„Ciężkowicki walec” po trzech kolejnych wygranych z Alwernią 5-0, w Rozkochowie 3-1 oraz na własnym obiekcie z „Tęczą” Tenczynek 5-2 pewnie usadowił się w fotelu lidera. W rozegranym przed tygodniem „meczu na szczycie”- który jak mówił legendarny trener tysiąclecia Kazimierz Górski można było wygrać, przegrać i zremisować- po heroicznym boju padł remis 2-2.

Obie bramki dla podopiecznych Szymona Pieczki padły po perfekcyjnie wykonanych stałych fragmentach gry przez Doriana Prytkę i Marcina Fijołka oraz precyzyjnych główkach Dariusza Bosia w 40 minucie i Mateusza Bulgi w 90 minucie gry. Paradoksalnie z remisu najbardziej ucieszyła się „Błyskawica” Myślachowice, która zmniejszyła dystans do ciężkowickiego lidera do 3 punktów, zaś „Polonia” Luszowice spadła na 3 miejsce w tabeli chrzanowskiej KEEZA klasy A.

Rozegrane w minioną sobotę spotkanie było dla ciężkowickiego teamu niezwykle trudne. Co prawda jaworznianie byli zdecydowanym faworytem, ale kontuzje Marcina Psiody, Damiana Radomskiego oraz Mateusza Chrząścika, Dariusza Bosia i Doriana Prytki ( którzy ze względu na urazy pojawili się na murawie dopiero w drugiej połowie) sprawiły, że trener Pieczka miał nie lada orzech do zgryzienia. Tym bardziej, iż jego vis a vis Mieczysław Starniowski- przed laty mistrz Polski juniorów z rzeszowską „Resovią” oraz czołowy playmaker II i III ligowych boisk – zna doskonale swój fach trenerski i nastawił odpowiednio zawodników „Górnika”, którzy wyszli na sobotnie spotkanie szczególnie zmotywowani, pragnąc za wszelką cenę sprawić niespodziankę. Efektem przemyśleń trenera „Ciężkowianki” było zagranie po raz pierwszy w tym sezonie trójką stoperów i wahadłowymi młodzieżowcami Jakubami Łatą   i Gędłkiem (którzy przed sezonem zostali wypożyczeni ze „Szczakowianki”). Początek meczu to atak non stop  ciężkowiczan. Już w 4 minucie Jakub Łata trafił w poprzeczkę bramki strzeżonej przez Buziewicza. Zawodnicy Sierszy nie przestraszyli się jednak ciężkowickiej nawały i dzięki uważnej grze w defensywie sami zaczęli stopniowo przechodzić do groźnych kontrataków za sprawą szybkiego Mendeli. Od czegóż jednak są stałe fragmenty gry, które na treningach                        w Ciężkowicach są ćwiczone do znudzenia i podobnie jak                        w Luszowicach przyniosły pożądany efekt. Najpierw w 15 minucie Kuba Gędłek dośrodkował z rzutu rożnego z lewej strony zaś doświadczony Adrian Prażmowski- syn znakomitego w latach 70-tych i 80-tych napastnika „Ciężkowianki” Marka Prażmowskiego- precyzyjnym uderzeniem głową wyprowadził miejscowych na prowadzenie. Przez moment licznie przybyli kibice zaczęli się obawiać o zdrowie „Adiego”, który najpierw nie mógł wstać, a następnie bardzo mocno kuśtykał.          7 minut później z prawej strony z rzutu wolnego dośrodkował z kolei Łata, Mateusz Bulga wygrał powietrzny pojedynek zgrywając do Mariusza Biela zaś kapitan „Ciężkowianki” niczym Lewandowski             w spotkaniu z Albanią w Warszawie umieścił piłkę w siatce po raz drugi. Mimo okazji z obydwu stron do końca pierwszej połowy rezultat nie uległ zmianie. Po ostrej reprymendzie w przerwie trenera Starniowskiego ambitni goście przez pierwszy kwadrans niespodziewanie dominowali, zaś Artur Mendela i Rajmund Raźniak stanęli nawet oko w oko z Kotyzą. W tym czasie przyjezdni domagali się rzutu karnego za faul ich zdaniem przy piąstkowaniu miejscowego golkipera- który przy ekwilibrystycznej powietrznej interwencji zderzył się z napastnikiem gości Damianem Dziadzio- którego 2 minuty później zastąpił Mysza. Jednak z uwagi na brak VAR-u arbiter po konsultacji z asystentem nie przychylił się do ich reklamacji. Widząc co się święci szkoleniowiec „Ciężkowianki” wprowadził na plac gry najpierw w 60 minucie Bosia, Chrząścika               i Prytkę, zaś 10 minut później Dryję i Woźniaka. Dokonane roszady sprawiły, że „Ciężkowianka”  z wolna ponownie przejęła inicjatywę,          a okazje do wykazania się raz po raz miał teraz bramkarz „Górnika” Buziewicz. Na minutę przed końcem przyjezdni po dośrodkowaniu            i zamieszaniu na przedpolu mieli okazję na honorowe trafienie, jednak Daniel Kotyza pewnie wyjaśnił sytuację.

Po emocjonującym spotkaniu „Ciężkowianka” zapisała na swoje konto cenne 3 punkty. Tym samym ciężkowiccy piłkarze po 11 kolejkach            z dorobkiem 29 punktów i stosunku bramkowym 35-11 są liderami chrzanowskiej KEEZA klasy „A” mając 3 punkty przewagi nad „Błyskawicą” Myślachowice oraz 7 punktów nad „Polonią” Luszowice-która niespodziewanie uległa w Kwaczale miejscowej „Unii” 1-3. Do końca rozgrywek pozostały jeszcze 2 kolejki. W najbliższą niedzielę 7 listopada „ciężkowicki walec” zmierzy się w Jankowicach z miejscową „Wisła”, zaś w ostatnim spotkaniu rundy jesiennej podejmuje w Ciężkowicach „Wolankę” Wola Filipowska.

Udział w rozgrywkach ligowych jest dofinansowany z budżetu Gminy Jaworzno w ramach realizacji zadania publicznego z zakresu rozwoju sportu pn. „Ciężkowianka w grze…” .

źródło: Ciężkowianka

- REKLAMA -

Zewnętrzne linki