Ludzie listy piszą, proszą o interwencję, a prezydent Jaworzna jest na to głuchy i trwa tylko przy swojej wizji edukacji w mieście. Nie byłoby w tym nic dziwnego, gdyby dotyczyło to jego przyszłości, ale swoimi decyzjami w istotny sposób wpływa na przyszłość i rozwój zdolnej i ambitnej młodzieży.

REKLAMA

Po podjęciu decyzji o ograniczeniu możliwości wyboru ilości przedmiotów nauczania na poziomie rozszerzonym w szkołach ponadpodstawowych powinniśmy zadać pytanie – na jakiej podstawie i jakim prawem prezydent ogranicza konstytucyjne prawa do nauczania? Jakim prawem chce decydować o przyszłości 15-latka? Jakim prawem prezydent inwestuje pieniądze podatników, czyli nasze w nieadekwatnie tanie przejazdy komunikacją publiczną, a jednocześnie ogranicza i szuka oszczędności w edukacji, która także finansowana jest z  naszych podatków. Bo przecież prezydent nie dokłada do tego z własnej kieszeni. Prawda?
Swoje decyzje prezydent bardzo często argumentuje identyczną sytuacją w innych miastach. Nie wiem, czy prezydent posiada wiedzę, czy celowo wprowadza mieszkańców w błąd. Bardzo lubię porównywać w rozwoju miasto Jaworzno i Suwałki. Są to dość porównywalne miasta. Miasta, które znam i mieszkałem w nich ponad 20 lat. Niestety, ze wszelkich odniesień wniosek nasuwa się jeden. Miasto Jaworzno w większości aspektów rozwoju miało pecha.

W Suwałkach młodzież ma w ofercie około 20 klas w samych liceach. Standard edukacyjny jest na wyższym poziomie. Świadczą o tym osiągane wyniki z egzaminu maturalnego, średnio o 15 proc. wyższe niż w najlepszym liceum LO2 w Jaworznie. Standardem jest obowiązek wybrania trzech przedmiotów nauczania na poziomie rozszerzonym, a dla chętnych nawet czterech. Rekrutacja do szkół prowadzona jest na otwartej platformie Vulcan, gdzie jest dostępna oferta wszystkich szkół. Bo przecież wszyscy zainteresowani wiedzą, że najlepsze uczelnie prowadzą rekrutacje z trzech, a czasami nawet z czterech przedmiotów na poziomie rozszerzonym. Zdana matura na poziomie podstawowym często w ogóle nie jest brana pod uwagę!
Czasami odnoszę wrażenie, że nasz prezydent zatrzymał się na szkołach branżowych. Trzy lata, kilof do ręki i do kopalni. Zwłaszcza poprzez takie myślenie straciliśmy już na przykład dystans do Azji w produkcji półprzewodników. No, ale nasz prezydent ciągle się stara i zwodzi nas swoimi obietnicami.

Przypomnijmy więc jego kilka obietnic z tzw. Umowy Wyborczej z 2018 roku. Miejmy także na uwadze, że w pewnych środowiskach obiecane słowo jest bezcenne:
„Lubimy ludzi, lubimy pracować z nimi i dla nich”. „Obiecaliśmy lepszą edukację dla jaworznickich szkół”. „W mądrej współpracy z rodzinami możemy dać młodym ludziom szanse, jakich nigdy wcześniej nie mieli. Szanse na godne życie…” „Zależy nam, by dzięki temu powstawały miejsca pracy w nowych, innowacyjnych branżach, z ideami i pomysłami tworzonymi przez naszych mieszkańców i płynącymi z Jaworzna”. „Mamy ambicję, aby młode pokolenia nie były skazane na najniżej płatną pracę w zawodach o niskich kwalifikacjach. Przyszłość młodych Jaworznian widzimy w branżach związanych z nauką i wysokimi technologiami opartymi o sztucznej inteligencji. Chcemy w wyścigu innowacyjności wziąć udział i być w Polsce liderem we wdrażaniu supernowoczesnych technologii”. Myślę, że w obecnej sytuacji i decyzji prezydenta, te słowa należy pozostawić bez komentarza.

Niech jednak mottem pozostaną słowa wypowiedziane z oficjalnego profilu prezydenta Jaworzna, mówiące o jego stosunku do edukacji. Wypowiedziane kilka miesięcy po złożonych obietnicach i wygranych wyborach. Wypowiedzianych w odpowiedzi na prośbę ani nauczycielki o… podpis prezydenta zezwalający na udział jej uczniów w programie Erasmus. (Zrzuty ekranu do wiadomości redakcji).
„(imię i nazwisko nauczycielki) Tak, to prawda, przestaliśmy dopłacać do tych projektów unijnych, które w konsekwencji mogą drenować nasz rynek pracy. Projekty, w ramach których nasi uczniowie mają wyjeżdżać do innych krajów i oswajać się z tamtejszym rynkiem pracy nie będą otrzymywać wsparcia z budżetu miasta. Nic jednak nie stoi na przeszkodzie, żebyście Państwo jako szkoła sami sfinansowali sobie wkład własny z Waszego budżetu szkolnego. To zupełnie normalne w wielu innych miastach. Znam takie, gdzie dyrektorom nawet nie przychodzi do głowy, żeby występować o ekstra pieniądze z budżetu miasta na szkolenia i udziały w projektach. Prawdę mówiąc, Pani komentarz w stylu »dziękuję za takie wsparcie i pozbawienie szkół możliwości rozwoju« pokazuje, jak się część z Państwa nauczycieli rozbestwiła. Trochę umiaru proszę!!! Daje Pani znakomity dowód na to, jak czasem bujacie Państwo w obłokach i jesteście oderwani od rzeczywistości”.

Słowa te zostały napisane 14 kwietnia 2019 roku, podczas trwania strajku nauczycieli, domagających się podniesienia poziomu edukacji. Cóż, smutne, ale prawdziwe. A szkoły dalej proszą rodziców o składki na papier ksero i… papier toaletowy.
Bardziej ambitnym uczniom proponuję namówić rodziców na profesjonalne korepetycje już teraz. Bo z autopsji wiem, że na początku lipca jest brak wolnych miejsc na popołudniowe godziny. A prezydent? Niestety wam nie pomoże.
Artur Nowacki

- REKLAMA -

Zewnętrzne linki