Dworzec kolejowy w Szczakowej ma szansę zyskać nowy wygląd. Znany jaworznicki architekt przygotował dość ciekawą koncepcję jego przebudowy i zagospodarowania przyległych terenów. Koszt proponowanej inwestycji będzie na pewno bardzo wysoki. I z całym szacunkiem dla argumentacji prezydenta oraz obrońców zabytkowego budynku, należy zadać pytanie: Czy inwestycja ta, nad wyraz interesująca i ciekawa, tchnie nowe życie w dworzec?

REKLAMA

Jedną z zalet kolei jest usytuowanie stacji w centrum miasta. Budynki tętnią życiem praktycznie 24 godziny na dobę przez 7 dni w tygodniu. Przybywa inwestycji i rozwija się przedsiębiorczość. Dzięki temu koszty utrzymania, jeśli nie w całości, zwracają się w znacznej jego części. Kolej wreszcie powoli wraca do łask, odnotowując rokrocznie wzrost liczby pasażerów.
Dworzec w Szczakowej niestety ma pecha i nie uczestniczy w tym boomie na kolej. I nie chodzi wcale o niszczejący budynek, zamknięty na cztery spusty. To paskudna lokalizacja, jedna z najgorszych. W związku z tym sam dojazd komunikacją publiczną zajmuje pomiędzy 20 a 30 min. W przypadku podróży krótkich jest to absolutnie zbyt długi czas — w mieście wielkości Jaworzna. Zresztą eksperci z Urzędu Transportu Kolejowego jednoznacznie stwierdzają w swoich opracowaniach: „Wielkość wykorzystania danej stacji zależy od szeregu czynników, których wspólnym mianownikiem jest dostępność. Dostępność należy tutaj rozumieć zarówno jako położenie stacji w określonej przestrzeni geograficznej, czy dostępności fizycznej do stacji z punktu widzenia osób z ograniczoną możliwością poruszania się i z niepełnosprawnościami, liczby pociągów, które zatrzymują się na danej stacji oraz oferty biletowej dostępnej przy korzystaniu z danego punktu” (UTK „Wymiana pasażerska w transporcie kolejowym – podstawowe czynniki, znaczenie najważniejszych ośrodków”). Nic więc dziwnego, że dworzec w Szczakowej spotkał taki, a nie inny los.

Pewne nadzieje były związane z zakończeniem remontu linii kolejowej E30 i wzroście oferty transportowej na trasie Katowice-Kraków. To nie pomogło Szczakowej. I choć połączenia te cieszą się dość sporą popularnością, obecnie więcej pasażerów korzysta z przystanku w Ciężkowicach niż w Szczakowej.
Za taki stan rzeczy po części winę ponosi także miejska władza. Kolej nie jest promowana w naszym mieście. Dostępność pozostała na niezmienionym poziomie, gdyż nawet autobusy PKM nie są skomunikowane z rozkładem jazdy PKP. A z Długoszyna autobus odjeżdża raz na godzinę.
Urząd Transportu Kolejowego policzył dokładnie wielkość wymiany pasażerskiej dla każdego przystanku kolejowego. Dostępne dane to pomiary wykonane w 2019 roku. Średnia dobowa wymiana pasażerska dla dworca w Szczakowej zawiera się w przedziale 150 – 199. Dla przystanku w Ciężkowicach 20 – 49 pasażerów. Ukończona modernizacja i bardzo przystępna oferta na pewno jest z korzyścią dla Ciężkowic. Zresztą gołym okiem widać zwiększony ruch pasażerski.
Z tak niską wymianą pasażerską na stacji w Szczakowej może być trudno o zagospodarowanie dworca — rozwój usług i wynajem powierzchni w wyremontowanym budynku. A on niestety będzie wymagał utrzymania. Pewnie dlatego władze rozważają wykorzystanie, choć części na instytucje miejskie. Wtedy i koszty zapewne się trochą „rozmydlą”.

Przyszłości dworca także nie zapewni spodziewany wzrost częstotliwości kursowania pociągów, jaki da w przyszłości Kolej Metropolitarna. Z prostej przyczyny, nie jesteśmy w Metropolii, a wiadomo, że duży może więcej.
Dla wielu mieszkańców oferta biletowa PKP nie jest atrakcyjna z powodu półdarmowych biletów autobusowych. Mieszkańcy zostali tym rozpieszczeni, choć i tak płacą w postaci dużo wyższej dotacji z budżetu miasta. Każdy chciałby jeździć za półdarmo, więc nie powinniśmy narzekać, że oszczędza się na naszych dzieciach, obcinając na przykład ilość rozszerzeń w liceach. Tylko jednoroczna dotacja pozwoliłaby wyposażyć wszystkie szkoły w nowoczesny sprzęt komputerowy i multimedialny wspomagający edukację. Słowem nowoczesna szkoła.
I tak jak nam szkoły w innych miastach powoli odjeżdżają, taki sam los może w przyszłości spotkać i dworzec. Bo choć koncepcja na zdjęciach jest fajna, to wciąż brak jest konkretnych pomysłów na ożywienie obiektu.

Koncepcja zawiera także wybudowanie parkingów dla rowerów. Trzeba więc mieć i nadzieję, że do tego czasu powstanie sieć dróg rowerowych, zapewniająca bezpieczny dojazd do stacji. Nadzieja ta może jednak okazać się płonna. Infrastrukturę rowerową buduje się w Jaworznie od kilkunastu lat. Poziom jej ukończenia oscyluje na poziomie kilkunastu procent (źródło: zmwj.wordpress.com).
Trzeba mieć nadzieję, że koncepcja ta nie okaże się jedynie obietnicą na użytek kampanii wyborczej. A w przypadku jej realizacji, nie podzieli losu innej infrastruktury z tzw. Centrum Integracji Transportu. I tak jak parking rowerowy w centrum, nie będzie świecił pustkami.
Artur Nowacki

- REKLAMA -

Zewnętrzne linki