Reklama

Do interesów potrzebny jest klimat

AWAP
21/03/2013 15:31
Małe i średnie przedsiębiorstwa są ważnym elementem w gospodarce kraju. Ich kondycja często odzwierciedla stan lokalnego rynku pracy. Na temat prowadzenia biznesu w Jaworznie rozmawiamy z Piotrem Góralczykiem – prezesem firmy Riser.



Franciszek Matysik: Jak, z Pana perspektywy, wygląda lokalny rynek pracy?
Piotr Góralczyk: Na rynku jest wiele firm, ale jeszcze więcej siły roboczej. Szczególnie w branży budowlanej. Miejsc pracy jest więc zdecydowanie za mało. Problem pogłębia się szczególnie od czasu, gdy deweloperzy ograniczyli budowę mieszkań. Jedyny segment rynku budowlanego, w jakim nie widać kryzysu i w jakim można liczyć na stosunkowo stałą liczbę zleceń, to segment indywidualny – czyli domy prywatne.

Czy wszystkie firmy z rynku budowlanego mają problemy?

Pewnie tak. W dzisiejszych czasach dochodzi do tego, że spotykamy się na przetargach z naprawdę dużymi firmami, takimi jak ERBUD czy BUDIMEX. Kiedyś nie interesowały ich tak małe przetargi. Teraz decydują się nawet na mniejsze budowy, stwarzając poważną konkurencję dla średnich przedsiębiorstw budowlanych.

Kiedyś podpisywano dużo kontraktów, które nie przynosiły zysku, a zapewniały tylko pracę. Jest tak dalej?

Tak, a w ostatnich miesiącach jest jeszcze gorzej. Ale jeśli nie robisz nic, to nie znaczy, że stoisz w miejscu, bo się cofasz. My też, kilka lat temu byliśmy w trudnej sytuacji, działaliśmy na granicy rentowności. Staliśmy wtedy przed wyborami, czy realizować groszowe kontrakty, czy nie robić nic. Wybraliśmy to pierwsze, dużo ryzykując, ale kiedy do swojej firmy wkładasz całe swoje życie, inaczej na to patrzysz. Nie poddaliśmy się i nam się udało.

Duzi robią mniejsze kontrakty, a wy domy prywatne?
Widzimy w tym obszarze szansę, choć klienci indywidualni są bardziej drobiazgowi i wymagają więcej czasu, szczególnie że na swój wymarzony dom często wydają dorobek życia. Coraz częściej poszukują jednak profesjonalnego podejścia, gdyż zmieniła się ich mentalność. Niewielu chce teraz budować systemem gospodarczym. Wybierają raczej kompleksowość usług, dobrą jakość i gwarancję. Tak więc z roku na rok ta działalność rozwija się w naszej firmie, ponieważ potrafimy zapewnić wszystkie te elementy w dobrej cenie.
Nie zapominamy równocześnie o instytucjach i korporacjach – startujemy w przetargach i konkursach, odnosząc sukcesy również w tym segmencie.

Wasza działalność internetowa to ten sam kierunek?

Po kilku latach patrzę na to z dystansem. Do działalności w internecie trzeba mieć cierpliwość. Nasze portale Budtrade.pl i Budujesz-Kupujesz.pl to osobna spółka (WebRiser). Na chwilę obecną ten segment nie jest rentowny, ale ma wielką przyszłość i potencjał. Uczymy się tego rynku i nie zamierzamy odpuszczać.
Co spowodowało problemy w branży budowlanej?
Jest wiele powodów. Pierwszym, najważniejszym jest ustawa o zamówieniach publicznych. Na przykładzie dróg na EURO 2012 i budowy stadionów można zobaczyć, jak fatalnie ona zadziałała. Przetargi wygrywały firmy, które zaproponowały najniższe ceny. Rząd cieszył się z oszczędności, ale to było krótkowzroczne. Firmy upadły i teraz rząd wydaje pieniądze na ratowanie spółek albo na bezrobotnych budowlańców w urzędach pracy, których trzeba przebranżawiać, z różnym skutkiem.

Czy w odniesieniu do lokalnego rynku polityka samorządu ma wpływ na działalność takich spółek jak Pańska?
Oczywiście że tak. Widzę, jak wygląda to w innych gminach, np. w Tychach czy w Gliwicach. Tam samorząd robi spotkania z firmami, które stają do przetargów. Każdy może się poznać i nawiązać ewentualną współpracę. Cel jest jeden – aby jak najwięcej podwykonawców z lokalnego rynku mogło zarobić. W Jaworznie jest czasem wręcz odwrotnie.

Co to znaczy?
Kiedyś przy jednym z przetargów odwoływaliśmy się od błędnego naszym zdaniem odrzucenia nas z przetargu. Kontekst w tej chwili nie jest bardzo istotny, ale urzędnicy potraktowali nas wówczas jak wroga. Wtedy mnie to zabolało, ale teraz na takie rzeczy patrzę z dużym dystansem. Teraz większość inwestycji realizujemy poza Jaworznem. W Jaworznie budują inne firmy. Robimy swoje dalej i nie oglądamy się za siebie. Mamy roboty w Mikołowie, Wojkowicach, Szopienicach, Czeladzi, Mysłowicach i Libiążu, a już negocjujemy w Częstochowie, Gdańsku i Warszawie.

Jak ocenia Pan jaworznicki rynek pracy?
Większość naszych pracowników fizycznych jest z Jaworzna. Podwykonawców również staramy się wybierać lokalnych. Na jaworznickim potencjale da się robić interes. Jest tu wiele solidnych firm, do których mamy zaufanie i mamy pewność co do ich jakości. A te dwa czynniki to podstawa w biznesie.

Czy nowe inwestycje drogowe dają lepszy klimat do działania?

Od wielu lat uważam, że Jaworzno ma potencjał, a Śląsk się kiedyś o Jaworzno upomni.
To świetnie, że infrastruktura naszego miasta się rozwija, choć warto pamiętać, że drogi to nie wszystko – trzeba jeszcze zadbać o to, żeby działki w okolicach nowych dróg skomercjalizować. Te inwestycje muszą przecież na siebie zarabiać.

Co myśli Pan o przyszłości?
Przyszłość? W naszym kraju trzeba być optymistą i ja nim jestem. Mam też dużo patriotyzmu lokalnego i życzyłbym sobie, aby w przyszłości patrzono uważniej na lokalne firmy i ludzi, dzięki którym to miasto się rozwija. Trzeba się bardziej jednoczyć, zrzeszać. Powstała Jaworznicka Izba Gospodarcza – bardzo słusznie.

Teraz sprawy związane z lokalnym biznesem będą dyskutowane również w urzędzie. Prezydent musi rozmawiać z jego przedstawicielami.
Bardzo się cieszę. Pamiętajmy, że firmy lokalne to siła każdego miasta.

Dziękuję za rozmowę.
Dziękuję.
Rozmawiał Franciszek Matysik


UWAGA: Archiwum dyskusji na forum znajdziesz tutaj.

Aplikacja jaw.pl

Jeśli jeszcze tego nie zrobiłeś koniecznie zainstaluj naszą aplikację, która dostępna jest na telefony z systemem Android i iOS.


Aplikacja na Androida Aplikacja na IOS

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Reklama

Wideo jaw.pl




Reklama