Drużyna z Przyszłością. Remis z liderem na początek
AWAP
02/04/2013 11:19
Po 90 minutach meczu w Rogowie, kibice są już nieco mądrzejsi jeśli chodzi o dyspozycję i umiejętności zawodników. Szczakowianka to wciąż ta sama, ambitna drużyna, choć w odmiennym składzie personalnym. Na początek o mały włos nie ograła lidera, który na własnym boisku jest niepokonany. Skończyło się na remisie 2:2.
Pisząc o tym, że tylko „nieco” poznali tę drużynę, mam na myśli to, że tak naprawdę czystej piłki nożnej w tym spotkaniu za dużo nie obejrzeliśmy. Znana jest powszechnie specyfika meczów wyjazdowych w III lidze. Małe, często nierówne boiska nie ułatwiają gry w piłkę nożną, to też można powiedzieć, że momentami oglądaliśmy boiskową taktykę rodem z piłki, ale ręcznej.
Gra polegała bowiem na posyłaniu futbolówki w pole karne z każdej możliwej pozycji, a następnie na fizycznej walce w powietrzu. Kompletnie zbędny był środek pola, gdyż nikt nie zaprzątał sobie głowy jakimś rozgrywaniem piłki przez linię pomocy. Drużyna raz cały zespołem broniła, by po chwili całą ekipą prócz bramkarza przenieść się pod pole karne gości.
Takie warunki narzucił rywal, a Szczakowianka do nich musiała przywyknąć. Mówiąc żartobliwie, drużyny mogły przed meczem umówić się na szybkie zmiany hokejowe. Ponownie coś na wzór popularnego szczypiorniaka.
Stałe fragmenty gry, wrzuty piłki z autu oraz sporadyczne strzały z dystansu były jedynymi rozwiązaniami. Po rzucie wolnym padła zresztą pierwsza bramka dla miejscowych. Dośrodkowanie na bramkę strzeżoną przez Krzysztofa Smoka, w polu karnym stworzył się istny „kocioł”.
Ostatecznie w zamieszaniu podbramkowym piłkę do naszej siatki kieruje Markiewicz i jest 1:0 dla Przyszłości. Nie minęły trzy minuty, a bramkę stadiony świata zdobywa Adam Krakowski. Strzał z około 25 metrów z prostego podbicia, piłka nabiera sporej rotacji po czym półlobem wpada za kołnierz bramkarza z Rogowa. Do przerwy więcej bramek nie padło, choć to Rogów, co nie może dziwić, miał więcej szans na strzelenie gola.
W końcówce drugiej połowy uśmiechnęło się do nas szczęście. Piłkę z autu w pole karne gospodarzy wrzuca Ariel Dzionsko, a tam przypadkowo futbolówkę ręką odbija jeden z obrońców miejscowej drużyny. Sędzia bez wahania wskazuje na 11 metr. Do piłki podchodzi nowy kapitan Szczakowianki- Michał Skórski i równie bez wahania pakuje piłkę w siatce. Szczaksie niestety nie udało się wywieźć trzech punktów z Rogowa.
W 83. minucie po dośrodkowaniu z rzutu rożnego, Arkadiusz Lalko strzela głową na 2:2. Wynik nie uległ już zmianie i to głównie za sprawą Krzysztofa Smoka, który swoimi instynktownymi interwencjami nie raz wybawił nas z poważnych opresji. Warto dodać, że nieobecni w naszych szeregach byli: Sieniawski, Łybyk oraz Mużyłowski.