Jeśli ktoś napisał 11 powieści, 3 zbiory opowiadań i 2 wywiady rzeki, a wszystko przyzwoicie się sprzedało, to pomimo opinii zrzędliwych krytyków, musi być co najmniej dobrym pisarzem. Mowa o znanej i uznanej przez czytelników Katarzynie Grocholi. To pisarka i dziennikarka. Uznaje się ją za najpopularniejszą współczesną polską pisarkę. Jej książki sprzedają się w setkach tysięcy egzemplarzy.
Pierwsza powieść Grocholi „Przegryźć dżdżownicę” ukazała się późno, bo dopiero w 1997 roku. Autorka miała podówczas 40 lat. Powieść została udanie przeniesiona na scenę przez Andrzeja Chyrę. Ot tego też czasu datuje się jej kariera literacka. Zanim rozpoczęła pisanie książek, pracowała jako doradca matrymonialny, pomocnik cukiernika i salowa. Współpracowała z czasopismami „Jestem” i „Poradnik Domowy”. Jest osobą niezwykle aktywną i otwartą na różnorodne wyzwania. W XI edycji programu TVN „Taniec z gwiazdami” zajęła trzecie miejsce. Utwory dramatyczne „Pozwól mi odejść” i „Kot mi schudł” przyniosły jej 4 nagrody w konkursie dramaturgicznym Tespis 2000. Grochola otrzymała sześciokrotnie nagrodę As Empiku, w tym m.in. za „Nigdy w życiu!” i wydaną w 2012 roku powieść „Houston, mamy problem”.
Na ekrany przeniesiono powieść „Ja wam pokażę” i „Nigdy w życiu!” Ta ostatnia doczekała się aż pięciu wydań w... Wietnamie. Tak dużą popularność Grocholi gwarantuje tematyka utworów – dominują skomplikowane relacje zakochanych bohaterów, porzucone żony, oryginalne nastolatki, skomplikowane fabuły i optymistyczne zakończenia – pisane lekkim i dowcipnym językiem. Taką literaturę zwykło się nazywać komedią romantyczną. W walentynkowy wieczór – 14 lutego- jaworznicka Miejska Biblioteka Publiczna zaproponowała spotkanie z Katarzyną Grocholą, promującą swoje ostatnie dzieło „Houston, mamy problem”. Pojawiła się na nim duża grupa wielbicielek i - co zakasujące- wielbicieli autorki. Dyskusja z początku koncentrowała się na panach i ich wadach. Grochola uchodzi za niekwestionowaną znawczynię miłości, wszak nie każdy bywa doradcą matrymonialnym. Padło więc parę pożytecznych uwag, a to, że miłość jest najważniejsza, gdy mężczyzna mówi nie, to oznacza to jednoznaczne nie, relacje są dużo lepsze, gdy nie za dużo się oczekuje i nie tłamsi w ten sposób związku. Padło też bardzo cenne spostrzeżenie: nie należy zwracać się do mężczyzn w formie „czy mógłby coś zrobić”, on wszakże mógłby, ale nie wiadomo kiedy, stąd też właściwsza jest forma rozkazu - „zrób”. Warto zapamiętać. Nie obyło się bez uwag natury ogólnej, np. jak się nie ma z kim dzielić sukcesów, to te sukcesy bledną, czy nieco enigmatycznego stwierdzenia: fajnie jest czasem potraktować świat tak, jak on wygląda, czy cieszmy się z tego, co mamy. O paniach mówiła, że czują, podczas, gdy faceci myślą. Komplement to czy nie, nie wiadomo. Autorka nieco ubolewała nad brakiem tematów tabu, nad zajadłością i brakiem tolerancji, uznała, że marzenia są niezwykle istotne. Wśród swoich ulubionych książek wymieniła „Mistrza i Małgorzatę” Bułhakowa, do ulubionych filmów zaliczyła opiewający boską dekadencję „Kabaret” Boba Fosa i serial „Dr House”. Wróćmy do ostatniej powieści Grocholi. „Houston, mamy problem” jest opowieścią o życiowych zakrętach niejakiego Jeremiasza, który nijak nie może się wyswobodzić spod wpływów swojej nadopiekuńczej matki. Powieść prezentuje mężczyzn jako wiecznych chłopców i „szowinistyczne świnie”. Niby nic odkrywczego, a może ...? Zapowiada się ciekawie, lecimy do biblioteki. e.bigas
UWAGA: Archiwum dyskusji na forum znajdziesz tutaj.
Aplikacja jaw.pl
Jeśli jeszcze tego nie zrobiłeś koniecznie zainstaluj naszą aplikację, która dostępna jest na telefony z systemem Android i iOS.
Obserwuj nas na Google News
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!