REKLAMA

Dawniej jedynie filmy uważano za wartościowe, a seriale kojarzyły się jedynie z telenowelami niskiej jakości. Rzeczywiście panowało wtedy inne spojrzenie i niektóre sitcomy cieszyły się dużą popularnością, ale nie każdy traktował je w pełni poważnie. Co jakiś czas pojawiały się perełki w stylu „Miasteczka Twin Peaks”. W kolejnych latach doszło jednak do serialowej rewolucji. Wiele z nich (np. „Gra o Tron” czy „Breaking Bad”) zyskały niesamowitą popularność i wreszcie dostrzeżono ich prawdziwy potencjał. W czym seriale są lepsze od filmów?

Możliwość lepszego poczucia klimatu

Najczęściej filmy trwają od 90 do 120 minut. Zdarzają się dłuższe, ale te nadal są krótkie w stosunku do większości seriali. Te pozwalają na lepsze zrozumienie klimatu całej opowieści. Dzięki temu po czasie przypominamy je sobie i wychwytujemy pewne symbole (a pierwszym z nich jest już samo intro). „Friends” kojarzy się z kanapą w kawiarni, „Gra o Tron” z intrygami (Tyriona) bohaterów, a „Breaking Bad” z kamperem i pustynią Nowego Meksyku. Można tak wymieniać w nieskończoność. Najlepsze seriale zostawiają wiele takich punktów zaczepienia. W ciągu kilku sezonów czy kilkunastu odcinków z łatwością je wyłapiemy. Sami staniemy się częścią historii, będziemy mieli wrażenie, że jesteśmy gdzieś w pobliżu bohaterów. Być może na kanapie, pijąc wino z postaciami z „Jak poznałem waszą matkę” czy w pobliżu miejsca zbrodni z „Detektywa„. Scenerie nagrywane na zewnątrz, stroje pewnej epoki, charakterystyczny rodzaj humoru lub charyzma postaci z serialu zostaje z nami na dłużej niż w przypadku filmu.

Lepsze zrozumienie postaci

Na dystansie serialu mamy więcej czasu na zrozumienie postaci i obserwowanie drogi, którą przechodzi. Unikając spoilerów, „Breaking Bad” może być tutaj najlepszym przykładem. Kolejne epizody dają nam czas na polubienie lub znienawidzenie bohaterów. Poznajemy ich wieloaspektowo. W przypadku filmu reżyser nie ma wiele czasu na to, żeby pozwolić nam się wczuć w stan emocjonalny postaci. „BoJack Horseman” nie byłby tym samym, gdyby zamknąć go w dwugodzinną formę, gdyż nie zdążylibyśmy przesiąknąć atmosferą upadku. Baza seriali wskazałaby znacznie więcej takich pozycji. Serial pozwala nam obserwować bohaterów postawionych przez różnymi sytuacjami i często konfrontującymi się ze sobą nawzajem. Jak łatwo zaobserwować po sukcesach, które odnoszą HBO czy Netflix, seriale pozwalają nam być bliżej postaci. Spróbujmy sobie wyobrazić „13 powodów w formie filmu i będziemy wiedzieć, czemu warto poświęcić czas na zapoznanie się z bohaterami.

Dokładniejsze odwzorowanie codzienności

Trudno jest w czasie jednego filmu umieścić dokładne odzwierciedlenie życia. Zwykle jego akcja toczy się wokół jednego lub maksymalnie kilku wątków. W prawdziwym życiu częściej dochodzi do upadków i wzlotów. W filmie często po prostu nie ma na to czasu. Ile rozmów mogliby przeprowadzić w kawiarni bohaterowie „Friends”, gdyby całą serię skondensować do jednego filmu? A jednym z podstawowych atutów tego serialu jest właśnie autentyczność i możliwość odnajdywania własnego odbicia w codziennych zmaganiach bohaterów. Twórcy seriali nie muszą bać się o to, że zabraknie im czasu na wątek drugoplanowy, a przecież w codzienności zdarza się takich wiele. Jednocześnie serie posiadają tę zaletę, że można poświęcić uwagę większej liczbie bohaterów. Nie pozostawać przy jednym i tworzyć tylko ekosystem wokół niego i traktować innych bohaterów jak pionki w jego grze. W „Detektywie” bohaterowie mają czas na interesujące pogawędki w samochodzie oraz stawianie na nieudane tropy. Dzięki temu mamy wrażenie, że rzeczywiście tak wygląda śledztwo. To nie tylko przybliżanie obrazu z kamer przemysłowych, ale również konieczność przekopywania się przez akta sprawy.

Czemu by nie włączyć kolejnego odcinka?

Z czasem trudno jest szybko namierzyć wartościowy film, który będzie dopasowany do naszego gustu. Niech pierwszy rzuci kamieniem, kto nigdy nie szukał długo pełnometrażowego obrazu, a następnie zniechęcony nie oglądał niczego. Serie wiążą się z dłuższą przygodą. Często mamy do czynienia z krótkimi odcinkami. W takiej sytuacji nie trzeba szukać. Po prostu włączamy kolejny epizod i oglądamy. Dzięki temu możemy poświęcić część uwagi podczas innych czynności. Włączamy 20-minutowy odcinek do śniadania, potem do obiadu i nagle okazuje się, że już minął cały sezon. Seriale VOD czy serwisy streamingowe odpowiednio wspierają takie rozwiązania. Mamy wszystko pod ręką i łatwo sięgnąć po kolejną krótką dawkę bez zbędnego szukania, które sprawi, że obiad będzie już zimny. Seriale online to pod tym względem nowa jakość i jest czymś zupełnie innym niż czekanie tydzień na kolejny odcinek w telewizji.

Co będzie dalej?

Napisy końcowe w przypadku filmu są definitywnym końcem. Historia rozpoczęła się, rozwinęła, a wraz z finałem postawiono kropkę. W przypadku seriali pozostaje ta ciekawość, co będzie w kolejnym odcinku czy (co ważniejsze) sezonie. To również dostarcza twórcom narzędzia pozwalające operować emocjami widza. „Zagubieni” zwykle kończyli odcinek w najciekawszym momencie i chciało się sięgnąć po kolejny. Twórcy serialu „Dark” dali fanom możliwość do licznych interpretacji przed trzecim sezonem. To właśnie te zabiegi, które każą nam myśleć o serii jak o całym uniwersum. Zostajemy z bohaterami i w ramach pewnej fabuły na dłużej podczas rozmyślań o tym, co wydarzy się dalej. To również wiąże się z tym sięganiem po kolejne małe dawki. Netflix, HBO czy seriale VOD pokazały, jak mocno potrafią wciągać pewne historie.

Element popkultury

Seriale stały się elementem popkultury. Warto po nie sięgać również po to, żeby móc prowadzić długie dyskusje o fabule czy bohaterach z innymi osobami. Obecnie kolejne epizody pochłaniają ogromne budżety, co pozwala na zatrudnianie wybitnych aktorów. Kiedyś trudno by było sobie to wyobrazić, ponieważ serie traktowano jako coś gorszego. Właśnie takie platformy jak Netflix czy HBO pozwoliły niektórym tytułom na stałe wpisać się do kultury. Seriale online stanowią rewolucję w stosunku do oczekiwania na kolejny odcinek telewizyjny. W kwestii wartości serie w niczym nie ustępują filmom. Nie zapominajmy jednak, że to po prostu dobra rozrywka. W dodatku taka rozłożona na wiele aktów, a tym samym pozwalająca cieszyć się każdym kawałkiem z osobna.

- REKLAMA -
Zewnętrzne linki