Jaworzniccy przedstawiciele branży weselnej walczą o pary młode. Katowicki Protest wciąż żywy!

„Chcemy dać informacje, że jesteśmy, funkcjonujemy i walczymy nie tylko o siebie, ale także o naszych nowożeńców.” – mówi Dj/Wodzirej Willy. 

REKLAMA

Gdy myślimy o weselu, to od razu na myśl przychodzi nam para młoda, jednak na branżę weselną składa się o wiele więcej elementów, niż może się wydawać. Sale bankietowe, restauracje, pracownicy tych sal i restauracji, oprawa muzyczna jak DJ-e, zespoły czy orkiestry, fotografowie, operatorzy kamery, florystki, animatorzy dziecięcy czy branża beauty to wszystko składa się na jedno wydarzanie, jakim jest najważniejszy dzień w życiu tych dwóch zakochanych w sobie osób. Właśnie o tę osoby i niezliczoną liczbę firmy walczą przedstawiciele branży weselnej i domagają się konkretnych działań na ten roku, aby nie powtórzyła się sytuacja z roku ubiegłego.

Idąc za weselami, trzeba także pamiętać o innych wydarzeniach, które także obsługiwane są przez tę branżę. Przyjęcia rodzinne czy komunie to tylko część z nich, a skoro członkowie rodzin czy dzieci widzą się na co dzień w pracy, szkole czy na podwórku to dlaczego na takich wydarzeniach widzieć już się nie mogą?

Ciężko jest dookreślić, ile osób wzięło udział w proteście, jednak można być pewnym, że było ich mnóstwo. Najważniejsze jednak, że cały protest, który się odbył w Katowicach, był bardzo pokojowy i nie wydarzyły się sytuacje niepokojące. Jak mówi Anna Pycia, która była jego uczestniczką „Było fajnie, bo jesteśmy branżą fajnych ludzi”. Według niej postulaty zostały przyjęte bardzo pozytywnie i można było wyczuć ogromne wsparcie.

DJ Willy, kolejny przedstawiciel jaworznickiej branży weselnej, który pojawił się na proteście w Katowicach, tłumaczy, że głównym celem jest zwrócenie uwagi opinii publicznej i rządu, na fakt, że taka branża istnieje i także pragnie pracować. Dużo mówi się o odmrażaniu kolejnych części gospodarki, ale nic nie mówi się o weselach. Willy zwraca uwag, że wesela planuje się z dużym wyprzedzeniem, a pary młode nie są w stanie podejmować decyzji z dnia na dzień, gdyż jest to przedsięwzięcie, które planuje się kilka lub nawet kilkanaście miesięcy wcześniej. Stąd wszyscy chcą, aby najdalej w kwietniu rozpocząć realizacje konkretnego planu odmrażania tej części gospodarki. Tym bardziej że brakuje rzetelnych informacji mówiących, że wirus rozprzestrzenia się głównie poprzez wesela.

Reakcje nowożeńców w tym roku są zupełnie inne niż w tamtym, gdzie wesela były przesuwane lub nawet odwoływane. Obecnie wszyscy czekają do samego końca, nie chcąc podejmować pochopnych decyzji. Oczywiście na taki obrót spraw mogą sobie pozwolić pary, które mają gości tylko z kraju. Gorzej się ma sytuacja par z gośćmi zza granicy, gdyż dochodzą problemy logistyczne w postaci transportu, otwartych granic czy obowiązkowej kwarantanny. Na szczęście wśród przyszłych małżonków nie ma realnej paniki i nikt nie podejmuje nieprzemyślanych decyzji. Dlatego branża stara walczyć się o jakieś konkretne informacje już w lutym, aby do wiosny można było wiedzieć, na czym się stoi.

Wszyscy odnotowali bardzo duże straty, mimo iż ciężko wypowiadać się za wszystkich związanych z weselami, gdyż część osób tylko dorabia. Jednak duża grupa żyje z tego i straty zanotowała ogromne, a tak jak już wspominaliśmy, wynika to z tego, że jedno wydarzenie skupia ogromną liczbę usługodawców i branż, chociażby spożywczą, jubilerską, hotelarska, drukarską czy artystyczną. A trzeba pamiętać, że ich wkład w gospodarkę to ponad 7 miliardów złotych.

- REKLAMA -
Zewnętrzne linki