Od czasu wstąpienia Polski do Unii Europejskiej, nie ma miasta czy gminy w kraju, która nie odniosłaby korzyści. Nawet największy pisowski eurosceptyk nie jest w stanie z tym dyskutować. Nie znajdzie rzeczowego argumentu, bo to fakt. Miasta i miasteczka wypiękniały. Poprawiła się infrastruktura. Jedne miasta dzięki zaangażowaniu swych włodarzy skorzystały więcej. Inne mniej, ale z własnej winy. Jaworzno także się zmieniło przez ostatnie 22 lata. Niestety głównie tylko Centrum.

REKLAMA

I choć władze mogą chwalić się ładnymi fotkami, zwłaszcza z drona przy sztucznym oświetleniu, z jednym faktem muszą się zgodzić – w Jaworznie nie ma atmosfery na sport. I można z całą stanowczością stwierdzić, że przez 20 lat niewiele zrobiono w tym zakresie. Bo przecież nie można się zachwycać trochę większym Orlikiem ze sztuczną nawierzchnią przy Krakowskiej. To jest standard, ale nie rewelacja.
Władzom miasta, z którego pochodzę, przez ten czas udało się stworzyć więcej infrastruktury sportowej. Oczywiście z pomocą unijnych dotacji. No, ale dobra władza to taka, która wie, jak po nie sięgnąć. Tym wszystkim zarządza OSiR (Ośrodek Sportu i Rekreacji). Taki odpowiednik naszego MCKiS-u. Przez ten okres powstał piękny stadion piłkarski na prawie 3.000 miejsc. Ze sztucznym oświetleniem, podgrzewaną murawą, hotelem i nowoczesnym zapleczem teletechnicznym. Tuż obok powstały 2 pełnowymiarowe boiska treningowe z naturalną murawą. Dobrzy trenerzy wiedzą doskonale, jak daje w kość stawom sztuczna murawa. Zwłaszcza tym najmłodszym. Lokalna drużyna piłkarska gra w I lub II lidze. Jak na warunki 70-tysięcznego miasta, to może być uważane jako całkiem dobry wynik. A co najważniejsze, wszystko jest utrzymane na bardzo dobrym poziomie. U nas natomiast jest kilka stadionów. Jeden gorszy od drugiego. Kiedyś woziłem syna na treningi do Szczakowej.

Jakie wspomnienia? Murawa kiepskiej jakości. Bardzo zdumiały mnie słowa opiekuna obiektu, że trawa nie chce rosnąć. Pewnie, że nie chce, jak się mało podlewa, a nawozu zużywa się tyle, co w dobrze utrzymanym w ogrodzie. A jak roślinka głodna, to i chęci brak do rozwoju. Bo trzeba sobie jasno powiedzieć. Program nawożenia profesjonalnego boiska piłkarskiego to nawet 2 tony nawozu w sezonie. A nie 50 kg i dość.
OSiR zarządza także fajnym Aquaparkiem. Tak, miasto Suwałki posiada taki obiekt. Dzięki temu uzyskuje dochody, ale przede wszystkim organizuje zajęcia dla młodzieży szkolnej i seniorów. Ma także dla nich atrakcyjną ofertę. W Tychach jest podobnie, gdzie miejska spółka wodno-ściekowa posiada taki obiekt. A zastosowane technologie biogazowe w 100 proc. pokrywają zapotrzebowanie obiektu na ciepło i prąd. W Jaworznie takie cuda są nie do pomyślenia.

Władze miasta, z którego pochodzę, wybudowały także ładny stadion lekkoatletyczny z zadaszoną trybuną na 1.040 miejsc. Już w najbliższy weekend odbędą się tam Mistrzostwa Polski Seniorów. Przyjadą najlepsi zawodnicy z medalistami olimpijskimi na czele. Będzie telewizja i nazwa miasta pójdzie w świat. Tuż obok stadionu są 3 korty tenisowe z nawierzchnią ceglaną. Kolejne 2 z nawierzchnią trawiastą, położone nad miejskim zalewem. Coś a’la nasza Sosina, z tym że zasilany naturalnie czystą wodą z rzeki. A nie pompami, które poza sezonem są wyłączone. Taki jaworznicki sposób na wymianę wody, bez wymiany wody w zbiorniku. Nad miejskim zalewem OSiR zarządza także tzw. Beach Areną. Jest to pełnowymiarowe boisko do piłki nożnej plażowej, a także 3 pełnowymiarowe boiska do siatkówki plażowej.
Lokalna drużyna siatkarska rozgrywa swoje mecze w Plus Lidze w nowo wybudowanej hali sportowej o pojemności 2.200 miejsc. Dla miasta wielkości ok. 70 tys. mieszkańców jest to dobry standard. Mając możliwość oglądania najlepszych siatkarzy w kraju, hala zapełnia się na każdej imprezie. Nie warto wspominać już o kompleksach sportowych na większych osiedlach, wypożyczalniach różnego rodzaju sprzętu. Rzut oka wystarczy, aby stwierdzić, że Jaworzno w tym aspekcie nie tylko przespało swoje szanse, ale śpi dalej.
Bo przykro jest patrzeć, jak Pani Włodarczyk próbuje z JBO zawalczyć, choć o namiastkę stadionu lekkoatletycznego. Przykro jest, bo gmina powinna dawno to zrobić. Przykro, bo nie do tego powinien służyć budżet obywatelski.

Smutne jest, że w tak dużym mieście nie ma żadnej drużyny ligowej na szczeblu centralnym. Nie oszukujmy się, okręgówka to nie powinien być szczyt marzeń. Bo choć lubię pójść pooglądać mecz „dzielnicowej” drużyny, to traktuję to raczej jako lokalny folklor. Mamy drużyny, głównie w sportach walki, których zawodnicy odnoszą sukcesy. Jednak oni swoje zawody mają gdzieś daleko. To jest sport niszowy. Bo co innego jest oglądać Igę Świątek w TV, która gra w Australii czy Maiami, a co innego co tydzień pasjonować się występami drużyny na szczeblu krajowym.
Smutne jest także to, że w tak dużym mieście, z takim ponoć przemysłem, nie znajdzie się sponsor, aby stworzyć budżet, jakiejkolwiek drużyny na poziomie centralnym. Zamiast tego rozmieniamy się na drobne.
I chyba w takim marazmie przyjdzie nam tkwić. Unia swoje priorytety zmieniła. Już nie będzie dotować obiektów sportowych. Miasta na sport, jak zwykle, „nie stać i stać nie będzie”. Jedyna nadzieja to dofinansowanie z pustego budżetu rządu?
Artur Nowacki

- REKLAMA -

Zewnętrzne linki