niedziela, 19 maja, 2024

Z perspektywy: Brutalna prawda o… jaworznickiej elektromobilności

Strona głównaFelietonZ perspektywy: Brutalna prawda o… jaworznickiej elektromobilności

Z perspektywy: Brutalna prawda o… jaworznickiej elektromobilności

- Advertisement -

Jaworznicki Obszar Gospodarczy (JOG) to szansa na nowe przemysłowe otwarcie dla Jaworzna i regionu – czytamy w najnowszych aktualnościach miejskich. Nie czas już dyskutować nad sensownością wycinki, ale trzeba przypomnieć, na jakie cele i zadania Lasy Państwowe mogły przekazać swoje zasoby.

Są to: polityki państwa związane ze wspieraniem rozwoju i wdrażaniem projektów dotyczących energii, elektromobilności lub transportu, służących upowszechnianiu nowych technologii oraz poprawie jakości powietrza albo strategicznej produkcji dla obronności państwa, wysokich technologii elektronicznych i procesorów, elektromobilności, innowacyjnej technologii wodorowej, lotnictwa, motoryzacji oraz przemysłu tworzyw sztucznych. O tym należy pamiętać, patrzeć władzy na ręce i odpowiednio ocenić.

Zrozumieć także należy, że przy tak dużym wysiłku, zwłaszcza gdy jest potrzeba wykreowania odpowiedniej otoczki w roku wyborczym, wkradają się pewne nieścisłości. Chociażby jak ta, gdy na początku artykułu czytamy: „obecnie realizowane są kolejne elementy założonego planu, w tym uzbrajanie strefy w niezbędne media: wodę, kanalizacją, prąd, gaz, drogi”, gdy później czytamy: „Głównym zadaniem, które stoi teraz przed miastem, jest budowa infrastruktury technicznej, obsługującej obszar gospodarczy”. Rozumiem, że realizowane są zadania, które stoją przed miastem.

Następną dość niezrozumiałą nieścisłością jest spadająca wraz z czasem ilość obiecanych potencjalnych miejsc pracy. Z pierwotnie planowanych nawet 15 tys., a obecnie to już 10 – 12 tys. Choć i to wydaje się bardzo optymistycznym scenariuszem. Potencjalna fabryka Izery z 260-hektarowej strefy inwestycyjnej zajmie powierzchnię 118 ha. Zatrudni 2400 pracowników (20 prac./ha). Czyli na pozostałych 142 ha powinno powstać ok. 10 tys. miejsc pracy. Daje to 70 miejsc/ha. Dość gęsto. Prawda?

Ciężko jest natomiast zgodzić się z hasłem, które regularnie jest odgrzewane, jakoby Jaworzno było liderem elektromobilności. Jakoby przecierało szlaki dla całego kraju. Jest wiele przykładów, że tak nie jest, bo lider powinien otwarcie informować, jak chociażby Kraków, który dokładnie policzył plusy i minusy bateryjnego autobusu. Tych drugich wydaje się być więcej. Kraków powiedział wprost już w 2017 roku, że aby wykonać tę samą pracę przewozową, zamiast 74 autobusów z napędem konwencjonalnym, potrzebne jest aż 100 autobusów bateryjnych. W cyklu życia autobusu tworzy to dodatkowe koszty ok. 106 mln złotych. To wszystko można obejrzeć pod następującym linkiem: https://youtu.be/L0-0qfMae0w. W Jaworznie flota autobusów nie wzrosła, więc logiczne jest, że przy tak dużym odsetku „bateryjniaków” dostępność komunikacji publicznej musiała się obniżyć. Tej wadzie bateryjnych autobusów można zaradzić. Należy je wymieniać na te wcześniej naładowane baterie. No, ale wtedy potrzeba trzech kompletów na jeden autobus. Władze miasta chwaliły się kiedyś takim projektem, ale unikają podawania jakichkolwiek szczegółów. To zrozumiałe, bo posiadanie dodatkowych dwóch kompletów baterii do autobusu, pozbawia tę inwestycję jakiejkolwiek logiki. Nawet zahacza o marnotrawstwo pieniędzy publicznych, bo w takiej konfiguracji cena zrównuje się z zakupem autobusu napędzanego wodorem. Autobusu, który rzeczywiście jest 0-emisyjny. Bo mitem jest, że „bateryjniak” ma zero emisji, zgodnie z powiedzeniem, że „każde gniazdko ma swój komin”. To dokładnie sprawdza się w polskiej rzeczywistości.

W naszych realiach, każda 1 kWh energii elektrycznej, to emisja 929 g CO2 (źródło: WysokieNapiecie.pl). To niestety czyni „bateryjniaka” bardziej emisyjnym niż nowoczesny diesel. O zasilaniu CNG (Compressed Natural Gas) nie mówiąc. Najprawdopodobniej dlatego też, dla zbudowania mitu lidera elektromobilności we wszelkich analizach ekonomicznych, stworzonych przez władze miasta, autobusy zasilane CNG są pomijane, a emisja „bateryjniaka” jest przedstawiana jako ZERO. A tak nie jest i tak jeszcze długo nie będzie. Autobus napędzany CNG w porównaniu do „bateryjniaka” emituje: 20 razy mniej cząstek stałych, 4 razy mniej NOx, 2 razy miej CO2. I to jest fakt, który nie podlega dyskusji.

Bardzo ważne jest, aby się chwalić. No, ale trzeba wiedzieć, jak się chwalić i czym się chwalić. Niestety, nasz prezydent od lat powtarzając jak mantrę o koncepcji samozwańczego lidera elektromobilności, nieświadomie przyznaje się do jednego, że Jaworzno – jako „lider” – wydało więcej na transport publiczny, niż musiało. Zubożyło dostępność komunikacji publicznej. Przyczyniło się przez lata do zwiększenia globalnej emisji CO2.

Artur Nowacki

- Advertisment -

Ministerstwo Infrastruktury o planach związanych a autostradą A4. Od 2027 roku przejazdy mają być darmowe

Ministerstwo Infrastruktury potwierdziło, iż nie zamierza przedłużać umowy z obecnym zarządcą odcinka autostrady A4 Kraków - Katowice, Stalexportem. Po wygaśnięciu umowy koncesyjnej, autostrada przejdzie...

Motoserce biło na Rynku

XVI Edycja Motoserca odbyła się w sobotę 18 maja na jaworznickim Rynku. Motoserce to wydarzenie, które ugruntowało swoją pozycję w kalendarzu imprez w naszym mieście....

„Rolkuj po nadzieję”, czyli pasjonaci rolkowania w akcji

"Rolkuj po nadzieję", czyli akcja zorganizowana przez jaworznickie Hospicjum Homo-Homini im. św. Brata Alberta odbyła się w sobotę 18 maja na Sosinie. „Rolkuj po nadzieję”...