Reklama

Kamyk wrzucony do ogródka

AWAP
31/12/2011 10:42
O Henryku Sławiku, jednym z najbardziej zasłużonych laureatów tytułu Sprawiedliwy Wśród Narodów Świata, w Katowicach, mieście, z którym był związany, przypomina niewiele miejsc. W przejściu podziemnym przy Mariackiej Tylnej co bystrzejszy przechodzień dostrzec może mural. W ścianie kamienicy na rogu ul. św Jana i Rynku można wypatrzyć tablicę pamiątkową poświęconą temu człowiekowi, na Osiedlu Tysiąclecia mieści się rondo noszące jego imię. Sławik jest też patronem jednej z katowickich szkół. Czy tylko na tyle zasłużył człowiek, który opiekował się 30 tysiącami polskich uchodźców, w tym około 5 tysiącami Żydów, których uratował. Tymczasem sławny Oskar Schindler ocalił „zaledwie” tysiąc dwieście osób? Schindlera znają jednak wszyscy, Sławika nieliczni.

- Przyznaję ze wstydem, że sam z postacią Henryka Sławika zetknąłem się zaledwie kilka lat temu – mówi Aleksander Fiszer, prezes Stowarzyszenia „Henryk Sławik – Pamięć i Dzieło”. - Nie mam też na jego punkcie tzw. bzika, ale dla mnie fakt, iż postać tego formatu ciągle pozostaje zbyt mało znana jest jak kamyk wrzucony do ogródka.
Stowarzyszenie „Henryk Sławik – Pamięć i Dzieło” powstało w 2008 roku w Katowicach i od tego czasu prowadzi różnorakie działania mające na celu promocję swojego patrona. Pomimo licznych starań, w jakie zaangażowało się wiele osób, a wśród nich zwłaszcza Grzegorz Łubczyk - ambasador Polski na Węgrzech w latach 1997 – 2001, Włodzimierz Kac - przewodniczący Gminy Wyznaniowej Żydowskiej w Katowicach, czy wreszcie wspomniany wyżej Aleksander Fiszer - Henryk Sławik nadal jest znany zaledwie wąskiemu gronu osób.



Polityka historyczna klęsk



- W Polsce tak jakoś jest, że nie dbamy o swoich bohaterów – mówi Włodzimierz Kac, przewodniczący Gminy Wyznaniowej Żydowskiej w Katowicach. - Jak można wytłumaczyć, że w Krakowie mamy takie piękne Muzeum Schindlera, a nie ma tam nawet wzmianki o Sławiku? - nie kryje emocji. Gdzie można się zatem dopatrywać przyczyn „niebytu” Sławika w świadomości Polaków i Ślązaków? - To jest głęboko zakorzeniona kultura Kongresówki. Ciągłe wspominanie przegranych powstań, ciągła ofiara – tłumaczy Kac. - Szanując ofiary przegranych powstań nie róbmy z nich wygranych! Jak chociażby Powstanie Warszawskie, o którym mówimy jakby to było zwycięstwo.
- Myślę, że my do końca nie zdajemy sobie sprawy jak ważna jest polityka historyczna, jak ważny jest wizerunek kraju na zewnątrz – dopowiada Aleksander Fiszer, przewodniczący Stowarzyszenia „Henryk Sławik – Pamięć i Dzieło”. Kilkakrotnie podczas rozmowy zwraca uwagę na swój wieloletni pobyt w Stanach Zjednoczonych. W 2011 roku ukazała się książka „Złote żniwa” Jana Tomasza Grossa, który właśnie mieszka w Ameryce i to właśnie tam Polacy są utożsamiani wręcz ze zwierzętami. Więc dlaczego nie reagujemy? - To jest nasza nieudolność – podkreśla Fiszer. - Nie potrafimy stworzyć pewnych postaci czy strategii. Odpowiadamy dopiero, jak ktoś nam zada cios, jak w przypadku określenia „polskie obozy śmierci”, które dotyczyło niemieckich obozów koncentracyjnych na terenie Polski.
- Jest to z pewnością brak mądrej polityki historycznej, bardzo często jakby świadomie i celowo niesprawiedliwie przedstawianej przez media - dorzuca Grzegorz Łubczyk, wieloletni ambasador Polski na Węgrzech i autor książek o Sławiku. - Dlaczego telewizja publiczna nadaje filmy dokumentalne o polskich bohaterach, m. in. o Sławiku, przed północą lub w nocy? Statystyka będzie w porządku, ale efekt ? - nie kryje irytacji Łubczyk.



Walenie głową w mur

Moi rozmówcy najbardziej rozczarowani wydają się faktem, że Ministerstwo Spraw Zagranicznych praktycznie w ogóle nie włączyło się w promocję postaci Henryka Sławika. Wyjątek stanowi pośrednictwo w organizacji kilku spotkań poświęconych temu wielkiemu Polakowi. Kilka lat temu Grzegorz Łubczyk napisał na zamówienie MSZ broszurę poświęconą Henrykowi Sławikowi. Materiał poświęcony śląskiemu bohaterowi przeleżał tam dwa lata i nikt się nim nie zainteresował.
- To jest wbrew interesowi tego kraju – komentuje Aleksander Fiszer. - Dopiero nasze stowarzyszenie w tym roku wydało po angielsku broszurę autorstwa Grzegorza Łubczyka. Towarzyszy ona wystawie o Sławiku , która była już pokazywana w Brukseli, a niedawno wróciła z Muzeum Górnośląskiego – dodaje przewodniczący katowickiej organizacji. - Pamiętam, jak staraliśmy się dla Sławika o Order Orła Białego, który wcześniej dostało tylko dwóch Ślązaków: Korfanty i prymas Hlond – kontynuuje Fiszer. - Spotkaliśmy się w urzędzie prezydenta z opinią, że może już wystarczy tych Polaków ratujących Żydów?
- Z pewnością MSZ, oraz inne instytucje do tego powołane, powinien bardziej angażować się w promowanie naszego wkładu i udziału w europejskie dzieje – mówi były polski ambasador. To właśnie Grzegorz Łubczyk ma najwięcej do powiedzenia o postawach Polaków i samych Ślązaków wobec Henryka Sławika, gdyż od wielu lat promuje tą postać. Oto dwa przykłady, które zapadły mu szczególnie w pamięć: - Na dwa spotkania zorganizowane w parlamencie przez senatora Andrzeja Misiołka przyszło zaledwie dziesięciu senatorów, w większości ze Śląska. Jedyną osobą, która z tego grona podjęła się organizacji spotkań promujących Sławika, była ś.p. senator Fetlińska z PIS-u. Zorganizowała ona aż 10 spotkań, reszta nie zrobiła nic – mówi ze smutkiem Łubczyk. - Kolejnym przykładem niech będzie postawa Poczty Polskiej w Katowicach – dodaje. - Gdy wydano kartę pocztową poświęconą dwóm Wielkim Sprawiedliwym: Sławikowi i Antallowi, to katowicki oddział poczty zamówił ich śladową ilość, bo zaledwie kilkadziesiąt sztuk – podczas, gdy inne oddziały zamawiały od kilkuset do kilku tysięcy sztuk. Było to zaraz po uroczystym wręczeniu Sławikowi Orderu Orła Białego w Katowicach, a Antallowi najwyższego odznaczenia, jakie może otrzymać cudzoziemiec. Czyżby w oddziale Poczty Polskiej w Katowicach o tym nie słyszano? - pyta ironicznie Łubczyk.



Sławik miał pecha, bo był Ślązakiem!

Na ciekawy wątek wyjaśniający „niebyt” Sławika w polskiej i zagranicznej świadomości zwraca uwagę Włodzimierz Kac. - Sławik miał kilka podstawowych „wad” – wylicza. - Po pierwsze: był Ślązakiem, a przez całe lata śląska historia nie była uzewnętrzniana i hołubiona. Po drugie: był socjalistą. Po trzecie: ratował Żydów, a przez długi czas nie mieliśmy kontaktów z Izraelem, i wreszcie na koniec, był skromnym urzędnikiem, który po prostu wykonywał swoją pracę i się tym nie chwalił! - Zapewne gdyby był warszawiakiem to już miałby swój pomnik – podsumowuje przewodniczący Gminy Wyznaniowej Żydowskiej w Katowicach.
Kac zwraca jeszcze uwagę na jeden ważny aspekt związany ze Śląskiem i Sławikiem. - Ilu ludzi w Polsce wie coś o Śląsku? - zastanawia się. - Uznaje się, że Śląsk to coś nie całkiem polskiego, że to ukryta opcja niemiecka. Niewiele osób też wie, że 10 procent mieszkańców Polski to właśnie Ślązacy – dodaje. - To jest naszą racją stanu mówić o Sławiku i pokazywać go światu, że wśród nas był taki bohater – dorzuca Aleksander Fiszer.
Grzegorz Łubczyk szczególnie zwraca też uwagę na reakcje obcokrajowców na informacje o Henryku Sławiku. - Podczas zagranicznych spotkań jakie odbyłem m. in. w Toronto, Montrealu i Ottawie, byłem wręcz atakowany za politykę promocyjną Polski w świecie. Musiałem wysłuchać gorzkich słów w rodzaju: "Dlaczego dopiero dziś, teraz, od Pana dowiadujemy się o tak niezwykłym człowieku ? Dlaczego nie chwalicie się Sławikiem, który uratował tylu Żydów przed śmiercią?”. Zdaniem byłego polskiego ambasadora na Węgrzech, Sławik z powodzeniem mógłby stać się wizytówką Śląska za granicą.
- To się należy Sławikowi – mówi Włodzimierz Kac. - To był fantastyczny człowiek, działający tak jak powinien działać polityk, i tak jak powinien działać urzędnik - i może dlatego to jest takie niepopularne. To był ideał urzędnika państwowego. - To jest postać formatu europejskiego – zgadza się z tą tezą Grzegorz Łubczyk.



Dokąd zmierzamy?

Prezes Stowarzyszenia „Henryk Sławik – Pamięć i Dzieło” Aleksander Fiszer nie poddaje się jednak i tryska nowymi pomysłami. Niedawno stowarzyszenie zorganizowało wystawę współfinansowaną z Urzędu Marszałkowskiego poświęconą swojemu patronowi. Trwają też prace nad krótkim filmem w 3D, który miałby być uzupełnieniem ekspozycji. Sławikiem zainteresowali się też filmowcy. - Wreszcie są szanse na film pełnometrażowy. Scenariusz piszą Wojciech Kuczok i Maciej Pieprzyca – mówi Fiszer. W Stowarzyszeniu powstała też myśl utworzenia Nagrody im. Sławika, Antalla i Zimmermanna, którą mieliby przyznawać rektorzy śląskich uczelni. - Konkurs miałby promować prace naukowe i działania odnoszące się do wzorców moralnych jakie wyznaczyli patroni konkursu – informuje Fiszer. Stowarzyszenie ma jeszcze parę pomysłów, którymi ma nadzieję zarazić władze miasta i regionu. - Myślimy o pomniku Sławika, Antalla i Zimmermanna. Miałoby to być w założeniu miejsce publiczne z wodą i zielenią, gdzie ludzie przychodziliby spędzać czas – tłumaczy Aleksander Fiszer. - Gdyby zatrudnić do wykonania pomnika Daniela Libeskinda, który jest światowej sławy architektem, na pewno napisałyby o tym polskie i zagraniczne media – podkreśla. - Ciekawym pomysłem mogłoby być również nadanie imienia Sławika Międzynarodowemu Centrum Kongresowemu, które powstaje w Katowicach czy lotnisku w Pyrzowicach. - Musimy sobie w końcu uświadomić, że Holocaust będzie zawsze ważnym tematem – podsumowuje Fiszer.




Biografia:

Henryk Sławik. Urodzony w 1894 roku w Jastrzębiu Zdroju, zamordowany w 1944 roku przez Niemców. Wychował się w ubogiej rodzinie. Po wybuchu I wojny światowej został wcielony do armii niemieckiej. W 1928 roku ożenił się z Jadwigą Purzycką, z którą miał córkę Krystynę. Był dziennikarzem i politykiem m. in.: redaktorem naczelnym „Gazety Robotniczej”, radnym Katowic, prezesem Syndykatu Dziennikarzy Polskich Śląska i Zagłębia Dąbrowskiego, reprezentantem Śląska w genewskiej Lidze Narodów, uczestnikiem trzech powstań śląskich oraz posłem do Sejmiku Śląskiego. Był przeciwny współpracy z komunistami ale nie popierał też polityki Piłsudskiego. Po wybuchu II wojny światowej znalazł się na niemieckiej liście Ślązaków wyznaczonych do aresztowania. Wyemigrował na Węgry, gdzie trafił do obozu uchodźców.
Tu poznał Jozsefa Antalla, radcę węgierskiego Ministerstwa Spraw Wewnętrznych, który pomógł mu w organizacji Komitetu Obywatelskiego do Spraw Opieki nad Uchodźcami Polskimi. Odtąd rozpoczyna się zorganizowana akcja wydawania dokumentów polskim i żydowskim uciekinierom, a także opieka nad żydowskimi sierotami ( Sławik zakłada sierociniec dla „dzieci polskich żołnierzy”). W 1943 roku na Węgry dociera żona i córka Sławika. Niestety żona zostaje w 1944 roku aresztowana i trafia do obozu Ravensbruck. Pomimo, iż cała rodzina mogła wyjechać do Szwajcarii, Sławik decyduje się zostać na Węgrzech i dalej ratować polskich uchodźców. W 1944 roku Sławik i Antall zostają zatrzymani przez gestapo, po tym jak do Niemców trafił donos. Sławik pomimo tortur do końca wypierał się współpracy z Antallem, któremu w ten sposób uratował życie. Antall odzyskał wolność, natomiast Sławik wkrótce potem został zamordowany przez Niemców. Zanim zginął, zdążył otoczyć wzorową opieką 30 tysięcy polskich uchodźców, w tym uratować 5 tysięcy Żydów. Jest jednym z największych polskich Sprawiedliwych, i jednym z największych Sprawiedliwych na świecie. Nadal pozostaje nieznany.

„Kamienie milowe” w walce o uznanie zasług Henryka Sławika:

1988 – Henryk Zvi Zimmermann przyjeżdża do Polski w poszukiwaniu Henryka Sławika.
1990 - Yad Vashem nadaje Henrykowi Sławikowi medal Sprawiedliwy wśród Narodów Świata.
2001 - Grzegorz Łubczyk dowiaduje się o istnieniu Sławika i postanawia rozpocząć promocję tej wyjątkowej postaci.
2008 - W Katowicach powstaje Stowarzyszenie „Henryk Sławik – Pamięć i Dzieło”.
2010 - Henryk Sławik został pośmiertnie uhonorowany Orderem Orła Białego przez prezydenta Lecha Kaczyńskiego.



Rozmówcy:

Grzegorz Łubczyk - wieloletni korespondent polskiej prasy w Budapeszcie, ambasador RP na Węgrzech (1997 – 2001), napisał kilka książek o tematyce polsko – węgierskiej m. in.: „Polski Wallenberg: rzecz o Henryku Sławiku” (2003) oraz „Henryk Sławik: wielki zapomniany bohater Trzech Narodów”. Jeden z założycieli i wiceprezes Stowarzyszenia „Henryk Sławik – Pamięć i Dzieło”.

Aleksander Fiszer – jeden z założycieli i przewodniczący Stowarzyszenia „Henryk Sławik – Pamięć i Dzieło”.

Włodzimierz Kac – jeden z założycieli Stowarzyszenia „Henryk Sławik – Pamięć i Dzieło”. Przewodniczący Żydowskiej Gminy Wyznaniowej w Katowicach.

Zdjęcia pochodzą z książki Grzegorza Łubczyka ""Henryk Sławik. Wielki zapomniany Bohater Trzech Narodów" i zostały udostępnione przez jej autora. Tak wyglądał wielki Ślązak na zdjęciach i w karykaturze autorstwa polskiego uchodźcy - Jotesa (Jerzego Szwajcera).

Autorka tekstu: Monika Cetera.




UWAGA: Archiwum dyskusji na forum znajdziesz tutaj.

Aplikacja jaw.pl

Jeśli jeszcze tego nie zrobiłeś koniecznie zainstaluj naszą aplikację, która dostępna jest na telefony z systemem Android i iOS.


Aplikacja na Androida Aplikacja na IOS

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Reklama

Wideo jaw.pl




Reklama