W niedawnej rozmowie z Marcinem Zasadą w Radiu Piekary Wojciech Saługa wypowiedział się na temat stanu projektu Izera, które to samochody miały być produkowane w Jaworznie. Poseł nie pozostawia wątpliwości - projekt nigdy nie miał szansy na realizację.
Saługa nie pozostawia wątpliwości w sprawie powstania samochodów Izery - takich wg. niego nie będzie, a faktyczny projekt nie istnieje.
- Po raz kolejny trzeba powiedzieć mieszkańcom Śląska, jak i kraju, że nie ma projektu polskiego samochodu elektrycznego i nigdy go nie było. Nie wyszedł poza fazę kampanii wyborczej Prawa i Sprawiedliwości. Mamy za to wycięty las, i nasze, naszych ministrów zobowiązanie, żeby ta ofiara nie poszła na marne, i żeby ten teren został zagospodarowany, powstały tam fabryki i były miejsca pracy.
Jaworznicki poseł zapowiada również kontrole w spółce odpowiedzialnej za Izerę:
- Po drugie, istnieje spółka, która do tej pory przejadła pół miliarda zł, nie wiemy dokładnie na co. Potrzebny będzie audyt, kontrola wydatków i zobaczenie, gdzie dzisiaj jesteśmy.
Wg Saługi, projekt Izera był od początku jedynie narzędziem mającym służyć do wygrywania kolejnych wyborów przez PiS:
- Projekt był obietnicą Prawa i Sprawiedliwości, próbowali na tym wygrywać wybory. Już w tym roku miało być milion samochodów elektrycznych. Co ciekawe, prezydent Silbert, popierany przez Prawo i Sprawiedliwość, wielki zwolennik premiera Morawieckiego, dalej na mrzonce Izery próbuje wygrywać wybory w Jaworznie - wyjaśnia poseł.
Zapytany o potencjalne zakończenie projektu Izera, poseł Saługa po raz kolejny podkreślił, że na dobrą sprawę taki nigdy nie istniał:
- Nie ma projektu Izera, to w tej formie nie powstanie. Nie będzie polskiego elektrycznego samochodu. Być może będzie jakaś inna fabryka, być może będzie to fabryka chińskich samochodów.
Jak wspomniał Saługa, jedną z opcji jest wybudowanie fabryki chińskich samochodów na terenie, gdzie miała powstać fabryka Izery. Podkreślił jednak, że najpierw zostanie sprawdzone, czym do tej pory zajmowała się spółka odpowiedzialna za polski samochód elektryczny - bo tego na dobrą sprawę nie wiadomo:
- Pozwólmy działać ministrom, ministrowi aktywów państwowych, pozwólmy działać osobom, które mają się tym projektem zająć. Musimy najpierw zobaczyć, czym w ogóle jest ta spółka, na co poszło pół miliarda złotych, ale jeżeli jest chiński inwestor, to warto z nim rozmawiać - mówił poseł.
Komentarze