Do kalendarza pracowników może wkrótce trafić więcej czerwonych kartek. Gdy resort rodziny testuje pilotaż skróconego czasu pracy dla ok. 50 tys. osób, do Sejmu wpłynęła obywatelska propozycja idąca o krok dalej — zakłada ustanowienie aż sześciu dodatkowych dni wolnych od pracy. Nie chodzi jednak o nowe święta, lecz o wydłużenie tych, które już dziś przerywają rok pracy.
Pomysł jest prosty: skoro od 2025 r. dniem ustawowo wolnym stała się Wigilia Bożego Narodzenia, to podobną zasadę można zastosować wobec innych ważnych dat w kalendarzu.
Obecnie w Polsce obowiązuje 13 dni ustawowo wolnych od pracy. Obejmują one m.in. Nowy Rok, Trzech Króli, święta wielkanocne, majówkę, Boże Ciało, 15 sierpnia, Wszystkich Świętych, Święto Niepodległości oraz Boże Narodzenie. Od przyszłego roku do tej listy oficjalnie dołączy 24 grudnia.
To właśnie ta zmiana stała się punktem wyjścia do dalszej dyskusji. Skoro jeden „dzień przedświąteczny” uznano za wystarczająco ważny, by zwolnić pracowników z obowiązków, pojawia się pytanie: dlaczego nie kolejne?
Autor petycji, która trafiła do sejmowej Komisji ds. Petycji, proponuje ustanowienie sześciu nowych dni wolnych. Wszystkie miałyby przypadać tuż przed już istniejącymi świętami:
5 stycznia – przed Świętem Trzech Króli,
Wielki Piątek – przed Wielką Sobotą i Wielkanocą,
2 maja – pomiędzy 1 a 3 maja,
31 października – przed Wszystkimi Świętymi,
10 listopada – przed Świętem Niepodległości,
31 grudnia – przed Nowym Rokiem.
Wnioskodawca celowo używa określenia „wigilia”, podkreślając jego językowe znaczenie jako dnia poprzedzającego ważne wydarzenie. Argumentuje, że każda z tych dat spełnia podobne społeczne funkcje jak 24 grudnia: to czas przygotowań, podróży, rodzinnych spotkań i organizacji życia prywatnego.
W uzasadnieniu powraca jeden motyw — work-life balance. Dodatkowe dni wolne miałyby ułatwić godzenie obowiązków zawodowych z życiem rodzinnym, zmniejszyć presję logistycznych przygotowań i ograniczyć przedświąteczne korki na drogach.
W praktyce część z tych terminów i tak bywa „nieformalnie” wolna. 2 maja dla wielu firm od lat jest dniem urlopowym, a 31 października czy 31 grudnia często kończą się wcześniejszym wyjściem z pracy. Petycja miałaby jedynie usankcjonować coś, co i tak dzieje się oddolnie.
Autor wskazuje też, że taki model mógłby być łagodniejszą alternatywą dla czterodniowego tygodnia pracy — bez rewolucji w kodeksie pracy, ale z realnym zwiększeniem czasu odpoczynku w ciągu roku.
Dyskusja o dodatkowych dniach wolnych zbiega się z mniej optymistycznymi prognozami. W 2026 r. układ świąt sprawi, że osoby na etacie przepracują więcej dni niż rok wcześniej. Majówka wypadnie mniej korzystnie, a część świąt przypadnie w weekendy bez rekompensaty.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze