Reklama

Ukryte koszty sprężonego powietrza w zakładzie. Co ujawniają pomiary?

Sprężone powietrze jest jednym z tych mediów, których koszt łatwo przeoczyć. Instalacja nadal działa, maszyny wykonują cykle, a problemy pojawiają się pozornie przypadkowo: raz spada ciśnienie, innym razem siłownik pracuje wolniej, a sprężarka coraz częściej się załącza. Zamiast od razu podnosić nastawę źródła, warto sprawdzić cały układ na podstawie pomiarów ciśnienia, przepływu i poboru w czasie postoju.

Rachunek za energię nie pokazuje miejsca powstawania strat

Rosnący pobór energii może być skutkiem kilku nakładających się zjawisk. Nieszczelności tworzą stałe zapotrzebowanie, zabrudzone filtry zwiększają opory przepływu, a zbyt małe średnice przewodów i restrykcyjne szybkozłączki powodują lokalne spadki ciśnienia. Jeżeli reakcją jest podniesienie ciśnienia na sprężarce, zakład zwiększa obciążenie całej instalacji, ale nie usuwa źródła problemu. Dodatkowo wyższe ciśnienie może nasilać straty w istniejących nieszczelnościach.

Właśnie dlatego kosztu sprężonego powietrza nie należy oceniać wyłącznie na podstawie pracy sprężarki. Trzeba przejść drogę medium od źródła, przez zbiornik i uzdatnianie, aż po magistrale, odgałęzienia oraz ostatnie metry przy maszynach. Dopiero zestawienie danych z kilku punktów pozwala odróżnić niedobór wydajności od strat przesyłowych, niewłaściwego sterowania lub problemów po stronie odbiornika.

Reklama

Tydzień pomiarów zamiast pojedynczego odczytu

Jednorazowy odczyt manometru pokazuje tylko chwilowy stan instalacji. Nie obejmuje rozruchów, przezbrojeń, zmianowego profilu produkcji ani weekendowego tła poboru. Znacznie więcej informacji daje rejestracja prowadzona co najmniej przez tydzień. Dobrze przygotowany, praktyczny audyt sprężonego powietrza obejmujący cały zakład powinien łączyć pomiary ciśnienia w kilku punktach z przepływem oraz obserwacją pracy źródła.

Rejestratory ciśnienia warto rozmieścić za sprężarką, zbiornikiem i układem uzdatniania, a następnie na początku hali oraz przy krytycznym odbiorniku. Różnica między wskazaniami pokazuje, na którym odcinku powstaje strata. Jeżeli ciśnienie w sprężarkowni pozostaje stabilne, ale gwałtownie spada przy maszynie, przyczyny należy szukać w sieci, filtrach, armaturze albo lokalnym przyłączu. Wahania występujące już przy źródle kierują uwagę na sterowanie, profil poboru i dostępną pojemność buforową.

Reklama

Test postoju ujawnia koszt, którego nie widać podczas produkcji

Szczególnie wartościowy jest test wykonywany przy zerowej produkcji. Jeżeli mimo zatrzymania procesów przepływ nie spada do oczekiwanego minimum, powietrze nadal zasila zbędne odbiory albo ucieka przez nieszczelności. Kolejne odcinanie stref pomaga zawęzić obszar poszukiwań. Dopiero później warto przeprowadzić lokalizację wycieków, między innymi na szybkozłączkach, zaworach, wężach, gwintach i elementach przygotowania powietrza.

W wielu instalacjach pojedynczy drobny wyciek nie zwraca uwagi obsługi. Problem narasta, gdy podobnych punktów są dziesiątki. Naprawy powinny więc działać jak stały proces utrzymania ruchu: wykrycie, oznaczenie, nadanie priorytetu, usunięcie i ponowny pomiar. Przy przebudowie rozdziału sieci znaczenie ma także dobór czwórników gwintowanych do instalacji pneumatycznej, z uwzględnieniem standardu gwintu, średnicy każdego przyłącza, sposobu uszczelnienia oraz warunków montażu. Ograniczenie liczby przypadkowych przejściówek zmniejsza liczbę potencjalnych miejsc strat.

Reklama

Spadek ciśnienia nie zawsze oznacza za małą sprężarkę

Przyczyną problemu może być filtr o rosnącej różnicy ciśnień, długa i zbyt wąska linia zasilająca, niewłaściwie dobrana armatura albo lokalny regulator. Częstym źródłem ograniczeń są ostatnie metry przed odbiornikiem, gdzie z wygody stosuje się cienki przewód, kilka redukcji i szybkozłączkę o niewystarczającym przepływie. Na schemacie instalacja wygląda poprawnie, lecz podczas szczytu poboru ciśnienie dostępne przy maszynie okazuje się za niskie.

Osobnym zagadnieniem jest zbiornik buforowy. Może łagodzić krótkotrwałe skoki zapotrzebowania i uspokajać pracę źródła, ale nie zwiększa wydajności sprężarki ani nie naprawia nieszczelnej sieci. Przed inwestycją trzeba znać czas trwania szczytu, dopuszczalną różnicę ciśnień oraz zdolność sprężarki do odbudowy zapasu. W mniejszych modernizacjach punktem odniesienia może być analiza zbiornika sprężonego powietrza o pojemności 1000 l, jednak zasadność takiego wariantu zawsze zależy od rzeczywistego profilu poboru, dostępnej przestrzeni i wymaganych parametrów procesu.

Reklama

Raport powinien prowadzić do decyzji, a nie kończyć się na wykresach

Wyniki pomiarów mają wartość wtedy, gdy można przełożyć je na kolejność działań. Pierwsza grupa powinna obejmować zadania możliwe do wykonania szybko: usunięcie największych wycieków, wyłączenie zbędnych odbiorów, serwis filtrów, uporządkowanie lokalnych przyłączy i korektę nastaw tam, gdzie pozwalają na to wymagania procesu. Dopiero po odzyskaniu podstawowej sprawności należy oceniać przebudowę magistrali, zmianę średnic, podział na strefy lub modernizację sprężarkowni.

Dobry raport pokazuje mapę punktów pomiarowych, przebiegi ciśnienia i przepływu, miejsca występowania strat oraz listę nieszczelności z priorytetami. Powinien również rozdzielać działania krótkoterminowe od inwestycji wymagających projektu i postoju. Do późniejszego nadzoru wystarczą czytelne wskaźniki: minimalne ciśnienie przy krytycznym odbiorniku, przepływ w czasie postoju, różnica ciśnień na filtracji oraz liczba otwartych zgłoszeń nieszczelności.

Reklama

Najważniejsza zmiana polega na odejściu od reagowania na pojedyncze alarmy. Regularne pomiary pozwalają zauważyć pogarszający się trend, zanim niestabilne ciśnienie zacznie zakłócać produkcję. Sprężone powietrze przestaje być wtedy niewidocznym kosztem, a staje się medium zarządzanym na podstawie danych, odpowiedzialności i jasno ustalonego planu napraw.

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo jaw.pl




Reklama