Mętna oraz zamulona woda w Zalewie Sosina w Jaworznie. Ale czy tylko? Obraz, który zastaje się na miejscu niepokoi jednak dużo bardziej. Stan wody na Sosinie ponownie powrócił pod dyskusję publiczną. Mieszkańcy oraz wędkarze zwracają uwagę, że woda od dawna nie wygląda tak, jak powinna.
Na ostatniej sesji Rady Miejskiej w Jaworznie został poruszony temat stanu wody w Zalewie Sosina oraz zarybienia zbiornika. Ten sam, który blisko dwa miesiące temu poruszyła nasza redakcja. Pisaliśmy o tym, że część wędkarzy zwraca uwagę na zamuloną wodę, kilka lat po wielomilionowej rewitalizacji. Ich zdaniem przyczyną takiego stanu rzeczy są głównie karpie, a dokładnie źle prowadzona gospodarka rybacka.
Temat ten poruszyła radna Wiesława Babula, która poinformowała, że pod tą sprawą zebrano 226 podpisów mieszkańców. W swoim wystąpieniu mówiła o licznych zgłoszeniach i skargach dotyczących trwale mętnej wody.
Na sesji mówiła, że choć sanepid dopuszcza kąpielisko do użytkowania, to mieszkańcy chcą wiedzieć, dlaczego woda nadal jest mętna i co naprawdę wpływa na jej stan. Pytała o wyniki badań, ocenę parametrów fizyko-chemicznych i biologicznych oraz o to, czy istnieje plan długofalowej poprawy przejrzystości zbiornika.
W związku z licznymi zgłoszeniami, skargami mieszkańców oraz osób korzystających z kąpieliska Sosina dotyczącymi trwale mętnej wody, mimo że sanepid dopuszcza kąpielisko do użytkowania, proszę o szczegółowe wyjaśnienie.
Reklama

Radna zwróciła też uwagę na możliwy wpływ zarybiania karpiem. Pytała, czy miasto sprawdzało związek między obecnością dużych ryb a ilością zawiesiny i zamuleniem wody. Wskazywała, że według przywoływanych przez nią opracowań naukowych karp, żerując przy dnie, może pogarszać przejrzystość zbiornika i utrudniać odbudowę roślinności.
W czasie sesji głos zabrali również wędkarze. Część środowiska wędkarskiego uważa, że problem Sosiny jest poważniejszy i nie powinien być bagatelizowany. Jeden z wędkarzy, pan Bogusław Lech mówił, że w przeszłości woda była znacznie czystsza, a dno porastała roślinność, której dziś praktycznie już nie ma.
Podkreślał, że nie chodzi o spór personalny ani walkę między grupami korzystającymi ze zbiornika. Ma to być próba znalezienia przyczyny stanu wody, który się pogarsza
Tu nie chodzi o jakieś kłótnie między wędkarzami. To absolutnie, tylko chodzi o to, żeby ludzie, którzy przychodzą na Sosinę, przyszli się spokojnie wykąpać w czystej wodzie - mówi Bogusław Lech.

W jego ocenie jedną z przyczyn może być zbyt duża ilość karpia. Wędkarz przekonywał, że ryby te mieszają dno i utrudniają odbudowę roślinności podwodnej. Zwracał uwagę, że według wyliczeń po kolejnych zarybieniach i odłowach w wodzie mogło pozostać ponad 5 ton karpia.
W tej chwili na Sosinie nie ma roślinności w ogóle. Oprócz tataraków, które rosną wkoło, trzcin, roślinności dennej nie ma w ogóle - mówi Bogusław Lech.
Zdaniem części wędkarzy problemem jest również to, że około jedna trzecia zalewu pozostaje wyłączona z wędkowania przez cały rok. W praktyce oznacza to, że z tego obszaru nie da się odławiać ryb nawet poza sezonem kąpielowym, kiedy nie korzystają z niego plażowicze.
Zdanie to nie podziela Mariusz Chrząstek - nie tylko w sprawie zasad wędkowania, jak i w kwestii zarybiania zbiornika. Jego zdaniem obecny podział zalewu na strefy jest potrzebny.
Propozycja zniesienia strefy wyłączonej z wędkowania na zalewie Sosina w mojej ocenie jest krokiem wstecz. Mówimy o miejscu, gdzie jednocześnie funkcjonują wędkarze, motorowodniacy, żeglarze i niezliczona ilość turystów. Bez wyraźnego podziału przestrzeni dochodzi do chaosu, konfliktów między tymi grupami oraz zagrożenia bezpieczeństwa - mówił Mariusz Chrząstek.

Prezes koła PZW nr 57 Szczakowa-Miasto odniósł się też do zarzutów dotyczących wpuszczania dużych ryb.
My sobie nie wymyślamy tego planu zarybieniowego. My wpływamy na niego poprzez ograniczenia ilości właśnie wpuszczonych karpi. Wcześniej to były 2 tony, nawet 2 tony 400. My wyszliśmy z wnioskiem, żeby faktycznie ograniczyć tego karpia na rzecz gatunków rodzimych typu szczupak, sandacz, okoń - dodaję.
Reklama
Głosy o zły stan, które pojawiły się na sesji, nie biorą się znikąd. Podczas wizyty naszej redakcji na terenie zalewu można było zauważyć wyraźnie mętną wodę. Dodatkowo w jednym miejscu, przy brzegu, widoczny był nagromadzony osad oraz brunatno-żółte skupiska unoszące się na powierzchni.

Taki obraz zalewu może budzić także pytania o estetykę tego miejsca i komfort korzystania z niego, zwłaszcza w zbliżającym się okresie rekreacyjnym.
Inaczej sytuację ocenia dyrektor MCKiS, Sebastian Kuś. Przyznał, że woda rzeczywiście nie jest tak przejrzysta, jak oczekiwaliby tego mieszkańcy. Jednak twierdzi, że nie ma powodów do alarmu.

Według niego zmętnienie jest skutkiem zmian, które zaszły po oczyszczaniu dna zbiornika. Powołał się tutaj na ustalenia naukowców z Uniwersytetu Śląskiego..
Stwierdzili, w dużym uproszczeniu, że zmętnienie to jest naturalny proces pojawiający się w przypadku, kiedy po czyszczeniu dna zbiornika, zmniejszyła się liczba roślin, które się tam wcześniej znajdowały. W związku z czym ten ił i ten pył piaskowy nie jest wiązany w gruncie, tylko po prostu jest w tej toni wody - mówi Sebastian Kuś, dyrektor MCKiS.
Reklama

Zdaniem dyrektora MCKiS da się to rozwiązać, ale wymaga to czasu.
Do kwestii zamulenia Zalewu Sosina odniósł się również prezydent Paweł Silbert. Twierdzi, że przez fakt, iż Sosina jest zbiornikiem płytkim oraz małoprzepływowym, nie będzie przejrzysta, a za to będzie podatna na mętność. Dodatkowo na jej stan wpływają również kąpiący się ludzie oraz naturalne procesy, które zachodzą w przyrodzie.

Prezydent podkreślał, że mimo mętności woda została przebadana i nie stwierdzono zagrożenia chemicznego ani bakteriologicznego.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
ciekawym kto chcial aby Sosina byla łowiskiem karpiowym i
Zawsze tak było
Zawsze tak było
Brudną wodę trzeba wypompować i czyścić......
Wypompować wodę to możesz w basenie na działce rod. To jest zbiornik powstały z kopalni piasku. Pełno piachu, osadu, w sąsiedztwie lasów nie ma szans na krystalicznie czystą wodę. Podobny problem jest na Chechle w Trzebini. Niby czysty piasek na brzegu ruszysz nogą i pojawia się śmierdzący muł.
Rzucają zanenty , kąpią tam psy a później ludzie tam wchodzą i łapią wysypki skórne...............
Rzucają zanenty , kąpią tam psy a później ludzie tam wchodzą i łapią wysypki skórne...............
A ludzie nie srają i nie sikają do wody?
Syf jak nic - nasz prezio nawet expert od brudnej wody - on sam caly urzad by mogl pokryc - dziwne co te 130 pracownikow tam jeszcze robi skoro on sam jeden zna sie na wszystkim
Gliździarze wrzucają tony zanęty, kaszy i innego syfu to potem jest jak jest...
Od kiedy po zalewie sosina jako dziecko złapałem glonkowca już nigdy nie wejdę do tej wody
Woda nie będzie czysta dopóki tam będą wędkarze którzy napwpuszczali tam karpia i wrzucają cały ten syf który gnije
dlatego ci pseudo sportowcy podnieśli sobie wymiary ryb aby tzw cieluchy wpuszczać ponownie do wody po złowieniu, jest ograniczenie w sypaniu zanentą a oni w nocy walą do wody na potęge kilogramami kulki proteinowe własnej roboty lub kupione,, a to wszystko rozkłada się i kiśnie,
a kiedy kontrola nielegalnych szamb w Jaworznie bez podłączenia do kanalizacji wylewają fekalia na działki w sezonie letnim ogromny smród !
Kolejna fantastyczna "inwestycja " na kredyt, bez jakich kolwiek nawet pomysłów o konsultację z instytucjami badania rynku czyli w skrócie "czy to się opłaci a jak tak to komu i jak długo..." miasto wywindowało chore czynsze i wszystko wg nich OK...m
Na razie nie srają do wody ale inżynierowie już stoją u bram
Sosina to właściwie jedyny akwen rekreacyjny dla mieszkańców Jaworzna, natomiast akwenów dla wędkarzy, gdzie nie wolno się kąpać i zakłócać połowu ryb jest w naszym mieście i okolicy dość sporo (Tarka, Dziećkowice, Żabnik, Łęg, Jeziorki itp). Apeluję więc do włodarzy miasta, żeby nie robić z Sosiny kolejnego stawu rybnego a przeznaczyć go wyłącznie dla rekreacji, zwłaszcza, że konflikty interesów pomiędzy wędkarzami a wypoczywającymi mieszkańcami są zwłaszcza w sezonie letnim jest czymś codziennym. Nie ma możliwości, aby na tak małym obszarze zaspokoić interesy wszystkich zainteresowanych - wypoczywających mieszkańców, sportowców, narciarzy wodnych, pływaków, szkółek żeglarskich, rowerzystów, rolkarzy i dodatkowo wędkarzy. Może należy odważnie zdecydować: oddajmy ten akwen dla rekreacji i uprawiania sportów a sztuczne zarybianie, zanęcanie, odławianie i inne formy znęcania się nad rybami zostawmy dla innych akwenów.
Ja bym się zastanowił jaki wpływ ma woda która zalewa Bukowno! Bo lasy od strony Bukowina są podmokłe! Poziom wód gruntowych się podnosi! A te wody kopalniane nie przynoszą nic dobrego w ekosystemie! To że woda zalewa Bukowno nie znaczy że w jakimś stopniu nie dotknie sosiny i okolic! Woda jest nie przewidywalna.
Więcej zanęty , więcej zanęty !!!
Zimą i na wiosnę jest w miarę ok .Niestety będzie gorzej gdy pojawią się wędkarze z tonami ząnęt i i coraz więcej motorówek z potężnymi napędami strumieniowymi ,które jak blendery mieszają płytką wodę z mułem , niszczą wytwarzanymi falami linię brzegową i stwarzają niebezpieczne sytuacje dla innych użytkowników akwenu. Na mazurach jest zakaz używania sprzętu motorowodnego w odległości 50m od przystani i plaż. Sosina jest niestety zbyt mała na tego typu rekreację.
ciekawym kto chcial aby Sosina byla łowiskiem karpiowym i
Zawsze tak było
Zawsze tak było