Wzrost cen w Polsce ponownie przyspieszył. Najnowsze dane opublikowane przez Główny Urząd Statystyczny pokazują, że w kwietniu 2026 roku inflacja wyniosła 3,2 proc. rok do roku. To wyraźna zmiana po kilku miesiącach względnej stabilizacji, kiedy dynamika cen utrzymywała się bliżej poziomu uznawanego za optymalny.
W ujęciu miesięcznym ceny również wzrosły. Między marcem a kwietniem zwiększyły się o 0,6 proc. Oznacza to, że presja kosztowa jest odczuwalna nie tylko w dłuższej perspektywie, ale także w bieżących wydatkach gospodarstw domowych.
Najbardziej rosną ceny paliw. W skali roku wzrosły o ponad 8 proc., co pozostaje głównym czynnikiem napędzającym inflację. Wyższe rachunki Polacy płacą także za energię. Prąd, gaz i inne nośniki zdrożały o blisko 5 proc. Mniejszą dynamikę wzrostu widać w przypadku żywności, której ceny zwiększyły się o niespełna 2 proc.
Inaczej wygląda sytuacja w ujęciu miesiąc do miesiąca. W kwietniu ceny paliw spadły w porównaniu z marcem, co można wiązać z działaniami osłonowymi państwa. Nie wystarczyło to jednak, aby obniżyć ogólny wskaźnik inflacji. Wzrosty w innych kategoriach, szczególnie tych powiązanych z transportem i usługami, zrównoważyły ten efekt.
Kwietniowy odczyt oznacza powrót inflacji powyżej celu wyznaczonego przez Narodowy Bank Polski, który wynosi 2,5 proc. Jeszcze na początku roku wskaźnik ten pozostawał wyraźnie niższy, co mogło sugerować stabilizację sytuacji cenowej. Obecne dane podważają ten scenariusz.
Ekonomiści zwracają uwagę, że za wzrostem inflacji stoi przede wszystkim inflacja bazowa, czyli wzrost cen po wyłączeniu najbardziej zmiennych kategorii, takich jak żywność i energia. To sygnał, że presja cenowa rozszerza się na kolejne obszary gospodarki.
Na sytuację w Polsce silnie wpływają także czynniki zewnętrzne. Napięcia geopolityczne i rosnące ceny ropy naftowej przekładają się na wyższe koszty transportu i importu. W efekcie drożeją nie tylko paliwa, ale także wiele innych produktów i usług.
Prognozy na kolejne miesiące nie są optymistyczne. Część analityków zakłada, że pod koniec roku inflacja może zbliżyć się do 4 proc. W takiej sytuacji rośnie prawdopodobieństwo bardziej zdecydowanych działań ze strony banku centralnego, choć na razie decydenci sygnalizują ostrożność i obserwują rozwój sytuacji.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze