Reklama

Pożegnaliśmy Ewę Sałużankę

Rodzina, bliscy, przyjaciele i mieszkańcy Jaworzna pożegnali dr Ewę Sałużankę – cenioną reżyserkę, wykładowczynię i animatorkę kultury. W czwartek, 15 stycznia odbył się jej pogrzeb. Mieszkanka Jaworzna spoczęła na cmentarzu parafialnym pechnickim.

Ewa Sałużanka zmarła 8 stycznia, w wieku 72 lat.

Msza święta żałobna odprawiona została w czwartek, 15 stycznia w kolegiacie św. Wojciech i św. Katarzyny. Ewa Sałużanka spoczęła w rodzinnym grobie na cmentarzu pechnickim. Ewę żegnała rodzina, młodzież, z którą przez lata prowadziła zajęcia, studenci, pracownicy naukowi Uniwersytetu Śląskiego, przedstawiciele władz, instytucji kulturalnych w Jaworznie, przyjaciele i sąsiedzi.

Wspomnienia o Ewie powiedział prezydent Paweł Silbert, prof. Krystyna Doktorowicz dziekan Wydziału Radia i Telewizji UŚ oraz pastor Łukasz Popiołek.

Reklama

Dr Ewa Sałużanka była wykładowcą Uniwersytetu Śląskiego Wydziału Radia i Telewizji. W kraju znana jako współreżyserka serialu „Alternatywy 4” oraz wielu filmów fabularnych i dokumentalnych m.in. „Białe tango” „Starzy znajomi”, „Sen o Wiktorii” czy „Bardzo spokojna wieś”. Scenarzystka, założycielka oraz opiekunka Teatralnej Grupy Wielozadaniowej. Dyrektorka Teatru Sztuk. Ostatni jej film to „Od Buddyzmu do Spotkania z Jezusem”, zawarła w nim osobistą historię i refleksję nad życiem.

Reklama

Osoba otwarta, miła, pełna pomysłów, potrafiła skupić wokół siebie młodzież, którą kształciła artystycznie. Smutno, że tak nagle odeszła.

Prezydent miasta Paweł Silbert napisał - Ewa Sałużanka miała również istotny wkład w tworzenie i wdrażanie strategii rozwoju kultury dla naszego miasta. Jej odejście jest wielką stratą dla jaworznickiego środowiska kultury. Rodzinie, bliskim oraz wszystkim, których poruszyła swoją działalnością, składamy wyrazy głębokiego współczucia.

Bernadettta Cwierzyk napisała - Wielka strata. Nasza kochana Pani dyrektor Teatru Sztuk. To między innymi dzięki Ewie powstała i rozkwitła Piosenka Odkopana w Jaworznie. Ona nas kochała. Czuliśmy się dobrze w Teatrze Sztuk, chciani, docenieni i zaopiekowali. Ewusia zawsze pozostanie w naszych sercach, cudowna i serdeczna osoba.

Reklama

Pracownicy i dyrekcja muzeum na Facebooku tak ją wspomniała - Jako muzealnicy, ale przede wszystkim jako jaworznianie, przez lata obserwowaliśmy z podziwem, jak Pani Ewa z uporem i wrażliwością tkała kulturę w społeczny pejzaż naszego miasta. Dla wielu z nas była nie tylko wieloletnią dyrektor Teatru Sztuk, reżyserką czy cenionym wykładowcą akademickim, ale przede wszystkim serdeczną sąsiadką i mądrą rozmówczynią, którą często można było spotkać także na wystawach w naszej siedzibie. Wierzyła, że teatr to przede wszystkim spotkanie, a pod jej kierunkiem scena przy ul. Mickiewicza stawała się miejscem ważnych dyskusji i wspólnych emocji.
Ewa Sałużanka doceniała zmieniające się Jaworzno, a my w Muzeum zawsze docenialiśmy Jej głos – uważny, mądry i pełny wiary w to, że wspólnotę buduje się także przez kulturę. Była częścią tej tkanki miasta, która łączy ludzi, historię i współczesność. Będzie nam brakowało Jej pasji oraz niezwykłej umiejętności dostrzegania piękna w codziennych zmianach zachodzących wokół nas. Odeszła artystka, która swoją wrażliwością uczyła nas, jak być wspólnotą.

Marszałek Województwa Śląskiego, Wojciech Saługa napisał - Z wielkim żalem przyjąłem wiadomość o śmierci Pani Ewy Sałużanki - to ogromna strata dla Jaworzna. Była artystką, reżyserem i animatorką kultury, która całym sercem związała swoje życie z naszym miastem, wierząc w siłę teatru, dialogu i wspólnoty. Swoją wrażliwością i zaangażowaniem realnie współtworzyła kulturalną tożsamość Jaworzna.

Reklama

Mirosława Matysik

 

Tak o Pani Ewie napisała Barbara Sikora 

 

NIE MA EWY

W myśleniu o Ewie Sałużance ułożyły mi się wspomnienia jak rozdziały w książce. Rozmowy prywatne nie do druku i spotkania w bibliotece, w Teatrze Stuk odnoszące się do kultury i historii Jaworzna. 

 Nie raz siedziałyśmy przeglądając dokumenty; fotografie opisywałyśmy. Była z jaworznickich rodzin: mama Józefa z Wąsowiczów, dziadek z reżyserskim talentem Józef Karol Saługa. Ucieszyłam Ewę tekstem, jaki opublikował w „Teatrze Ludowym” w roku 1923. Opisał tam spektakl teatralny, który wyreżyserował w Gwareckim parki naszego miasta. To było wielkie noworoczne wydarzenie. 

Reklama

Ojciec Ewy doktor Józef Saługa czytał mi w bibliotece (a przychodził tuż przed zamknięciem) pisane na bieżąco wspomnienia. Słuchałam z wielką ciekawością. A Ewa dzwoniła do biblioteki z pytaniem: „długo jeszcze? Przecież już po 22.” Wspomnienia są warte wydania odnoszą się do historii Jaworzna, w szerokim kontekście analizy i interpretacji. Wiele mówią także o autorze. 

 Brała udział w spotkaniu wokół zamierzonej książki jej ojca „Jaworzno żyje we mnie”. Wtedy wśród licznej publiczność był także nasz wykładowca z Uniwersytetu Jagiellońskiego. Prorektor Wyższej Szkoły Teatralnej miał zajęcia na teatrologii, kiedy Ewa studiowała, powspominali wesoło tamten czas. 

Reklama

 Byłyśmy na cmentarzu w Krakowie przy grobie naszego wykładowcy to wtedy do mnie powiedziała patrząc na tablicę nagrobną: „zmarł 4 listopada, to data moich urodzin”. Zapamiętałam. 

Ewa przychodziła do biblioteki przy ulicy Dwornickiego, uczestniczyła w różnych spotkaniach np. takich cyklicznych, dyskusyjnych dotyczących kultury Jaworzna. Jaka ma być? Na co zwrócić szczególną uwagę?  

Przygotowała wykład dla uczniów szkół średnich o pracy reżysera. Oglądnęliśmy jej film o Grzegorzu Ciechowskim. 

Stworzyła Teatr Sztuk. To było znaczące dzieło w kulturze Jaworzna. Z czasem obudziło się zło i unicestwiło Teatr Sztuk; nawet nazwy nie uszanowano. Ani śladu jej dobrej roboty. Jest tylko iskierka wspomnień w nas: widzach Teatru Sztuk i w tych znakomitych utalentowanych artystach, którzy z Ewą Sałużanką w Teatrze Sztuk realizowali swoje pomysły. Usunięcie z pejzażu Jaworzna nazwy Teatr Sztuk to był dla niej cios. Byłam przeciw takiej decyzji władzy. 

Reklama

Kolejne rozdziały w moim myśleniu o Ewie to wspomnienia zupełnie prywatne. Nie upublicznię jej opinii odnoszących się do jaworznickiej polityki. Rozmawiałyśmy o ludziach, o ich postawach. O jej rozczarowaniu, co do politycznych decyzji. Przyjmowała los bez sprzeciwu, bez buntu. W wyciszeniu. Każda z nią rozmowa to była serdeczność. Ukryty ból, smutek nosiła w sobie i żyła już tak z podciętymi skrzydłami. 

Kiedy otrzymałam telefoniczną informację o śmierci Ewy, nie przyjęłam jej jako faktu dokonanego. Sprzeciw był jednoznaczny: to nieprawda! Myślałam: zaraz Ewa zadzwoni i zapyta: «Czy dotarła do Ciebie pogłoska, że umarłam? Wiedz: że „wiadomość o mojej śmierci była przesadzona”. »

Reklama

Zamiast niej dzwonili inni: Ewa umarła, Ewa umarła.... Informowali z niedowierzaniem. Zatrwożeni.  

Ostatni obraz wspomnień o Ewie to rozmyślanie o życiu, solidarne jej słowa podziwu i akceptacji oceniające mój artykuł o moim politycznym rozczarowaniu. 

Spotkałyśmy się na zakupach kilka dni po Nowym Roku życząc sobie zdrowia i zapraszając się: przyjdź, przyjdź koniecznie. Zdzwonimy się.

 Książka jej życia jest zamknięta. W moim sercu smutek i świadomość: na zawsze niedokończonych wątków. Żal.

Aplikacja jaw.pl

Jeśli jeszcze tego nie zrobiłeś koniecznie zainstaluj naszą aplikację, która dostępna jest na telefony z systemem Android i iOS.


Aplikacja na Androida Aplikacja na IOS

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Źródło i opracowanie własne Aktualizacja: 15/01/2026 16:18
Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.


Reklama
Reklama