Współpraca miasta i organizatorów największego wyścigu kolarskiego w Polsce od lat układa się bardzo dobrze, co na każdym kroku obie strony podkreślają. – Wyścig na stałe wpisał się w kalendarz pożądanych przez mieszkańców wydarzeń. Dla miasta to wyzwanie i kolejna szansa pokazania całemu światu, że Jaworzno to miejsce, które warto odwiedzać, w którym warto mieszkać i w którym wiele się dzieje – przyznał Paweł Silbert, Prezydent Jaworzna. Także sam były świetny kolarz Czesław Lang cieszy się, że ma tak dobrego partnera po drugiej stronie. – Życzylibyśmy sobie, żeby z każdym partnerem współpracowało się tak przyjemnie jak z Jaworznem – mówił w ubiegłym roku Lang, dyrektor generalny Tour de Pologne.
Ranga wyścigu kolarskiego Tour de Pologne wiele lat temu została podniesiona i od dłuższego czasu jest to jedna z ważniejszych imprez w europejskim kalendarzu kolarskim. Dzięki profesjonalnej obsłudze i realizacji, wyścig ma dużą oglądalność i jeszcze większy zasięg medialny. Organizatorzy, czyli Lang Team, gwarantują głównym miastom-gospodarzom m.in. bezpośrednią relację z etapu w stacjach - TVP 1 i TVP Sport oraz w Eurosport 1 (za pośrednictwem tej stacji wyścig trafia do 54 krajów świata, a przekaz będzie realizowany w 20 wersjach językowych), a także pojawienie się w głównym wydaniu „Wiadomości”. Tak też będzie w przypadku Jaworzna.
Reklama reklamą, ale wielu zapyta, ile trzeba zapłacić, by być na świeczniku? Analizując ostatnie lata i koszty miast, widać spore zróżnicowanie. W poprzednim roku Kraków, który z Tour de Pologne związany jest już od dekady, wydał na organizację 830 tys. zł. Kolejne miasta wydały nieco mniej. Katowice - 600 tys. zł., Rzeszów - 300 tys. zł, Tarnowskie Góry - 250 tys. zł, a Zakopane i Zawiercie ok. 200 tys. zł. W każdym z wymienionych miast miał miejsce start lub meta jednego z etapów Tour de Pologne. Co ciekawe Jaworzno dwa lata temu zapłaciło 295 tys. zł i można przypuszczać, że obecnie kwota ta będzie na podobnym pułapie lub trochę wyższa. Trzeba pamiętać, że Jaworzno zapłaciło faktycznie nie za sam przejazd kolarzy, ale za promocję medialną związaną z wielką imprezą w mieście. Relacje live i retransmisje w trzech kanałach telewizyjnych to jedno. Spoty i relacje w Polskim Radiu, zwiastuny z wizerunkiem miasta emitowane przed każdym filmem w sieci Cinema City, publikacje prasowe oraz reklama w mediach internetowych i społecznościowych – to drugie. Gdyby Jaworzno chciało samodzielnie zorganizować kampanię promocyjną o podobnym zakresie, musiałoby wydać co najmniej pół miliona złotych. Jeśli nie więcej. Z kolei mniejsze miejscowości, w których odbywają się tzw. lotne premie, płacą zdecydowanie mniejsze sumy. W 2017 roku Wisłę kosztowało to 10 tys. zł, Chorzów 25 tys. zł, a Bielsko-Białą 30 tys. zł. Jak oceniają fachowcy, to się opłaca.
Trzeba bowiem pamiętać, że Tour de Pologne to ogromny prestiż i kawał historii polskiego sportu. Pierwszy wyścig - nazywany wówczas „Biegiem kolarskim” - zorganizowano w 1928 roku, dokładnie ćwierć wieku po inauguracji słynnego Tour de France. O randze imprezy świadczy fakt, że patronem honorowym wyścigu został sam prezydent II Rzeczypospolitej Ignacy Mościcki, a przewodniczącym Komitetu Honorowego Marszałek Józef Piłsudski. Przed wojną kolarskie wyścigi w niczym nie przypominały dzisiejszych sportowych widowisk. Kolarze jechali ze średnią prędkością ok. 25 km/h, pokonywali etapy liczące nawet 300 kilometrów, a zamiast wożenia bidonów i batonów, zatrzymywali się, aby zjeść posiłek. Dziś organizacja i profesjonalizm są na zupełnie innym poziomie. Z roku na rok w polskim wyścigu udział biorą najlepsze drużyny kolarskie z całego świata. Tak będzie i tym razem. Kto wygra wyścig kolarski Tour de Pologne? To już znacznie trudniejsze zadanie do odgadnięcia.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Wszystko fajnie, tylko te korki i objazdy :/ no nic... trzeba jakoś przeżyć ☺
Wszystko fajnie, tylko te korki i objazdy :/ no nic... trzeba jakoś przeżyć ☺