Mija już dwadzieścia dni od czasu kiedy ogłoszono w Jaworznie pierwszy przypadek zakażenia koronawirusem. 1 kwietnia potwierdzono informację na temat jaworznianki, która zaraziła się koronawirusem w pracy. Z naszych ustaleń wynika, że jest ona pracownikiem służby zdrowia i do zakażenia mogło dojść w Sosnowcu.
Aktualnie czekamy na wyniki badań na obecność korona wirusa nie tylko u niej, ale również u całej jej rodziny, z którą przebywa w kwarantannie. Nie ma sygnałów, że któraś z tych osób czuje się źle.
Drugi przypadek to mężczyzna, u którego potwierdzono zakażenie 17 kwietnia. W tym przypadku zakażenie miało miejsce również w miejscu pracy na terenie Mysłowic. Do zakażenia doszło przez kontakt z innym zakażonym pracownikiem. Katowicki sanepid wytypował grupę osób, z którymi kontaktował się zakażony i wszystkich wysłał na domową kwarantannę. W tym gronie znalazł się jaworznianin. Po pobraniu próbek okazało się, że jaworznianin i kilka innych osób są nosicielami wirusa. Zakażony wraz z całą rodziną został odizolowany na domowej kwarantannie.
Z naszych ustaleń wynika, że wszystkie zakażone w Jaworznie osoby czują się dobrze i nie mają objawów zagrażających ich życiu. Służby sanitarne przypominają jednak o bezwzględnym obowiązku zachowywania najwyższych środków ostrożności, przebieg choroby u każdego człowieka może być inny. Oczywiście są osoby, które mogą przejść zakażenie bezobjawowo, ale niestety są również takie przypadki, które nie mają szczęśliwego zakończenia.
Od dzisiaj (tj. 20 kwietnia) niektóre ograniczenia zostały zniesione, głównie, jeśli chodzi o liczne osób w sklepach i kościołach. Zezwolono również na spacery w parkach i lasach. Pamiętajmy jednak, że zagrożenie epidemiologiczne jest nadal wysokie i w pierwszej kolejności to my sami musimy zadać o własne bezpieczeństwo.
Komentarze