Każdego dnia mieszkańcy Jaworzna wrzucają do sieci setki zdjęć: z pikniku na osiedlu, z zawodów na Sosinie, z korka na DK79, z kolizji, którą widzieli po drodze do pracy. Na większości z nich są twarze obcych ludzi. Prawo mówi o tym dużo wyraźniej, niż się wydaje. Wyjaśniamy, co można publikować bez zgody, kiedy zgoda jest konieczna i jak w minutę zabezpieczyć zdjęcie, zanim trafi na grupę osiedlową.
Polskie prawo chroni wizerunek na dwa sposoby jednocześnie. Po pierwsze, Kodeks cywilny (art. 23 i 24) zalicza wizerunek do dóbr osobistych, czyli tej samej kategorii co dobre imię, zdrowie czy prywatność. Po drugie, ustawa o prawie autorskim i prawach pokrewnych w art. 81 stanowi, że rozpowszechnianie wizerunku wymaga zezwolenia osoby na nim przedstawionej.
W praktyce oznacza to jedno. Zrobienie zdjęcia komuś w miejscu publicznym jest zwykle legalne. Problem zaczyna się w momencie rozpowszechnienia, czyli wrzucenia go tam, gdzie zobaczy je nieokreślony krąg osób.
Art. 81 prawa autorskiego przewiduje wyjątki i to na nich opiera się cała fotografia reporterska, także lokalna.
Osoba powszechnie znana, sfotografowana w związku z pełnieniem funkcji publicznych. Prezydent miasta na otwarciu wiaduktu, radny na sesji, dyrektor szkoły podczas apelu. Te zdjęcia można publikować bez pytania. Ta sama osoba na prywatnych zakupach albo na plaży nad Sosiną jest już chroniona tak, jak każdy inny mieszkaniec.
Osoba stanowiąca jedynie szczegół całości. Tłum na Dniach Jaworzna, kibice na trybunach, przechodnie na Rynku. Jeśli po usunięciu konkretnej osoby zdjęcie nie traci sensu, to jest ona „szczegółem całości” i jej zgoda nie jest wymagana. Ten wyjątek przestaje działać, gdy kadr skupia się na jednej lub dwóch osobach, nawet jeśli stoją w tłumie. Zbliżenie na zapłakane dziecko podczas festynu to już portret, a nie zdjęcie zgromadzenia.
Osoba, która otrzymała zapłatę za pozowanie. Dotyczy modeli i statystów, chyba że wyraźnie zastrzegli inaczej. W codziennym życiu mieszkańców ten wyjątek praktycznie nie występuje.
Zdjęcia z kolizji i wypadków. To temat, który w Jaworznie budzi najwięcej emocji. Zdjęcie rozbitego auta na skrzyżowaniu jest zasadniczo w porządku. Zdjęcie, na którym widać twarz kierowcy, poszkodowanego na noszach albo osoby zatrzymanej przez policję, to już naruszenie. Wizerunek osób zatrzymanych i podejrzanych jest chroniony dodatkowo przez przepisy prawa prasowego. Do tego dochodzą tablice rejestracyjne, które w połączeniu z innymi informacjami też pozwalają ustalić tożsamość właściciela.
Dzieci. Zgodę na publikację wizerunku dziecka wyraża rodzic lub opiekun prawny. Dotyczy to także wydarzeń szkolnych, przedszkolnych i sportowych. Jeśli fotografujesz zawody, w których bierze udział Twoje dziecko, a na zdjęciu widać twarze innych uczestników, przed publikacją na publicznym profilu warto je zamazać. Szkoły i kluby zwykle zbierają zgody od rodziców, ale te zgody dotyczą publikacji przez szkołę, a nie przez każdego z rodziców na własnych kontach.
Grupy osiedlowe i „kto zna tego pana?”. Zdjęcie człowieka, który źle zaparkował, wyrzucił śmieci w lesie albo zachował się niegrzecznie w sklepie, publikowane z pytaniem o jego tożsamość, to klasyczne naruszenie dóbr osobistych. Nawet jeśli zachowanie było naganne. Właściwym adresatem takiej dokumentacji jest straż miejska lub policja, a nie kilka tysięcy członków grupy.
Zdjęcia z pracy i z firmowych wydarzeń. Pracodawca nie może publikować zdjęć pracowników na firmowym profilu tylko na podstawie umowy o pracę. Potrzebna jest odrębna, dobrowolna zgoda. W małych lokalnych firmach to częste przeoczenie.
Osoba, której wizerunek rozpowszechniono bez zezwolenia, może żądać zaniechania, usunięcia skutków naruszenia (na przykład przeprosin w tym samym medium), a także zadośćuczynienia pieniężnego. W sprawach o naruszenie dóbr osobistych sądy zasądzają zwykle kwoty od kilku do kilkudziesięciu tysięcy złotych, zależnie od skali rozpowszechnienia i konsekwencji dla poszkodowanego. Jeżeli publikującym jest firma lub instytucja, dochodzi odpowiedzialność z RODO, w tym możliwość skargi do Urzędu Ochrony Danych Osobowych.
Rozwiązanie jest prostsze, niż rezygnacja z publikowania. Wystarczy anonimizować osoby, które nie są bohaterami zdjęcia lub nie wyraziły zgody.
Zamazuj skutecznie. Lekki filtr rozmycia z aplikacji do edytowania selfie często nie wystarcza: twarz pozostaje rozpoznawalna dla osób, które daną osobę znają, a przy słabym rozmyciu da się ją częściowo odtworzyć. Bezpieczne są mocne rozmycie, gęsta pikseloza lub zamalowanie jednolitym kolorem. Jeśli zdjęcie dotyczy sprawy drażliwej, na przykład wypadku, wybierz zamalowanie.
Nie zapominaj o detalach. Charakterystyczny tatuaż, identyfikator na smyczy, naszywka z imieniem na kurtce roboczej, tablica rejestracyjna, numer na koszulce zawodnika. Wszystko to potrafi zidentyfikować osobę równie dobrze jak twarz.
Użyj narzędzia, które wykryje twarze za Ciebie. Przy zdjęciu z tłumem ręczne zaznaczanie kilkunastu osób w programie graficznym zajmuje długie minuty. Szybciej zrobi to darmowe narzędzie do zamazywania twarzy online, które automatycznie wykrywa wszystkie twarze na zdjęciu, pozwala wybrać rozmycie, pikselozę lub zamalowanie, a ramki można poprawić jednym kliknięciem. Nie wymaga instalacji ani rejestracji i działa także na telefonie, czyli tam, gdzie powstaje większość zdjęć, które później trafiają na lokalne grupy.
Usuń metadane. Zdjęcia z telefonu zapisują w pliku datę, model urządzenia, a często dokładną lokalizację GPS. Większość portali społecznościowych usuwa te dane przy publikacji, ale wysyłając plik mailem albo przez komunikator, przekazujesz je dalej. Wiele narzędzi do edycji zdjęć, w tym to opisane wyżej, zapisuje gotowy plik bez metadanych.
Czy osoby na zdjęciu to osoby publiczne w trakcie pełnienia funkcji, albo nierozpoznawalny element tłumu? Jeśli tak, możesz publikować.
Czy na zdjęciu są dzieci, których nie jesteś opiekunem? Jeśli tak, zamaż twarze albo zdobądź zgodę rodziców.
Czy zdjęcie dotyczy wypadku, interwencji służb, konfliktu sąsiedzkiego? Jeśli tak, zamaż twarze i tablice, a sprawę zgłoś odpowiednim służbom zamiast tłumowi.
Czy publikujesz jako firma, klub, szkoła lub redakcja? Jeśli tak, potrzebujesz podstawy prawnej, najczęściej udokumentowanej zgody.
Czy w kadrze są identyfikatory, tablice, numery, tatuaże? Jeśli tak, zamaż je razem z twarzami.
Lokalne portale i grupy są świetnym narzędziem do informowania o tym, co dzieje się w mieście. Działa to dobrze tylko wtedy, gdy nie odbywa się kosztem prywatności sąsiadów. Kilka sekund poświęconych na zamazanie twarzy przed publikacją oszczędza długich miesięcy sporów, a czasem także realnych pieniędzy.
Artykuł ma charakter informacyjny i nie stanowi porady prawnej. W indywidualnych sprawach warto skonsultować się z prawnikiem.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze