Brak zatoczek autobusowych to nowe trendy

Rezygnowanie z zatoczek autobusowych wzbudza wiele emocji, zwłaszcza wśród kierowców, którzy nie zawsze mają możliwość wyminąć autokar.

REKLAMA

Korzystający z komunikacji miejskiej są zdania, że zatoczki dają im większe bezpieczeństwo oddzielając przystanek od ruchliwych ulic.

Pomysł nie spodobał się również mieszkańcom Jelenia, którzy zwrócili się do radnej Renaty Chmielewskiej z prośbą o interpelacje w tej sprawie. 19 grudnia radna napisała do prezydenta: „(…) (Mieszkańcy – przyp. red) Zwracają uwagę na fakt, że brak zajazdów powoduje zwiększenie smogu, ponieważ samochody czekają za autobusem i kopcą do czasu aż autobus nie ruszy.” – czytamy w interpelacji.

Odpowiedź Miejskiego Zarządu Dróg i Mostów nadeszła po niespełna dwóch tygodniach. Dyrektor MZDiM, Paweł Bednarek w piśmie zasugerował radnej Chmielewskiej – „zapoznać się z nowymi trendami i rozwiązaniami w tej dziedzinie, które pozwolą na nowe i szersze perspektywy”.

Niestety, dyrektor nie napisał o jakie nowe i szersze perspektywy chodzi.

Wcześniejsza dyskusja na temat zatoczek pod wpisem na Facebooku:

- REKLAMA -


Zewnętrzne linki

6 KOMENTARZE

  1. „Obsługa przystanku wyposażonego w zatokę jest kłopotliwa, trwa dłużej i rodzi realne niebezpieczeństwa. W czasie wjeżdżania do zatoki wielu podróżnych stoi na krawężniku uniemożliwiając prawidłowe ustawienie autobusu blisko krawędzi, nie zdając sobie sprawy z tego, że konstrukcja autobusu wymusza na kierowcy wprowadzenie przodu pojazdu na część chodnika. (…) W czasie wjeżdżania do zatoki autobus hamuje i wykonuje manewry zmiany kierunku. W tym czasie pasażerowie przygotowując się do wyjścia wstają z siedzeń i nie trzymając się uchwytów upadają. (…) Każda próba wyjazdu z zatoki wiąże się z koniecznością przepuszczenia wszystkich nadjeżdżających z tylu z dużą prędkością pojazdów. Obsługa przystanku zlokalizowanego na jezdni trwa znacznie krócej niż wyposażonego w zatokę. Praktycznie nie rodzi żadnego ze wspomnianych niebezpieczeństw. Zachowanie pojazdu jest dla pasażerów przewidywalne, bo autobus jadąc po prostej tylko hamuje, nie zmieniając kierunku jazdy. Możliwe jest wówczas ustawienie pojazdu zwłaszcza w miejscach wyposażonych w specjalne profilowane krawężniki bezpośrednio przy krawędzi.

    Stojący na przystanku autobus w sposób naturalny wymusza uspokojenie ruchu. Inni kierujący zmuszeni są wówczas do zmniejszenia prędkości i zachowania większej ostrożności. Jednak ze względu na krótki czas postoju autobusu na przystanku nie stanowi on przeszkody generującej zatory. (…) Likwidacja zatok przystankowych stanowić będzie mały ale niezwykle istotny krok w kierunku stworzenia priorytetów dla komunikacji zbiorowej, których tak bardzo brakuje w naszym mieście.

    Zatem sami, jako kierowcy autobusów miejskich albo przedstawiciele pracowników zatrudnionych na stanowisku kierowcy autobusu z przychylnością odnosimy się koncepcji zakładającej likwidację niektórych zatok w mieście.

    Z poważaniem

    Wystąpienie podpisali przewodniczący następujących organizacji
    1. Związek Zawodowy Pracowników Miejskiego Zakładu Komunikacji Sp. z o.o. z siedzibą w Słupsku
    2. Komisja Zakładowa NSZZ Solidarność przy MZK w Słupsku
    3. Związek Zawodowy Pracowników Komunikacji Miejskiej w RP w Słupsku
    4. Komisja Zakładowa NSZZ Solidarność 80 przy MZK w Słupsku
    5. Zakładowa Rada Kierowców Związku Zawodowego Kierowców w Polsce przy MZK w Słupsku

    Do wiadomości: Prezydent Miasta Słupska”

    Źródło: „Zielone Mazowsze”

    • Przecież podałem źródło, z którego to „wyssałem”. Dlaczego nie likwidować wszystkich zatok? Reguła jest prosta: na drogach podwyższonej prędkości, obwodnicach itp. zatoki powinny być stosowane – np. ze względów bezpieczeństwa (ryzyko zderzeń tylnych) i aby zachęcić kierowców do jazdy drogami omijającymi strefę mieszkalną. Natomiast na lokalnych drogach – gdzie priorytet przed samochodami powinna mieć komunikacja publiczna – zatok być generalnie nie powinno, chyba że jakieś szczególne okoliczności przemawiają za ich stosowaniem (np. ryzyko blokowania skrzyżowania, jeśli przystanek trzeba umieścić za nim).

      W Jaworznie kierowcy dostali szybkie drogi do jazdy na duże odległości (na nich wszędzie są zatoki i to się nie zmieni), więc najwyższy czas, aby poprawić również warunki do przemieszczania się po mieście autobusem. Zamiast pchać się samochodem przez Podwale czy Rogatkę, można jechać tranzytem przez Trasę Śródmiejską lub Obwodnicę Północną. Urzędnicy mogli zrobić odwrotnie – najpierw zlikwidować zatoki, a potem zastanawiać się nad obwodnicami. Ale na to się nie zdecydowali, co oznacza, że kierowcy samochodów w Jaworznie wcale nie mają źle.