Kilka tygodni temu zgłosiła się do nas kasjerka z jaworznickiego marketu, oskarżająca Dyrektorkę sklepu o mobbing. Po naszej publikacji sprawa nabrała nowego wymiaru.

Kobiecie zaproponowano ugodę, której nie zdecydowała się podpisać, ponieważ według niej zawierała wiele kłamstw i pomówień.

REKLAMA

Osobiście kontaktowaliśmy się z biurem prasowym sklepu Kaufland, który zapoznając się z historią naszej kasjerki, odpowiedział w następujący sposób:

„Szanowna Pani Redaktor,
bardzo dziękujemy za kontakt. Fundamentem naszej firmy są ludzie a relacje oparte na wzajemnym szacunku stanowią podstawę naszej współpracy. Z tego względu dokładnie analizujemy każde zgłoszenie dotyczące atmosfery pracy, co uczyniliśmy również w tym przypadku. Ekspert ds. pracowniczych – osoba niezależna i bezstronna, zbadał sytuację we wspomnianym sklepie oraz przeprowadził anonimowe rozmowy z pracownikami nt. atmosfery pracy i zachowania menadżera sklepu, na podstawie których nie stwierdzono żadnych uchybień czy przejawów mobbingu. Zgodnie z przepisami kodeksu pracy pracodawca w określonych sytuacjach może zlecić pracownikowi wykonanie godzin nadliczbowych, które w tym przypadku należały do rzadkości. Dział personalny sieci jest w kontakcie z pracownikiem, aby wyjaśnić wszelkie wątpliwości dot. organizacji pracy.
Odpowiedzi udzieliła Maja Szewczyk, dyrektor Działu Komunikacji Korporacyjnej Kaufland Polska.

Serdecznie pozdrawiamy,”

 

Jak poinformowała nas kasjerka, po otrzymaniu przez nas wiadomości od Kauflandu została zaproszona przez centralę na rozmowę w bezstronnym miejscu. Podczas rozmowy nieobecna była Dyrektorka, która jest stroną w tej sprawie. Na spotkaniu zaproponowano jednak podpisanie ugody, według pracownicy był to sposób szantażu, ponieważ otrzymała dwie propozycje, albo podpisze ugodę i dostanie pieniądze, albo zostanie zwolniona w taki sposób, że będzie miała problem znaleźć inną pracę. Pracownica nie była zadowolona z odbytej rozmowy, ponieważ najbardziej zależało jej na powrocie do pracy na dotychczasowym stanowisku.

Kobieta dostała dwa tygodnie na podjęcie decyzji, w tym czasie skontaktowała się z prawnikiem, z którym wystąpi na drogę sądową, ponieważ jak potwierdza, posiada dowody potwierdzające jej rację. Kasjerka dodatkowo podkreśla, że nie ma pretensji do Kauflandu, ponieważ bardzo lubi ten sklep, jednak najważniejsze dla niej jest to, aby wyjaśnić sprawę z Panią Dyrektor.

Kasjerka jest bardzo wdzięczna, że Inspekcja Pracy bardzo szybko podjęła temat nieodpowiedniego odbijania kart pracowniczych w systemie. Według niej takie praktyki służyły do przymuszania pracowników do pracy po godzinach. Od koleżanek z marketu, dowiedziała się, również tego, że na terenie sklepu Pani Dyrektor wprowadziła zakaz rozmawiania na temat obecnej sytuacji.

Z całą historią kasjerki i z tym, o co oskarża Panią dyrektor, możecie zapoznać się bezpośrednio pod tym linkiem:

 

Trudne życie na kasie. Historia kasjerki z marketu

 

- REKLAMA -

Zewnętrzne linki

3 KOMENTARZE

  1. I bardzo dobrze niech w końcu ktoś zrobi porządek z tą przyspawaną do stołka dyrektorką , sposób zarządzania przez nią Kauflandem to jakaś porażka , otwierają rano sklep który zastawiony jest cały paletami jak w ruskim markecie…………..i wiem że nie jest to wina Pań pracujących w w/w markecie. Nie wiem jakie ma układy ani czyim pociot.m jest ale mam nadzieję że przegra sprawę w sądzie i centrala Kaufland wywali ją na zbity pysk czego sobie i pracownikom Kaufland życzę………

  2. To taka ta wysoka z fryzurą na jeżozwierza co się wałęsa po markecie? 🙂 Nie wspominając już o wiecznych kolejkach na stoisku z mięsem i wędlinami. To jest jakaś masakra. Jeszcze jedna babka obsługuje klientów a druga non stop coś tam kroi i dokłada towaru z chłodni. Tak jak by nie można kogoś tam dodatkowo dać na obsługę w godzinach zwiększonego ruchu. A tak rzeczywiście czym więcej klientów tym więcej palet z towarem porozwalanych po markecie i notoryczne kolejki na w/w stoiskach.

  3. Niestety ale praktycznie w każdej większej firmie znajdzie się taka menda. Przeważnie to właścicielka jednego lub więcej kotów, stara panna. A to dlatego, że takie egzemplarze pasują zarządowi bo mozna nimi łatwo sterować. Bez zająknięcia dręczą podwładnych i wydaje im się, ze skoro one nie maja nic do roboty to inni też mogą zap…ć od rana do wieczora.