Najnowszy raport Głównego Urzędu Statystycznego przynosi wyraźny sygnał pogorszenia nastrojów na rynku pracy. W styczniu 2026 roku stopa bezrobocia rejestrowanego wzrosła do 6 proc. To najwyższy poziom od połowy 2021 roku.
Na koniec miesiąca w urzędach pracy zarejestrowanych było 934,1 tys. osób. W porównaniu z grudniem liczba bezrobotnych wzrosła o 0,3 pkt proc., a w ujęciu rocznym o 0,6 pkt proc. Różnica między styczniem a grudniem wpisuje się w sezonowy wzorzec – początek roku tradycyjnie przynosi więcej rejestracji po wygaśnięciu umów terminowych. Jednak skala wzrostu rok do roku jest już wyraźniejsza.
Część zmiany to efekt nowych przepisów, które ułatwiły rejestrację i ograniczyły automatyczne wyrejestrowania z urzędów pracy. Ekonomiści zwracają uwagę, że wzrost bezrobocia rejestrowanego nie w pełni oddaje kondycję rynku. Według danych publikowanych przez Eurostat, liczonych metodologią unijną, Polska nadal należy do krajów o najniższym bezrobociu w Unii Europejskiej.
Równolegle widać spadek zatrudnienia w sektorze przedsiębiorstw. W firmach zatrudniających powyżej dziewięciu osób pracowało w styczniu nieco ponad 6,4 mln osób – o 0,8 proc. mniej niż rok wcześniej. To kontynuacja trendu obserwowanego już pod koniec 2025 roku.
Największe redukcje dotknęły przemysł. W górnictwie zatrudnienie spadło o 3,4 proc., a w produkcji pojazdów samochodowych, przyczep i naczep – o 3,6 proc. Spadki widoczne są też w branży meblarskiej i wśród producentów urządzeń elektrycznych. Z kolei wzrost zatrudnienia pojawił się w sektorach związanych z gospodarką odpadami, zakwaterowaniem i gastronomią oraz kulturą i rozrywką.
Bezrobocie rośnie w całym kraju, choć jego poziom nadal mocno różni się między regionami. Najtrudniejsza sytuacja utrzymuje się w województwie warmińsko-mazurskim, gdzie stopa bezrobocia sięga 9,9 proc. Najniższy wskaźnik notuje Wielkopolska – 3,8 proc.
Wzrost widoczny jest także w regionach dotąd uznawanych za stabilne. Największą roczną dynamikę – o 1,2 pkt proc. – odnotowano w województwie lubuskim. Wyraźne pogorszenie widać również w województwach uprzemysłowionych, takich jak śląskie czy łódzkie.
Niepokoi liczba ofert pracy. W styczniu do urzędów zgłoszono 26,3 tys. wolnych miejsc – znacznie mniej niż rok wcześniej. Na koniec miesiąca dostępnych było 26,8 tys. ofert. To wyraźny spadek rok do roku.
Jednocześnie 164 zakłady pracy zgłosiły zamiar przeprowadzenia zwolnień grupowych, które mogą objąć blisko 22,8 tys. osób. Choć faktyczna liczba zwolnień w styczniu nie była wysoka, rosnąca liczba zgłoszeń może zapowiadać dalsze redukcje.
Struktura bezrobotnych pokazuje utrzymujące się problemy. Aż 86 proc. zarejestrowanych nie ma prawa do zasiłku. Blisko połowa pozostaje bez pracy dłużej niż rok. To grupa, której najtrudniej wrócić na rynek.
W styczniu do urzędów pracy zgłosiło się 118,5 tys. nowych osób – więcej niż miesiąc wcześniej, ale mniej niż rok temu. Z ewidencji wykreślono ponad 72 tys. osób, głównie z powodu podjęcia pracy. Spadła natomiast liczba osób kierowanych na staże i szkolenia.
Choć poziom 6 proc. nie oznacza gwałtownego kryzysu, dane z początku roku pokazują wyraźne ochłodzenie rynku pracy. Firmy ograniczają zatrudnienie, liczba ofert maleje, a część wzrostu bezrobocia ma charakter strukturalny i regulacyjny.
Prognozy rynkowe zakładają, że do końca roku stopa bezrobocia może lekko spaść. Najbliższe miesiące pokażą jednak, czy obecne pogorszenie to tylko sezonowe wahnięcie, czy początek dłuższego trendu.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze