Reklama

Dzik-ie miasto

AWAP
18/07/2013 09:25
Zaskoczenie lekarzy na izbie przyjęć w szpitalu było wielkie gdy usłyszeli, że obrażenia, z jakimi zgłosił się pan Janusz, pochodzą od dzika. Jest on prawdopodobnie pierwszą ofiarą dzikich zwierząt w Jaworznie.


Po ataku dzika, pan Janusz udał się do szpitala, gdzie opatrzyli mu ranę, a całą nogę włożyli w gips.


W niedzielne południe pan Janusz wybrał się na rowerze do siostry, która mieszka przy ulicy Matejki. Zabrał ze sobą psa. Gdy przechodził obok przydrożnych zarośli, spotkała go nieprzyjemna niespodzianka. – Prowadziłem rower i nagle zaatakował mnie dzik. Zaatakował moja nogę, nie wiem, czy mnie ugryzł czy pokiereszował kłami. Czułem, jakbym miał otwarte złamanie – relacjonuje. Przed kolejnym atakiem uchronił go rower, którym się zasłonił. Po chwili dzik wrócił w zarośla.
Pies, który towarzyszył panu Januszowi, uciekł na drogę, wpadając pod samochód. Na szczęście prędkość była minimalna i skończyło się jedynie zarysowaniem karoserii.
Na izbie przyjęć było szycie oraz zastrzyk przeciwtężcowy. – W tej chwili już do żadnego lasu nie wejdę – dodaje pan Janusz. – Powoli miasto jest terroryzowane przez dziki, na razie wszyscy robią zdjęcia, ale jak kiedyś to zwierzę zaatakuje dziecko, to będzie tragedia – dodaje żona poszkodowanego.

Jaworznicka codzienność
Widok dzików na osiedlach już nikogo nie zaskakuje. Codziennie gromadki wybierają się na spacer do osiedlowych kontenerów ze śmieciami. Coraz częściej zapuszczają się pomiędzy bloki. Mieszkańcy mówią, że można już mówić o pewnej regularności, z jaką się pojawiają przy kontenerach. Mają stałe pory odwiedzin. Zazwyczaj nikomu nie dzieje się krzywda. W momentach zagrożenia ludzie dzwonią do Centrum Zarządzania Kryzysowego, które odnotowuje takie zgłoszenia i przekazuje do kół łowieckich. W tygodniu jest takich zgłoszeń kilka. Najczęściej są to okolice Podłęża, Osiedla Stałego i Gigantu. Zwierzęta podchodzą coraz bliżej, teraz czasami widujemy je w Centrum. Ci, którzy spacerują po lasach, albo się przyzwyczaili do ich widoku, albo kupują petardy hukowe i sami je odstraszają, gdy czują zagrożenie.


Po wysłuchaniu instrukcji od pana Janusza, wyruszyliśmy na poszukiwanie sprawcy. Długo nie trwało, jak w pobliżu miejsca zdarzenia trafiliśmy na biegającego po ulicy dzika, który prawdopodobnie pokiereszował jego nogę

Potrzebna reakcja
Do tej pory poza okresami ochronnymi organizowane są strzelania, które mają zapobiec nadmiernemu rozrodowi dzików. W tamtym roku został również wysypany odstraszający środek chemiczny, wystarcza on na kilka miesięcy. – Najprawdopodobniej w ciągu najbliższego tygodnia zebrane informacje pozwolą podjąć decyzję, czy konieczne będzie zorganizowanie dodatkowego odstrzału dzików – informuje Marcin Miłek z UM. Oby nie było za późno, tak jak dla pana Janusza, bo jego przypadek był najprawdopodobniej pierwszym w Jaworznie.

UWAGA: Archiwum dyskusji na forum znajdziesz tutaj.

Aplikacja jaw.pl

Jeśli jeszcze tego nie zrobiłeś koniecznie zainstaluj naszą aplikację, która dostępna jest na telefony z systemem Android i iOS.


Aplikacja na Androida Aplikacja na IOS

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Reklama

Wideo jaw.pl




Reklama