Galeria Podcienie w Hali Widowiskowo-Sportowej MCKiS prezentuje bardzo efektowne fotografie Barbary Wojtowicz. Wystawa nosi tytuł „Rozkwitaj”. Prace pani Barbary można podziwiać do 14 maja.

Barbara Wojtowicz z Imielina, absolwentka Wychowania Fizycznego w Katowicach, od 2013 roku jest dyplomowanym fototechnikiem (Szkoła Fotoedukacja w Katowicach), ukończyła Studia Podyplomowe z Muzyki i Plastyki w Tychach, pracuje w Szkole Podstawowej nr 1 w Imielinie jako nauczycielka w-f, plastyki i Edukacji dla Bezpieczeństwa.
Ela Bigas: Czy fotografowanie to w dużej mierze szczęśliwy zbieg okoliczności? Mam na myśli to wyśmienite zdjęcie, w którym uchwyciła Pani samolot, balon i na dokładkę traktor.
Barbara Wojtowicz: To połączenie szczęśliwego zbiegu okoliczności i refleksu, jadąc na rowerze na Jurze z aparatem w sakwie. Henri Cartier-Bresson uważał, że "decydujący moment" polega na szybkim rozpoznaniu i znaczeniu sceny. Uchwycenie tylu elementów w jednym kadrze wymagało nie tylko szczęścia, ale uważności oraz gotowości do wciśnięcia migawki.
Spoglądając na zdjęcia z pustostanów myślę sobie, że jest Pani fotografem-ryzykantem, przecież w każdej chwili coś może spaść na głowę. Czy się mylę?
Może tak to wygląda, nie wchodzę nigdy do budynków, gdzie byłby zakaz oraz wyraźne niebezpieczeństwo. W dniu wykonywania zdjęć w opuszczonym domu (2011r., ul Pokoju w Imielinie) na zewnątrz czekała na mnie siostra, która asekurowała mnie w razie nieoczekiwanych zdarzeń. Fotograf powinien być odważny, kreatywny, poszukujący przygody.
Pani zdjęcia są bardzo efektowne. Czy to efekt uwielbienia dla malarstwa? Pani ulubiony malarz, ulubiona galeria...
Moje fotografie czerpią z malarstwa, które inspiruje mnie do pracy ze światłem i kompozycją, kadrze i ulotnej atmosferze - głównie impresjonizm. Najbardziej cenię twórczość Claude Monet i Pierre - Auguste Renoir. Skupiali się oni na uchwyceniu ulotnego światła, piękna natury, kwiatów oraz codziennych scen.
Jak pracuje Pani nad zdjęciami? Jak poszukuje kadrów?
Stawiam na autentyczność, bez nadmiernej obróbki, aby odbiorca zobaczył dokładnie to, co ja. Najpierw myślę nad tematem fotografii, potem szukam pięknego światła oraz spójnych kadrów, które naturalnie opowiadają wiarygodną historię.
Jaki jest pani plener marzeń? Co w fotograficznych planach?
Moim wyborem na plan marzeń byłaby Nowa Zelandia dzięki spektakularnym krajobrazom i niezapomnianej przyrodzie. Chciałabym dalej rozwijać mój temat wystawy o "Rozkwitaniu" o nowe kadry, dodać zdjęcia grzybów - metafora życia, które rodzi się w cieniu i trudnych warunkach oraz witamina życia. Na pewno będę poszukiwać opuszczonych lub bardzo starych domów z cudownymi oknami na świat.
Czy stworzyła Pani fotoreportaż, a może chce Pani stworzyć? Co będzie jego tematem?
Stworzyłam już wiele reportaży, zresztą lubię opowiadać historię fotografiami. Mam pomysł na zrobienie fotoreportażu z serca malarskiej pracowni. Będzie on zapisem powstawania obrazów mojej siostry Haliny, która jest malarką. Chciałabym pokazać magię tworzenia, trud artystycznej pracy oraz unikalną rodzinną więź.
Natura jest piękna. Jedyną psują w tym uroczym świecie jest człowiek. Czy ma Pani podobne zdanie?
Natura zachwyca swoim ponadczasowym pięknem i dlatego powinniśmy ją jedynie podziwiać i szanować. Działalność człowieka potrafi być negatywna, ale wierzę, że jest więcej ludzi, którzy wybiorą troskę o ten świat niż destrukcję. Mamy narzędzia, aby naprawiać błędy i dbać o wspólne dobro. Społeczeństwo powinno pamiętać, że "Wszystko mi wolno, ale nie wszystko przynosi korzyść" i zastanowić się zanim coś zrobią.
Dziękuję za rozmowę, życzę dalszych udanych fotograficznych przygód Ela Bigas

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze