19-letni kundelek Bożeny Jucewicz nie przeżył spotkania z dzikami tuż pod klatką schodową bloku w Jaworznie. Pies został zaatakowany przez dwie lochy z młodymi. Dla właścicielki to ogromna strata i jednocześnie powód do obaw, że dziki mogą zaatakować ponownie. Coraz większy niepokój odczuwają także inni mieszkańcy Osiedla Stałego, którzy boją się o swoje bezpieczeństwo i coraz ostrożniej wychodzą z domów.
Zdążyłam ją chwycić na ręce. Tamtej już nie zdążyłam. Poleciała tu pod klatkę - mówi Bożena Jucewicz, właścicielka zaatakowanego psa.
Strach czasami po prostu wieczorem iść gdziekolwiek, na działkę na przykład. No bo obawa przed tym, czy dzik nie zaatakuje - mówi Krystian Gierczyk, mieszkaniec Osiedla Stałego.
Dramat rozegrał się w sobotnie południe tuż przed klatką bloku przy ulicy Feliksa Kamińskiego na Osiedlu Stałym. Stado dzików szło chodnikiem, kiedy Bożena Juciewicz wracała ze spaceru z dwoma pieskami. Niestety tylko jeden z nich wrócił do domu żywy.
Wracałyśmy ze spaceru już i zaskoczyły nas dziki. Chciałyśmy dojść do klatki, a dwie lochy szły z młodymi po prostu i piesek został zaatakowany. 19 lat miała. Została zaatakowana. Rozszarpały ją. Nie było już ratunku dla niej - mówi Bożena Jucewicz.
Wszystko wydarzyło na oczach właścicielki psa. Fruzia miała 19 lat, problemy ze słuchem i wzrokiem, ale mimo wieku wciąż towarzyszyła swojej pani podczas spacerów. Zginęła w tragicznych okolicznościach. Szkoda zwierzęcia, które przeżyło tyle lat i odeszło w tak nagły i drastyczny sposób.

Dziki zaatakowały Fruzię w brutalny sposób. Pani Bożena nie miała jak zareagować i odciągnąć zwierząt od swojego pupila. W tej sytuacji zdążyła jedynie chwycić pod pachę drugiego psa Fifi, aby także jego nie spotkało niebezpieczeństwo. Zwierzęta prawdopodobnie poczuły zagrożenie o swoje młode i zaatakowały psa.
Sąsiad zawiózł mnie do weterynarza, ale niestety, bo weterynarz stwierdził też obrażenia wewnętrzne, tu skóra zdarta po prostu, że no nie ma ratunku już, jedynie ulżyć jej w cierpieniu.
Reklama
Mimo szybkiej reakcji weterynarzy, psa nie udało się uratować. Właścicielka zdecydowała się uśpić pupila, aby ten nie cierpiał.

To już kolejny incydent z dzikami, do którego dochodzi na Osiedlu Stałym.
Dwa lata temu tu dziewczynki bawiły się, sąsiada córka z koleżanką. Kocyk miały rozłożony na trawniku, zabawki jakieś, po prostu bawiły się dziewczyneczki. Dobrze, że drzwi były do klatki otwarte, bo też dzik szarżował prosto na nie. Zdążyły uciec do klatki. No te zabawki tak zniszczył, sąsiad musiał po prostu wyrzucić to na śmietnik - mówi Bożena Jucewicz.
Reklama
Mieszkańcy tej części Jaworzna mówią, że coraz częściej boją się o swoje bezpieczeństwo.
Każde wyjście z domu, zawsze człowiek w strachu wychodził. Teraz to już sąsiedzi, wszyscy się boją, a zwłaszcza opiekunowie pupili, ale nawet jak sami wychodząc, to się boją - dodaje Bożena Jucewicz.
Albo przed klatką, albo za blokiem. Bardzo często ryją. Można spotkać całą kohortę z dziećmi swoimi. Po prostu jest to niebezpieczne, bo tu jednak dzieci są, droga do szkoły niedaleko jest. Strach czasami wieczorem iść gdziekolwiek, na działkę na przykład, bo jest obawa przed tym, czy dzik nie zaatakuje - mówi Krystian Gierczyk.
Reklama
Czasami trudno spokojnie wyjść z domu czy wynieść śmieci, ponieważ dziki podchodzą bardzo blisko budynków i kręcą się przy wiatach śmietnikowych. Dla osób starszych, dzieci czy właścicieli małych psów takie spotkanie może być szczególnie niebezpieczne.
Mieszkańcy mogą zgłaszać obecność dzików do wydziału zarządzania kryzysowego. Jednak miasto i jego mieszkańcy są bezradni na problemy z tymi zwierzętami. Zwierzęta zadomowiły się przy budynkach mieszkalnych ze względu na wyrzucane resztki jedzenia przez ludzi oraz śmieci często pozostawiane poza wiatami śmietnikowymi.
Dziki podbiegają, rozwalają te worki i po prostu się tutaj zalęgły, czują się tutaj bardzo swobodnie i często przychodzą - dodaje Krystian Gierczyk.
W taki właśnie sposób dziki nauczyły się żyć blisko bloków, ponieważ znajdą tam łatwe źródło pożywienia.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Dzikie miasto. Wyprowadziłem się na wieś, gdzie nie ma dzików.
Straszna tragedia. Nie jest to rozwiązanie, ale najlepiej na spacery z psem zaopatrzyć się w gaz pieprzowy
A co na to nasi dzielni łowczy z kół łowieckich? W harmonogramach polowań widzimy sarny, Daniele, lisy. A dzików brak. Ale swój swojego...... ..
Dzikie miasto. Wyprowadziłem się na wieś, gdzie nie ma dzików.
Straszna tragedia. Nie jest to rozwiązanie, ale najlepiej na spacery z psem zaopatrzyć się w gaz pieprzowy
A co na to nasi dzielni łowczy z kół łowieckich? W harmonogramach polowań widzimy sarny, Daniele, lisy. A dzików brak. Ale swój swojego...... ..