Reklama

Dziki nadal sporym problemem? Wracamy do sprawy psa, który obronił rodzinę

AWAP
10/09/2015 14:40
Wracamy do tematu rodziny, którą przed atakiem dzików obronił ich pies. Do zdarzenia doszło dwa miesiące temu, kiedy podczas spaceru w lesie czteroosobowa rodzina spotkała stado dzików. Atak dzikich zwierząt wywołał reakcje obronną psa. Dzięki temu rodzina mogła uciec w bezpieczne miejsce.

Po interwencji Straży Miejskiej okazało się, że pies został tak poturbowany przez dziki, że konieczne było szybkie przewiezienie go do lecznicy weterynaryjnej, gdzie mimo wielu starań nie udało się go uratować.

Właścicielka psa postanowiła opisać całe zdarzenie kołu łowieckiemu – do tej pory nie dostała odpowiedzi. Następnie napisała do Wydziału Zarządzania Kryzysowego i Bezpieczeństwa Publicznego.

W dwustronnej odpowiedzi najpierw mogła przeczytać, jakie miasto podejmuje działania, aby dziki nie były tak uciążliwe i niebezpieczne dla mieszkańców oraz jak miasto wspomaga finansowo koła łowickie. Dopiero ostatni akapit, czyli dosłownie trzy zdania odnoszą się do sytuacji rodziny zaatakowanej przez dziki. Urzędowi jest przykro – tylko tyle mają do powiedzenia.

Sugerują również, że to wina rodziny, bo ich zdaniem pies powinien być prowadzony na smyczy. Tylko z relacji rodziny wynika zupełnie coś innego. Więc na jakiej podstawie urzędnicy wysnuli takie wnioski?

Pies towarzyszył rodzinie 11 lat, dlatego strata po nim ciągle boli panią Beatę i jej bliskich. A otrzymaną odpowiedzią od urzędu jest wyłącznie rozgoryczona.

Po komentarzach internautów okazuje się, że dziki mają się w mieście całkiem dobrze.

Może je spotkać między blokami na Osiedlu Stałym, na Osiedlu Tadeusza Kościuszki, spacerujące drogą.

„Jadąc obwodnicą natknęliśmy się na stado około 20 dzików - wyglądało na lochę z odyńcem, resztę stanowiły malutkie dziki. Postanowiliśmy zadzwonić do nadleśnictwa, gdyż dziki stały około 30 cm od drogi i stwarzały zagrożenie dla siebie samych oraz dla ruchu drogowego. Niestety, okazało się, że nasz telefon nie został chętnie przyjęty; dowiedzieliśmy się, że nie ma po co dzwonić w takich sprawach, i że dziki sobie poradzą” - pisze pan Sebastian.

Nie tylko las stał się niebezpieczny. Urzędnicy tłumaczą, że podejmowane przez nich działania mają na celu ograniczenie wtargnięć dzików na tereny zamieszkałe, bo stwarza to zagrożenie dla mieszkańców – z komentarzy wynika, że dziki z działań urzędu nic sobie nie robią albo działania są na tyle nieskuteczne, że dziki czują się nadal swobodnie w mieście.

Rodzina pani Beaty straciła psa, po odpowiedzi urzędu mogą chyba tylko cieszyć się, że to był ich ukochany pupil, a nie dziecko.

Aplikacja jaw.pl

Jeśli jeszcze tego nie zrobiłeś koniecznie zainstaluj naszą aplikację, która dostępna jest na telefony z systemem Android i iOS.


Aplikacja na Androida Aplikacja na IOS

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

  • Awatar użytkownika
    Aga Palka na Facebooku - niezalogowany 2015-09-16 12:26:03

    Nie nauczyli Cię w szkole,że w lesie są zwierzęta i że to ty zaburzasz ich ekosystem tam włażąc? Proponuję tablice edukacyjne dla niektórych osób.

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    ganicus@portal - niezalogowany 2015-09-15 16:06:49

    Zasrańcu z Facebooka idź do swojego partyjnego guru. Jak ci wsadzi tego sztucznego fiuta co nim machał w telewizji to może zmądrzejesz. Spier..alaj z forum dziadu robić reklame swoim kolesiom popaprańcom gdzie indziej.

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    Wygoda Marcin na Facebooku - niezalogowany 2015-09-15 14:49:54

    Pajace i zwykłe ciule z podwórkowego szmatławca to wy jestescie, co można było ujrzeć w pierwszym Waszym komentarzu. Żenada.

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.


Reklama

Wideo jaw.pl




Reklama