Reklama

Gabrysia Pluta z Jaworzna od blisko 30 lat choruję na zespół Retta. To ciężka praca na każdy dzień, ale rodzina nie traci nadziei

Gabrysia Pluta ma 30 lat i choruje na zespół Retta, który odebrał jej sprawność oraz możliwość swobodnego komunikowania się z innymi. Diagnoza pojawiła się bardzo wcześnie, kiedy miała zaledwie 1,5 roku. Od tamtej pory codzienność jej rodziców to opieka, rehabilitacja, karmienie. Jednak w tym wszystkim jest też szukanie radości oraz nadziei, że rozwój medycyny da kiedyś szansę dziewczynom takim jak Gabrysia.

Zespół Retta to rzadka choroba genetyczna i neurologiczna, która występuje głownie u dziewczynek. Według różnych dostępnych źródeł występuje ona raz na 10–15 tysięcy urodzeń. Początkowo dziecko może rozwijać się prawidłowo, a pierwsze objawy zaczynają pojawiać się miedzy 6. a 18. miesiącem życia. 

Choroba charakteryzuje się regresem, czyli utratą wcześniej nabytych umiejętności, m.in. mowy, sprawności rąk, chodzenia czy swobodnej komunikacji. U wielu osób pojawiają się też stereotypowe ruchy rąk, problemy z napięciem mięśniowym, oddychaniem, snem i codziennym funkcjonowaniem. Właśnie z taką rzeczywistością od lat mierzy się Gabrysia i jej najbliżsi.

Reklama

Mając roczek została zdiagnozowana

Kiedy Gabrysia przyszła na świat rozwijała się jak każde zdrowie dziecko. Nic nie wskazywało na to, że Gabrysia będzie zmagać się z tak poważną chorobą.

Do roku, półtora roku myśmy nie zauważyli żadnych zmian w jej zachowaniu. Rozwijała się prawidłowo, brała do rąk różne przedmioty, mowa też się rozwijała. Mówiła: mama, tata, baba, gaworzyła fajnie. Wszystko było w jak najlepszym porządku. Później okazało się, że zaczyna być regres, że ona zamiast się rozwijać, stanęła w miejscu i zaczyna się cofać. Nie postępuje mowa, nie postępuje ruchowo nic – opowiada mama Gabrysi.

Reklama

Niepokój pojawił się dopiero wtedy, gdy dziewczynka nie zaczęła chodzić w czasie, w którym zwykle robią to dzieci. Początkowo rodzice nie chcieli panikować, bo każde dziecko rozwija się w swoim tempie. Później okazało się jednak, że rozwój nie tylko się zatrzymał, ale zaczął się cofać.

Rodzice Urszula i Aleksander rozpoczęli szukanie pomocy u lekarzy i po czasie dowiedzieli się, że Gabrysia choruje na zespół Retta. Z czasem pojawiły się coraz większe problemy ruchowe. Dziś porusza się na wózku oraz wymaga stałej opieki.

Reklama

Codzienność liczona siłą własnych rąk

Dzień rodziny Gabrysi to nieustanna opieka nad 30-latką. 

Opiekujemy się nią, sił coraz mniej, ale staramy się wykonywać te wszystkie czynności. Karmienie, przewijanie, później jakieś aktywności. Jej wszystko trzeba po prostu zrobić, podprowadzić, zaprowadzić. Obliczyłam, że w ciągu doby muszę ją około 30 razy przerzucić z wózka na łóżko, z łóżka na ubikację i tak dalej. Wszystko trzeba zrobić siłą własnych rąk. Ale staramy się żyć z tym i jakoś sobie radzić – mówi pani Urszula.

Wszystko wymaga czasu oraz cierpliwości oraz siły. Mama Gabrysi przyznaje, że z wiekiem jest coraz trudniej, ale rodzina nadal robi wszystko, by zapewnić jej jak najlepsze życie.

Reklama

Zespół Retta sprawia, że osoba chora często rozumie znacznie więcej, niż jest w stanie pokazać. Osoby zmagające się z tą chorobą są często nazywane "milczącymi aniołami". 

One myślą, emocje mają prawidłowe, natomiast ciało ich nie słucha. Chce gdzieś przejść, nie potrafi kroku zrobić. Chce zjeść, nie potrafi ręką podnieść, nie potrafi pokazać. Jedynym źródłem takiej komunikacji jest wzrok. Dlatego właśnie pokazywanie wzrokiem i mimiką ciała, jak się uśmiechnie czy coś, to my rozumiemy, że ona coś wie i rozumie.

Reklama

Małe radości i wielka nadzieja

Mimo choroby w życiu Gabrysi są też dobre chwile. Mama opowiada o jej uśmiechu po dobrym posiłku, czy o wyjazdach. Również kontakt z końmi daje Gabrysi dużo radości. Rodzina korzysta z tablic komunikacyjnych, dzięki którym dziewczyna może odpowiadać wzrokiem i pokazywać swoje emocje.

Gabrysia bardzo fajnie to komunikuje. Jeśli zje coś dobrego, coś pysznego, to kiedy jest najedzona, pięknie się uśmiecha. To też jest taka radość. Jak jej mówimy: pojedziemy Gabrysiu tu czy tam, ona też to odbiera jako fajne, przyjemne rzeczy. Ostatnio byliśmy na termach w Słowacji, było ciepło, przyjemnie, to bardzo ją rozluźnia. Inną dobrą terapią jest hipoterapia. Co tydzień mamy wyjazdy do stadniny.

Reklama

Rodzina Gabrysi ma również nadzieję jeśli chodzi o postęp medycyny. Pani Urszula mówi o terapii genowej, która jest przedmiotem badań i może stać się szansą dla dziewcząt chorujących na zespół Retta. Rodzina nie chce jednak mówić tylko o leczeniu jednej osoby.

My nie chcemy konkretnie dla Gabrysi teraz. My chcemy, żeby wszystkie dziewczęta mogły z tego skorzystać. Jeżeli terapia genowa będzie w Polsce, to nie tylko nasze dziewczynki, ale też dziewczynki z całej Europy Wschodniej mogłyby mieć do niej dostęp. Polska ma bardzo dobrze rozwiniętą bazę tych dziewcząt, stowarzyszenie pilnuje danych, wiadomo, gdzie jest uszkodzony gen. Taka firma farmaceutyczna miałaby dostęp do gotowych danych medycznych.

Reklama

Bieg Księżniczek

Jedną z inicjatyw wspierających działania na rzecz osób z zespołem Retta jest Bieg Księżniczek. Najbliższy odbędzie się 17 maja. Udział w nim można wziąć w dowolnym miejscu, pokonując jedną milę, czyli około 1600 metrów. Nabywając pakiet startowy wspiera się osoby z zespołem Retta. Pieniądze trafiają do Ogólnopolskiego Stowarzyszenie Pomocy Osobom z Zespołem Retta. Rejestracja na wiosenną edycję biegu.

Dla rodziny Gabrysi to nie tylko sportowa akcja. Jest to przede wszystkim sposób na nagłośnienie choroby oraz wsparcie badań, które mogą dać chorym dziewczętom w całym kraju szansę na lepsze życie.

Reklama

Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Źródło i opracowanie własne Aktualizacja: 29/04/2026 20:00
Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.


Reklama
Reklama
Najnowsze wiadomości