W Klubie To i Owo uwielbiają wspólne śpiewanie. Tak więc każda okazja jest do tego wyśmienita. Tym razem w czwartek 8 stycznia urządzono tam Koncert kolęd, pastorałek i piosenek świątecznych. Grał i śpiewał klubowy zespół Żółto-Czarni.
Klubowicze, jak to zwykle bywa, wtórowali muzykom z autentyczną radością, całkiem bez fałszowania i kiksów. Taki udany koncert to dlatego, że wspólne kolędowanie to dla klubowiczów najprawdziwsza uciecha.

Małgorzata Świętosławska ceni sobie takie wspólne kolędowanie bo jednoczy, bo sprawia, że robi się ciepło, rodzinnie, przyjemnie, nawet jeżeli tylko wśród przyjaciół, bez rodziny, to i tak jest rodzinnie.
- Od dzieciństwa uwielbiałam śpiewać – mówi Teresa Rozlach - po dziś dzień mi to zostało, więc cieszę się, że w moim klubie są organizowane takie spotkania, tym bardziej pastorałki i kolędy.
Aleksander Broszewski odpowiedział słowami swojego wnuczka: Mam to od urodzenia. Lubię towarzystwo i lubię takie rodzinne spotkania, które skupiają się na śpiewaniu, rozmowach. Przyjemnie jest posiedzieć, porozmawiać i pośpiewać.
Każdy z klubowiczów ma swoją ulubioną kolędę. Nieco gorzej ze śpiewaniem takich kolęd od pierwszej do ostatniej zwrotki.
Ulubioną kolędą Małgorzaty Świętosławskiej jest „Mizerna cicha”, wprawdzie pani Małgorzata nie zna jej od początku do końca, ale większość zwrotek na pewno tak. Teresa Rozlach bardzo lubi kolędę Cicha noc, której do końca nie zna, ale „z wszystkimi ludźmi, tak jak w kościele” to potrafi ją zaśpiewać.
Ulubioną kolędą Aleksandra Broszewskiego jest kolęda Cicha noc. Jak mówi pan Aleksander ta kolęda ma zasięg międzynarodowy, ma piękną melodię, jest nastrojowa i ma piękne słowa, których pan Aleksander do końca niestety nie zna.
W tym klubowym koncercie przypomniano polskie dawne kolędy, pastorałki, ale też zaśpiewano hucznie świąteczną piosenkę autorstwa Antoniego Polaka.
Oczywista bylibyśmy zdziwieni gdyby, jak to zwykle bywa, klubowicze czymś nas nie zaskoczyli.
Tym razem zaskoczył nas przedziwny znaczek w klapie marynarki Edwarda Skotnickiego. Co to jest pytamy z ciekawością.
- To prawdopodobnie miało symbolizować jakiś rodzaj nakrycia głowy, ale czy tak jest? Naprawdę nie wiem – odpowiedział pan Edward. - To jest jakiś symbol zawierający kolory czarne i żółte, więc myślę, że on jest mniej więcej nadający się do naszego zespołu.
Antoni Polak objaśnił tak: „to jest znak rozpoznawalny zespołu Żółto-Czarni”. Ten znak to cylinder. Tak więc sprawa się wyjaśniła, toż to przecież oryginalny znaczek Żółto-Czarnych tyle że do góry nogami. Kolejna wizyta w Klubie To i Owo mile nas zdumiała.
Jeśli jeszcze tego nie zrobiłeś koniecznie zainstaluj naszą aplikację, która dostępna jest na telefony z systemem Android i iOS.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze opinie