Dopiero co, bo 9 czerwca, zajrzeliśmy do części Jaworzna, o której mało kto zdaje się wiedzieć. To takie sobie chaszcze na prawym brzegu Białej Przemszy ograniczone od wschodu terenem Sosnowca Maczek, a od północy nasypem linii kolejowej, za którym skrywa się była piaskownia Maczki Bór. Niby nic, ale jednak ten teren ma w sobie coś, co mnie kilka razy przyciągnęło. Zazwyczaj było to po sezonie wegetacyjnym. Teraz mamy pełnię wiosny.
Do celu zazwyczaj dochodzę od strony końcowego odcinka ulicy Wodociągi w Maczkach. Ma ona dalej swoje leśne przedłużenie. Las to bór bardzo mieszany. Dominują proste sosny zwyczajne. Pomiędzy nimi trafiają się drzewa sterane życiem. Z drzew liściastych dominują rodzime brzozy brodawkowate oraz bardzo okazałe topole osiki. Do tego dochodzą czeremchy zwyczajne. Mijałem klony zwyczajne oraz klony jawory. Jest też wierzba iwa. Z drzew obcego pochodzenia zauważamy klony jesionolistne oraz czeremchy amerykańskie. Trafia się amerykański dąb czerwony oraz robinia akacjowa. Bardzo bogata jest także warstwa roślin zielnych. Tutaj trafiają się pokrzywy zwyczajne, glistnik jaskółcze ziele, przytulia czepna, bodziszek cuchnący. Ot, spory zestaw miłośników podłoża bogatego w azot.
Po wkroczeniu na teren Jaworzna natrafiamy na otwartą przestrzeń pokrytą luźnym drzewostanem. Przecina ją magistrala energetyczna. Jeśli chodzi o otwartą przestrzeń, to pierwotnie powinny ją tworzyć murawy napiaskowe. Teraz są to łany trzcinnika piaskowego przeplatanego płatami nawłoci późnej oraz nawłoci kanadyjskiej. Trafiły się też jeżyny. Całość uzupełniają barwne kwiaty. W naszym filmie zwróciłem uwagę na dwubarwne fiołki trójbarwne. Trafił się częsty na trasach moich wędrówek przypadek rośliny, gdzie na jednej łodyżce były kwiaty dwubarwne oraz trójbarwne. Niebieskim akcentem był przetacznik ożankowy. Fioletowym akcentem jest goździk kartuzek. Część roślin poraża grzyb głowniowy zwany pyłkoniszczką. Żółtym akcentem są liczne w większej części zdrowe wilczomlecze sosnki. Znaczy się natrafiłem jedynie na kilka osobników porażonych przez sypnika Uromyces scutellatys. Drugi żółty akcent to jastrzębiec kosmaczek. Na tym obszarze natrafiliśmy na wiele steranych życiem sosen zwyczajnych. Generalnie przypominają one bardzo wysokie krzewy. Jeden z osobników przypominał poprzez wiele nadłamanych gałęzi spory szałas. Drzewo było oplecione przez chmiel zwyczajny. Kilka innych luźno rosnących sosen nie było aż tak malowniczych. Poza tym z luźno rosnących drzew liściastych znalazłem kilka dzikich grusz.
W 1970 roku na łamach dwutygodnika „Nowe Książki” ukazała się konstatacja autorstwa Władysława Szafera na temat problemów, z którymi spotykają się ludzie, którym ochrona przyrody leży na sercu. Wówczas było źle. Tak to oceniał nasz genialny przyrodnik: – Coraz częściej napotykamy przeszkody stawiane przez ludzi płytkich, ludzi źle pojętego społecznego interesu. Myślę jednak, że karta się odwróci. Najszybciej może to nastąpić w dwóch wypadkach – albo jeśli przeżyjemy jakiś kataklizm biologiczny (jak zwykle spowodowany przez człowieka), albo jeśli ci wszyscy, którzy mogą to zrobić, zmobilizują społeczeństwo i uświadomią je. Nie ma chyba potrzeby tłumaczyć, że drugie wyjście jest o wiele lepsze. Czytając te słowa zdałem sobie sprawę z tego, że wiele moich działań – w tym nasz cykl filmowy Poznać, Pokochać, Chronić – mają umocowanie w tych słowach, chociaż, w owym 1970 roku dopiero rozpoczynałem naukę w liceum ogólnokształcącym w Rydułtowach.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze