Reklama

Miasto głuche na głosy swoich mieszkańców

AWAP
29/08/2013 09:57
W  nawiązaniu do rozmowy telefonicznej pragnę przedstawić Państwu trudną sytuację mieszkańców Osiedla Podłęże i Pszczelnik, którzy pieszo pokonują trasę do Centrum Jaworzna.

W  związku z  przebudową skrzyżowania ulic Rzemieślniczej i Kolejowej ten odcinek drogowy został zamknięty i wyznaczone zostały trasy objazdowe dla kierowców. O pieszych jednak – zdaje się – zleceniodawcy (Urząd Miejski) i wykonawcy zapomnieli.
Chodniki prowadzące do skrzyżowania zostały zdemontowane już ponad 10 dni temu (jeśli dobrze pamiętam) – i już od tego czasu brakowało wyznaczonych, bezpiecznych ścieżek dla pieszych. Sytuacja zdecydowani pogorszyła się od dnia 24 sierpnia, kiedy to w końcu ruszyły prace budowlane. Piesi zmuszeni zostali do lawirowania pomiędzy pracującymi maszynami budowlanymi: koparkami, ciężarówkami...

W sobotę ok. godz. 14.00 wracając tą trasą z rodziną, zmuszony zostałem właśnie do takich właśnie niebezpiecznych slalomów. Oburzyła mnie ta sytuacja, w związku z czym podszedłem do jednego z robotników, chcąc dowiedzieć się, kto jest kierownikiem robót.
Podszedłem do wskazanego mężczyzny i zapytałem: czy to On jest tu kierownikiem robót. Uzyskałem odpowiedź: „Tak jakby”... Zaniepokojony zapytałem dlaczego nie ma wyznaczonych bezpiecznych ścieżek dla pieszych i jak piesi mają przekraczać teren budowy, mężczyzna odpowiedział z półuśmiechem: „Trzeba sobie radzić...”.

Zrezygnowałem z dalszej bezowocnej dyskusji. Po dotarciu do domu postanowiłem zaalarmować o zaistniałym zagrożeniu policję, gdyż telefon Straży Miejskiej milczał. Dyżurny policjant poinformował mnie, że policja nie zajmuje się ustawianiem znaków i kontrolowaniem, czy znaki ostrzegawcze o robotach są ustawione, czy też jest zabezpieczony ruch pieszych w obrębie placu budowy. Poradził mi natomiast, że mogę spróbować zadzwonić pod numer zarządzania kryzysowego, co też niezwłocznie uczyniłem.
Urzędnik odbierający telefon wykazał zdziwienie sytuacją i tłumaczył się tym, że brak zabezpieczeń to wina wykonawcy, a miasto nie ma tu nic do rzeczy. Zwróciłem mu uwagę, że może jednak Miasto ma coś do powiedzenia, skoro jest zleceniodawcą i wykłada m.in. pieniądze podatników na ten remont. W związku z tym mój rozmówca obiecał zanotować moją skargę i przedstawić ją do załatwienia w poniedziałek 26 sierpnia.

Dziś jest 26 sierpnia. Gdy szedłem wspomnianą trasą o godz. 16. w dalszym ciągu nie było wyznaczonych tras i przejść dla pieszych. Panowie robotnicy spokojnie siedzieli sobie na paletach z krawężnikami a wykopy były niezabezpieczone (zdjęcie 0670). Ponadto pojawiły się półmetrowe pręty zbrojeniowe wytyczające promień skrętu planowanej jezdni – również stanowiące zagrożenie dla pieszych (zdjęcie 0669).
Nawet nie próbowałem rozmawiać z wykonawcami robót. Z domu zadzwoniłem do Straży Miejskiej i od dyżurnego Pana Kaczora dowiedziałem się, że Straż Miejska nie zajmuje się takimi sprawami, że to są sprawy budowlane, a oni nie są od tego.

Kto więc ma stać na straży prawa?

Muszę jeszcze nadmienić, że ponownie zadzwoniłem pod numer zarządzania kryzysowego, i tym razem odbierający urzędnik nic nie wiedział o problemie mieszkańców Podłęża i Pszczelnika i znów próbował zrzucić odpowiedzialność na wykonawcę. Ponadto zaznaczył, że nie ma odnotowanego mojego sobotniego zgłoszenia – czemu więc ma służyć ten numer telefonu? Naciskany urzędnik zobowiązał się przedstawić ten problem przełożonym.
W załączeniu przesyłam zdjęcia placu budowy.
Pozdrawiam, Piotr Michalik

*) tytuł pochodzi od redakcji









UWAGA: Archiwum dyskusji na forum znajdziesz tutaj.

Aplikacja jaw.pl

Jeśli jeszcze tego nie zrobiłeś koniecznie zainstaluj naszą aplikację, która dostępna jest na telefony z systemem Android i iOS.


Aplikacja na Androida Aplikacja na IOS

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Reklama

Wideo jaw.pl




Reklama