Reklama

Michalina Malisz-Martuś: „... jest jakiś powód, dla którego piszemy to, co piszemy...”

Michalina Malisz-Martuś – jaworznianka z urodzenia, jest pasjonatką liry korbowej. Naukę rozpoczęła w 2014 roku, zainspirowana zespołem Eluveitie, do którego dołączyła później jako członkini i występowała z nim przez sześć lat (2016-2022). W tym czasie koncertowała na pięciu kontynentach, zdobywając bogate doświadczenie sceniczne.

Obecnie wspólnie z mężem Piotrem prowadzi pracownię MM Instruments, zajmującą się budową lir korbowych, oraz zespół LYRRE, łączący muzykę metalową z brzmieniem tego instrumentu. Prowadzi również lekcje gry na lirze, zarówno indywidualnie, jak i podczas międzynarodowych warsztatów poświęconych temu instrumentowi.


Informacje o zespole Lyrre:
Lyrre łączy organiczne brzmienie liry korbowej, mroczne riffy i naturalny wokal w nastrojowej muzyce metalowej, która jest jednocześnie melancholijna i eteryczna.
Po wydaniu debiutanckiego albumu w 2023 roku, na którym Noah Sebastian z Bad Omens współprodukował kilka utworów, oraz po zagraniu kilkudziesięciu koncertów w Polsce i Europie, zespół wydał swój drugi album - Nothing Is Promised - 7 maja 2026 roku. 
Główną ideą muzyki LYRRE jest wykorzystanie liry korbowej jako instrumentu prowadzącego i budowanie kompozycji wokół niej.

Reklama

Skład zespołu:
Wokal, lira korbowa - Michalina Malisz-Martuś
Gitara - Piotr Martuś
Gitara basowa - Miłosz Buśko
Perkusja - Tomasz Młóciński

Ela Bigas: Czym różni się świat muzyka od świata zwykłego śmiertelnika?
Muzyka, i ogólnie sztuka, daje nam możliwość wyrażenia emocji i przeżyć, które często trudno jest wyrazić wprost. Dla muzyka wiele rzeczy, nawet tych błahych i codziennych, może stać się inspiracją do tworzenia. To dla nas nie tylko sposób komunikowania się z innymi, ale również poznawania siebie.

Reklama

Jak powstają państwa teksty? Czy są pracą zbiorową, czy też od początku do końca pracą indywidualną?
Jeśli chodzi o teksty, to pisane są one przeze mnie. Najpierw tworzymy muzykę, a potem do każdej piosenki dopasowuję tekst - nie tylko do muzyki, ale również do atmosfery utworu. Każdy z nich ma w sobie coś charakterystycznego. Klimat i atmosfera to bardzo ważne aspekty muzyki Lyrre. 

O czym owe teksty opowiadają? Co chcecie Państwo owymi tekstami przekazać publice?
Teksty naszych piosenek są swego rodzaju pejzażami. Lubię używać metafor i najczęściej nie opowiadam historii wprost, tylko raczej w sposób zawoalowany, tak, aby współtworzyły klimat utworu. Częstymi tematami są przeżycia wewnętrzne, radzenie sobie z przemijaniem, oraz motywy z mitologii, najczęściej greckiej.

Reklama

Jak powstaje muzyka? Gdzie szukacie Państwo inspiracji?
Głównym kompozytorem w Lyrre jest mój mąż Piotr, który gra na gitarze. To on tworzy pierwsze riffy i zarysy utworów. Jest osobą bardzo podatną na naturę, spędza w niej sporo czasu i jest ona jedną z jego głównych inspiracji. Jeśli chodzi o mnie, moje partie liry korbowej, wokalne i teksty, to inspirują mnie głównie emocje i przeżycia wewnętrzne. 

Lira korbowa nieodłącznie kojarzy się z muzyką dawną lub ludową. W jakie muzyczne sfery Pani wprowadza ten instrument?
U nas lira korbowa łączy się z muzyką metalową. Jest to dość niecodzienna kombinacja, ale nie jesteśmy na pewno pierwszym zespołem, który takie połączenie zastosował. To, co wyróżnia muzykę Lyrre, to nasze podejście do tego instrumentu - traktujemy lirę jako wiodący instrument, grający główne linie melodyczne i partie solowe.

Reklama

Wydaje się, że lira korbowa pięknie brzmi wyłącznie w gotyckich kościołach lub dla odmiany w … skansenach. Czy podziela Pani tę opinię?
Może również brzmieć pięknie w klubach i na scenach festiwali metalowych. :) Lira korbowa jest tak wszechstronnym instrumentem, że odnajduje się doskonale na wielu różnych scenach i w wielu gatunkach muzycznych.

Czy grywa Pani na niezwykle interesująco brzmiącej suce biłgorajskiej?
Nie, nie miałam nigdy okazji spróbować.

Wymarzone pani miejsce do koncertowania…
To miejsce z zaangażowaną publicznością. Graliśmy z Lyrre w wielu miejscach, od małych klubów, po sceny festiwalowe, ale koncerty, które wyróżniały się spośród nich najbardziej to te, gdzie publiczność wczuła się w naszą muzykę. Nie ma nic piękniejszego niż więź między wykonawcą i słuchaczami, którzy po prostu to czują. 

Reklama

Niektórzy artyści zaskakująco uważają, że muzyka powstaje z resztek i jest po prostu recyklingiem. Co Pani na to?
Myślę, że jest w tym odrobina prawdy, ale ujęłabym to nieco inaczej. Artyści również są odbiorcami muzyki, mają swoich ulubionych wykonawców. Inspirujemy się innymi i zachowujemy w sobie cząstki tego, co nas zachwyca - potem mogą być one widoczne we własnej twórczości. Jest jakiś powód, dla którego piszemy to, co piszemy. Muzyka, którą tworzymy, to mieszanka naszych emocji, przeżyć i inspiracji.

Czy tzw. chemia w zespole dominuje nad umiejętnościami muzyków?
Myślę, że są to dwa równie ważne aspekty. Umiejętności są bardzo ważne, aby utwory na żywo brzmiały dobrze, ale chemia to element, który spaja koncert i wynosi go na nowy poziom. Podczas słuchania i oglądania koncertu da się wyczuć, czy między muzykami jest chemia czy nie - i często determinuje to jego odbiór. 

Reklama

Czy skoro nie ma „szkół estrady” to do wszystkiego należy dojść samemu?
Rzeczywiście, w obecnych czasach nie ma jednej szkoły, która przygotowałaby nas do wszystkiego, co wiąże się z występami na żywo. Bardzo dużo można osiągnąć własną pracą, przede wszystkim jeśli chodzi o warsztat i własny styl. Jednak gdy tworzymy muzykę i gramy na żywo, zawsze współpracujemy z innymi - podczas pisania, nagrywania, albo występów. Nie zgodzę się więc ze stwierdzeniem, że do wszystkiego można dojść samemu - nie w świecie muzyki.

Zwykło się uważać, że twórcę ogranicza jedynie warsztat i wyobraźnia. Czy w pani działaniach muzycznych zauważa Pani coś, co może Panią stopować, tamować?
Staram się nic sobie nie narzucać i tworzyć z pełną swobodą. Jednak, jak bardzo wielu muzyków, mam wewnętrznego krytyka, który czasami próbuje wejść mi w drogę. Zazwyczaj pojawia się on w trakcie pisania i po kilku godzinach pracy mówi, że nic, co powstało, nie jest wystarczająco dobre. Na szczęście mogę wtedy zrobić sobie przerwę i zapytać zaufanych osób, np. męża Piotra, z którym razem piszemy dla Lyrre, co uważają o moich piosenkach. Zwątpienie się pojawia, ale nie można mu ulegać!

Reklama

Wszystko jest możliwe, wystarczy tylko chcieć. Czy to też pani opinia?
Nie do końca. Nie wszystko zawsze zależy od nas i mimo pracy oraz wysiłku potrzebna jest odrobina (lub całe mnóstwo) szczęścia, żeby plany się powiodły. Dlatego zmieniłabym to stwierdzenie na “Jeśli się czegoś naprawdę chce, to warto za tym podążać i dać z siebie wszystko, żeby to osiągnąć”. Warto marzyć, wytrwale sięgać po te marzenia i nie zniechęcać się porażkami!
Życzę dalszych artystycznych sukcesów, dziękuję - Ela Bigas

Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Źródło i opracowanie własne Aktualizacja: 02/09/2026 14:30
Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo jaw.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości