Mistrzostwa Ortograficzne Jaworzna im. Krystyny Bochenek
AWAP
27/11/2013 12:41
„W późnojesiennym pejzażu pachną świerki i modrzewie, mokre gałązki nie trzeszczą, jest ślisko i nieprzyjemnie, ale oczy przyciąga żółtobrązowy kilim. Gdzieniegdzie błyśnie jarzębina czy rudobrązowa huba, czasem sfrunie spłoszony ptak. Zażywny staruszek w towarzystwie wilczura Kowala pną się pod górę.” To tylko fragment tekstu z jakim przyszło się zmierzyć uczestnikom jedenastej edycji Mistrzostw Ortograficznych Jaworzna im. Krystyny Bochenek.
Organizatorem mistrzostw co roku jest Zespół Szkół Ponadgimnazjalnych nr 3. Dyrektor placówki Halina Jarczyk nie ukrywała, że ta impreza jest nie tylko zabawą, ale także możliwością sprawdzenia samego siebie i nauczenia się zasad ortografii.
W konkursie rywalizowali uczniowie szkół gimnazjalnych i ponadgimnazjalnych. Podobnie jak w latach ubiegłych przewidziano również kategorię dorosłych, do której zgłosili się między innymi senator Bogusław Śmigielski i poseł Wojciech Saługa.
Mistrzami ortografii w kategoriach kolejno dorosły, szkoła ponadgimnazjalna i gimnazjum zostali: Krystyna Dubiel, Justyna Kramarczyk z II Liceum Ogólnokształcącego i Aleksander Kowal z Gimnazjum nr 4.
Drugie miejsca zdobyli Maciej Kajzer, Pamela Olej z II LO i Oliwia Bułkowska z Gim 4. Trzecie Marta Mazur, Martyna Roczkalska z III LO i Magdalena Koźmin z Gim 10.
Pełny tekst dyktanda dostępny jest na portalu jaw.pl.
Pełny tekst dyktanda:
Wyprawa w Beskidy
W późnojesiennym pejzażu pachną świerki i modrzewie, mokre gałązki nie trzeszczą, jest ślisko i nieprzyjemnie, ale oczy przyciąga żółtobrązowy kilim. Gdzieniegdzie błyśnie jarzębina czy rudobrązowa huba, czasem sfrunie spłoszony ptak. Zażywny staruszek w towarzystwie wilczura Kowala pną się pod górę.
O świcie, gdy wyruszali z Dworca Centralnego w kierunku Bielska-Białej, było rześko i cudnie, a potem zaczęła się mżawka. Jakiś współpasażer, współczując piechurom, doradzał powrót do domu, lecz pan Kowalski półżartobliwie odpowiedział, że stary wiarus nie cofa się przed byle deszczem. Rzeczywiście, niebojący się nieprzyjaznej natury, zawsze lubił ekstremalne warunki, w których mógł sprawdzić swoje możliwości. Teraz idą w stronę Magurki i kąpią się w deszczu.
Choć zbliża się południe i jeszcze daleko do zmierzchu, las ciemnieje i góra chowa się we mgle. Pan wsparty na kiju dziarsko zdąża do celu, stary pies drepcze z podkulonym ogonem, wyraźnie niezadowolony. Wolałby przysnąć pod pierzynką, ale pana ciągnie głód przygód. Od czasu do czasu Kowal wyniucha jakiś trop, może jeża, a może grubego zwierza, ale co to za atrakcja… Na dworze plucha i wichura, a oni prą naprzód, by raz jeszcze, na przekór słabości, zdobyć jakiś szczyt.
W tym czasie wnuczka pana Kowalskiego pisze dyktando, więc dziadek mocno trzyma kciuki, a raczej jeden kciuk, bo w drugim dzierży kostur. Patrząc w smutne ślepia Kowala, mówi: „Jeszcze chwila i zdobędziemy nasze Himalaje, ty dostaniesz garść chrupek, ja spałaszuję kanapki i odpłyniemy do domu. A nocą wrócimy do miasta młodsi co najmniej o dekadę.” Zwierzę rozumie, radośnie macha ogonem, marzy o suchym posłaniu i myśli: „Ot, pieskie życie”.
UWAGA: Archiwum dyskusji na forum znajdziesz tutaj.
Aplikacja jaw.pl
Jeśli jeszcze tego nie zrobiłeś koniecznie zainstaluj naszą aplikację, która dostępna jest na telefony z systemem Android i iOS.
Obserwuj nas na Google News
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!