Mają czego żałować jaworznianie, gdyż do drugiego zwycięstwa w tym sezonie naprawdę zabrakło im niewiele. Oprócz punktów po naszej stronie, być może zabrakło doświadczenia, być może lidera, który porwałby do jeszcze bardziej wzmożonej pracy swoich partnerów z zespołu. Trener Tomasz Jędros, który nie mógł skorzystać z usług kilku zawodników, przyczyn porażki dopatrywał się właśnie w braku możliwości rotacji w składzie.
W pierwszej kwarcie nie punktowaliśmy jak należy. Rywal głównie za sprawą Norberta Kulona, Wojciecha Glabasa i Mateusza Bartosza konsekwentnie zaczął nam uciekać. Po naszej stronie najlepiej z początku punktowali Wróbel oraz Janiak, jednak na niewiele się to zdało, gdyż na przerwę jaworznianie schodzili ze stratą 13 punktów.
W drugiej kwarcie jaworznianie zagrali już jednak koncertowo. Wygrana 24:4 mówi sama za siebie. Dobra gra w obronie, gościom wyraźnie pogorszyła się celność rzutów za trzy punkty, gdyż rzucali oni z często nieprzygotowanych pozycji.
W drugiej połowie było już znacznie słabiej, podobnie zresztą do wydarzeń z partii pierwszej. Trener żałował, że nie mógł skorzystać ze wszystkich swoich graczy. To zapewne wpłynęło na grę jaworznian, którzy przegrali drugą połowę pojedynku 26:38, co w efekcie nie dało im drugiego zwycięstwa w tym sezonie. Polfamex Kutno po tej wygranej wskoczył na podium ligowej tabeli, tak więc widać, że gospodarze ze słabeuszem nie grali. Gdyby w naszych szeregach obyło się bez kontuzji, to być może moglibyśmy się pokusić nawet o zwycięstwo.
W najbliższą sobotę MCKiS o kolejne punkty rywalizować będzie na wyjeździe z Polski Cukier SIDEn Toruń. Nasz sobotni rywal w tym sezonie walczy o najwyższe cele. O korzystny wynik będzie zatem niesamowicie trudno, jednak w sporcie jak wiadomo wszystko jest możliwe.