Spodziewano się wyłącznie satyryka „mistrzunia” Krzysztofa Daukszewicza. Okazało się, że cykl MCKiS-u „sala śmiechem wybucha - prezentuje Piotrek Skucha” ma pewną niespodziankę. Przed występem satyryka na scenie pojawiła się trójka artystów z najwyższej półki, gwiazdy i przyszłe gwiazdy, jak zapewnił sam Piotr Skucha, znany z kabaretu „Długi”. Zaczęło się melancholijnie - zaśpiewała Olga Łasak z Teatru Współczesnego w Krakowie, zaprezentowana przez Skuchę jako „przyszłość polskiej estrady”.
Po artystce wystąpił Juliusz Wątroba - prawdziwy literat, prawdziwy prezes Związku Literatów Polskich oddział Katowice. Jest on mistrzem od fraszek. Zaprezentował m.in. fraszki „Moja krowa”, „Hasło wielorybów”, „Wyznania kanibala” - publika się zachwyciła i w tym zachwycie trwała, poeta napisał na życzenie widowni siedem nowych fraszek, owacji na stojąco wprawdzie nie było, ale gromkie brawa tak.
Równie dobrze bawiła się publika przy inteligentnym i dowcipnym Antonim Gordon Grucha. Ten objaśniał m.in. dlaczego nie będzie końca świat, i zapewniam, że bardziej zaskakującego powodu nigdzie nie usłyszy.
Po nim ponownie na scenie pojawiła się Olga Łasak, w różowych butach i sztucznym futrze, przy aktywnej współpracy prezesa Wątroby zaśpiewała „Małego elfa”.
„Mistrzunio” Daukszewicz wyszedł na scenę tuż po artystce. Daukszewicz, znany jako kolekcjoner „menelików” czyli zabawnych powiedzonek nietrzeźwych panów, bawił publikę przy dowcipnych opowiastkach i takich też pieśniach. Miły to był wieczór. Kolejne spotkanie w cyklu w połowie grudnia. Niespodzianka gwarantowana.
Obserwuj nas na Google News
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Komentarze