Jaworznicki rynek miał być wizytówką miasta i miejscem, do którego mieszkańcy chętnie przychodzą na spacer, zakupy czy spotkania. Tymczasem w nocy z poniedziałku na wtorek doszło tam do włamania do znanego sklepu „Winobranie”. Sprawa po raz kolejny zwraca uwagę na problemy, z jakimi od dłuższego czasu mierzą się przedsiębiorcy z centrum Jaworzna.
Do zdarzenia doszło około godziny 3 w nocy. Jak wynika z nagrań monitoringu, pod sklepem należącym do Dariusza Kędziory pojawił się zamaskowany mężczyzna. Miał przy sobie narzędzie, którym rozbił szybę w drzwiach wejściowych, a potem wszedł do środka.
Z nagrań widać, że sprawca nie działał jak zawodowiec. Poruszał się chwiejnym krokiem, co może wskazywać, że był pod wpływem alkoholu. Kilka razy przechodził przez rozbitą szybę, wynosząc ze sklepu kilkanaście butelek markowych win, zestawy prezentowe i akcesoria winiarskie.
Na tym jednak nie skończyły się straty. W czasie włamania wiele butelek rozbiło się w środku lokalu. Wino zalało podłogę i uszkodziło część pozostałego towaru. W niektórych miejscach pozostały ślady krwi zranionego odłamkami szkła włamywacza. Dla właściciela to nie tylko strata finansowa, ale wiele problemów.
Policja prowadzi w tym momencie działania operacyjne.
Tej samej nocy najprawdopodobniej ten sam sprawca próbował najpierw włamać się do sklepu Jumbo na rynku. Zniszczył tam drzwi zewnętrzne.
Włamanie do „Winobrania” to kolejny sygnał, że sytuacja na jaworznickim rynku od dawna budzi niepokój. Przedsiębiorcy i mieszkańcy zwracają uwagę, że centrum miasta coraz częściej zamiast zachęcać, odstrasza. Mowa nie tylko o spożywaniu alkoholu w miejscach publicznych, ale też o głośnym zachowaniu, wulgaryzmach i zaczepianiu przechodniów. Właściciele lokali podkreślają, że przez takie sytuacje klienci nie czują się komfortowo, a rodziny z dziećmi omijają rynek.
Do tego dochodzi problem estetyki. Ławki i okolice rynku mają być miejscem odpoczynku, a tymczasem – jak mówią przedsiębiorcy – są oblegane przez "pijaków", często są brudne, lepkie od alkoholu i zaniedbane. W niektórych miejscach czuć też nieprzyjemny zapach moczu.
Służby interweniują, legitymują i nakładają mandaty, ale – jak wskazują osoby prowadzące działalność w centrum – efekty są krótkotrwałe. Kary często okazują się nieskuteczne, a osoby sprawiające problemy szybko wracają w te same miejsca.
To rodzi pytanie, czy dotychczasowe działania wystarczą.
„Winobranie” to sklep dobrze znany wielu mieszkańcom, dziś sklep będzie zamknięty. Po tym zdarzeniu znów wraca pytanie o przyszłość jaworznickiego rynku. Czy uda się przywrócić temu miejscu porządek, bezpieczeństwo i atmosferę, która zachęci mieszkańców do odwiedzania centrum miasta?
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
No a gdzie byli bandyci bez mundurków? Spali czy zabawiali się z milicjantkami
moze nty protest górników był i musieli stac i obstawiać ;) zamiast stać i pilnować każdej jednej posesji albo wróżyć z kuli gdzie podjechać bo akurat będzie napad
To kobieta jest
Kasa nie na kapliczki tylko na dobrej klasy monitoring z całodobową obsadą. Piesze patrole policji i nierobów ze straży miejskiej (zabrać samochody, zamienić na rowery ) i do patroli, albo na kasę do marketów. Pozdrawiam.
No gdzie tam masz czelnosc tak pisac!!! Przeciez w nocy sie spi.
Najważniejsze, że milicjanci zatrzymali czterech pijanych rowerzystów - to na pewno nie oni.
No a gdzie byli bandyci bez mundurków? Spali czy zabawiali się z milicjantkami
moze nty protest górników był i musieli stac i obstawiać ;) zamiast stać i pilnować każdej jednej posesji albo wróżyć z kuli gdzie podjechać bo akurat będzie napad
To kobieta jest