Cztery tytuły mistrzyni Polski, dwa srebrne medale mistrzostw Europy juniorów i ambitne plany na kolejne sezony. Julia Cabała swoją sportową drogę zaczynała od gimnastyki i tańca, ale to bilard stał się jej największą pasją. Dziś zawodniczka z Jaworzna opowiada o treningach, sukcesach, pracy nad koncentracją i marzeniu o europejskim złocie.
Moja przygoda ze sportem rozpoczęła się bardzo wcześnie i od początku była związana z ruchem, muzyką oraz potrzebą ciągłego doskonalenia się. Moją pierwszą pasją była gimnastyka artystyczna i taniec nowoczesny. Wszystko zaczęło się jeszcze w przedszkolu, kiedy przez około pół roku uczęszczałam na zajęcia z baletu. To właśnie wtedy pani trener gimnastyki artystycznej zaprosiła mnie na zajęcia. Spróbowałam i bardzo szybko okazało się, że gimnastyka stanie się ważną częścią mojego życia. W wieku pięciu lat rozpoczęłam treningi w MCKiS Jaworzno.
Gimnastyka artystyczna była dla mnie czymś więcej niż tylko aktywnością fizyczną. Uczyła mnie systematyczności, dyscypliny, cierpliwości i ogromnej precyzji. Każdy element wymagał wielokrotnych powtórzeń, koncentracji i pracy nad najmniejszymi szczegółami. Wtedy jeszcze nie wiedziałam, jak bardzo te umiejętności przydadzą mi się w przyszłości, ale dzisiaj widzę wiele podobieństw pomiędzy gimnastyką a bilardem. W obu dyscyplinach liczy się kontrola ruchu, precyzja, powtarzalność i umiejętność zachowania koncentracji w ważnym momencie.
Od ósmego roku życia zaczęłam również tańczyć w Akademii Tańca Elit w Jaworznie. Taniec był kolejną pasją, która dawała mi ogromną radość. Pozwalał mi rozwijać koordynację, świadomość własnego ciała i poczucie rytmu, ale przede wszystkim był sposobem na wyrażanie emocji. Przez wiele lat gimnastyka i taniec przeplatały się w moim życiu, wyznaczając rytm kolejnych dni i tygodni.
Kiedy nie miałam zawodów, nie oznaczało to jednak, że rezygnowałam z aktywności. Od szóstego roku życia byłam związana z PTTK Jaworzno i bardzo lubiłam uczestniczyć w rajdach pieszych. Weekendy, które nie były zajęte przez zawody gimnastyczne, często spędzałam właśnie na turystycznych szlakach. Była to dla mnie okazja nie tylko do aktywnego spędzania czasu, ale także poznawania przyrody, historii i najbliższej okolicy.
Turystyka piesza stała się z czasem kolejną dziedziną, w której zaczęłam zdobywać doświadczenia i osiągnięcia. Zdobyłam odznaki „Tropiciela Przyrody” w stopniu brązowym, srebrnym i złotym, Odznakę Turystyki Pieszej w stopniu srebrnym, Regionalną Odznakę Krajoznawczą w stopniu brązowym oraz Odznakę Miłośnika Ziemi Jaworznickiej w stopniu złotym. Brałam również udział w wielu konkursach, między innymi „Pieśni Patriotycznej”, konkursach fotograficznych oraz konkursach związanych z „Edukacją i Profilaktyką z PTTK” i „Lekcjami Ochrony Przyrody”. Każde z tych doświadczeń było dla mnie ważne i rozwijało inne zainteresowania.
Lubiłam również jazdę na rowerze. Swoją rowerową przygodę rozpoczęłam ze Stowarzyszeniem Cztery Pory Roku z Jaworzna, uczestnicząc w organizowanych przez nie rajdach. Później pojawiła się także akrobatyka powietrzna. Ćwiczyłam na kołach i szarfach. Patrząc dzisiaj na wszystkie moje wcześniejsze pasje, widzę, że każda z nich pozostawiła we mnie coś, co wykorzystuję również teraz. Gimnastyka nauczyła mnie dyscypliny i kontroli nad własnym ciałem, taniec z kolei koordynacji i świadomości ruchu, turystyka wytrwałości, a akrobatyka odwagi i pokonywania własnych ograniczeń.
Przez wiele lat nie wiedziałam jednak, która z tych aktywności stanie się moją najważniejszą pasją. Pięć lat temu w moim życiu pojawił się bowiem sport, który początkowo wydawał się zupełnie inny od wszystkiego, czym zajmowałam się wcześniej. Był nim bilard.
Zanim rozpoczęłam treningi, próbowałam samodzielnie poznać ten sport. Moją uwagę zwróciły przede wszystkim triki bilardowe wykonywane przez słynnego polskiego mistrza Bogdana Wołkowskiego. Fascynowało mnie, z jaką precyzją można kontrolować bilę, jak wiele możliwości daje odpowiednie wykorzystanie kija i jak efektownie można rozwiązywać sytuacje na stole. Oglądając jego zagrania, zaczęłam coraz bardziej interesować się bilardem.
Nie potrzebowałam dużo czasu, żeby zdecydować się na pierwszy krok. Już po kilku dniach postanowiłam wstąpić do klubu „Fair Play” Jaworzno i rozpocząć treningi. Wtedy wydarzyło się coś, co z perspektywy czasu uważam za wyjątkowy zbieg okoliczności. Okazało się, że zajęcia prowadził właśnie Bogdan Wołkowski, którego wcześniej oglądałam i dzięki któremu w ogóle zainteresowałam się bilardem. Od tego momentu rozpoczęła się moja prawdziwa przygoda z tym sportem i do dziś trenuję pod jego „precyzyjnym okiem”.
Bilard bardzo szybko przestał być dla mnie zwykłym hobby. Zainteresowanie przerodziło się w prawdziwą pasję, a później w sportową ambicję. Z każdym treningiem odkrywałam, że bilard jest znacznie bardziej skomplikowany, niż mogłoby się wydawać osobie, która obserwuje go tylko z boku. To sport wymagający niezwykłej koncentracji, cierpliwości, precyzji i odporności psychicznej. Jest to gra wybitnie strategiczna. Przy stole nie wystarczy po prostu wbić bili do łuzy. Trzeba myśleć kilka zagrań do przodu, analizować układ bil, przewidywać tor białej bili, odpowiednio dobierać siłę uderzenia oraz wykorzystywać rotację. Każde zagranie musi być częścią większego planu.
Często nie chodzi tylko o to, gdzie trafi pierwsza bila, ale przede wszystkim o to, gdzie po wykonaniu uderzenia zatrzyma się biała bila i czy jej pozycja pozwoli na kolejne zagranie. Właśnie ta złożoność najbardziej mnie fascynuje. Bilard jest dla mnie połączeniem sportu, strategii i psychologii. Przy stole pracuje nie tylko ciało, ale przede wszystkim głowa. Można mieć bardzo dobrą technikę, ale w najważniejszym momencie trzeba jeszcze umieć zachować spokój, odciąć się od emocji i skoncentrować wyłącznie na aktualnym zagraniu.
Bardzo ważna jest również powtarzalność. W bilardzie nie ma miejsca na przypadkowość, jeśli chce się rywalizować na wysokim poziomie. Każdy element techniczny musi być możliwie stabilny od ustawienia przy stole, przez chwyt kija i pracę ręki, aż po sam moment uderzenia. Duże znaczenie ma także prawidłowa linia uderzenia, punkt kontaktu z bilą oraz kontrola białej bili. Dlatego treningi są tak ważną częścią mojego życia. Niemal codziennie spędzam czas przy stole, pracując nad techniką, precyzją i rozwiązywaniem konkretnych układów. Czasami mam wrażenie, że bilard jest trochę jak zadanie matematyczne. Trzeba przeanalizować sytuację, znaleźć najlepsze rozwiązanie, przewidzieć kolejne ruchy i następnie wykonać wszystko z odpowiednią dokładnością. Być może dlatego dobrze odnajduję się również w klasie matematyczno-fizycznej.
Obecnie uczę się w I Liceum Ogólnokształcącym w Jaworznie im. Tadeusza Kościuszki, w klasie matematyczno-fizycznej. Od września rozpoczynam czwartą klasę. Pogodzenie nauki z profesjonalnym podejściem do sportu wymaga ode mnie dobrej organizacji czasu. Treningi, zawody, nauka i odpoczynek muszą znaleźć swoje miejsce w codziennym harmonogramie. Nie zawsze jest łatwo, ale nauczyłam się, że jeśli naprawdę zależy mi na osiągnięciu celu, muszę być systematyczna. Jestem ogromnie wdzięczna Pani Dyrektor, mojemu wychowawcy oraz całemu Gronu Pedagogicznemu za wsparcie, życzliwość i zrozumienie, jakie otrzymuję w związku z realizowaniem mojej sportowej pasji. Dzięki przychylności Pani Dyrektor, mojemu wychowawcy oraz nauczycieli mogę bez przeszkód rozwijać swoje umiejętności, uczestniczyć w zawodach i podejmować kolejne sportowe wyzwania.
Szczególnie cenię to, że nauczyciele z pełnym zrozumieniem podchodzą do moich obowiązków związanych ze sportem i zawsze starają się wspierać mnie w łączeniu nauki z treningami oraz udziałem w zawodach. To ogromna wartość mieć wokół siebie ludzi, którzy wierzą w młodych, dostrzegają ich pasje i pomagają im rozwijać swoje talenty, a wiem, że nie w każdej szkole z taką przychylnością niestety młodzi sportowcy się spotykają. Jestem bardzo wdzięczna za każdą okazaną pomoc, wyrozumiałość i motywację. Dzięki takiemu podejściu szkoła jest dla mnie nie tylko miejscem nauki, ale również przestrzenią, w której mogę rozwijać swoje ambicje, zdobywać doświadczenie i realizować sportowe marzenia. Z pełnym przekonaniem mogę powiedzieć, że Pani Dyrektor oraz całe Grono Pedagogiczne tworzą atmosferę, która sprzyja rozwojowi uczniów i daje im poczucie, że ich pasje, a także osiągnięcia i sukcesy są bardzo ważne. Jestem ogromnie wdzięczna, że mogę liczyć na ich wsparcie w swojej sportowej drodze.
Sport nauczył mnie również, że sukces nie przychodzi od razu. Czasami nad jednym elementem trzeba pracować bardzo długo, zanim zacznie być wykonywany automatycznie. Nie każdy trening jest idealny i nie każdy mecz kończy się zwycięstwem. Ważne jest jednak to, żeby potrafić wyciągać wnioski z własnych błędów i traktować je jako część procesu rozwoju.
Pierwsze duże sukcesy w bilardzie były dla mnie potwierdzeniem, że obrana droga ma sens. W 2025 roku zdobyłam podwójne Mistrzostwo Polski w odmianach 9-bil i 10-bil. Był to dla mnie ogromny powód do radości, ale również ważny moment sportowy. Zdobycie jednego tytułu jest wielkim osiągnięciem, natomiast dwa mistrzostwa pokazały mi, że ciężka praca i systematyczny trening mogą przynieść naprawdę wymierne efekty.
Rok 2026 przyniósł kolejne ważne doświadczenia. Udało mi się powtórzyć sukces z poprzedniego roku, tym razem zdobywając Mistrzostwo Polski w odmianach 8-bil i 9-bil. Te tytuły są dla mnie szczególnie ważne, ponieważ pokazały, że potrafię utrzymać wysoki poziom sportowy i ponownie walczyć o najwyższe miejsca.
W tym samym roku przyszło także jedno z najważniejszych wydarzeń w mojej dotychczasowej karierze tj. Mistrzostwa Europy Juniorów, które odbyły się w lipcu 2026 roku w Słowieni. Zajęłam drugie miejsce zarówno w odmianie 8-bil, jak i 9-bil, zdobywając podwójne wicemistrzostwo Europy.
Dwa srebrne medale są dla mnie ogromnym sukcesem i powodem do dumy. Jednocześnie po zakończeniu turnieju pojawiła się we mnie jeszcze większa motywacja. Skoro udało mi się dotrzeć do finału i zdobyć dwa srebrne medale, chciałabym w przyszłości zrobić kolejny krok i powalczyć o złoto. Tak właśnie podchodzę do sportu, każdy sukces jest powodem do radości, ale jednocześnie staje się motywacją do dalszej pracy.
Mistrzostwa Europy były dla mnie także niezwykle cennym doświadczeniem pod względem sportowym i mentalnym. Rywalizacja na arenie międzynarodowej różni się od krajowych zawodów. Jest większa presja, wysoki poziom przeciwników i świadomość, że każdy błąd może zdecydować o wyniku. Trzeba umieć zachować koncentrację przez cały mecz i nie pozwolić, aby jedno nieudane zagranie wpłynęło na kolejne.
W bilardzie bardzo ważna jest umiejętność „resetowania się”. Jeżeli popełnię błąd, muszę go zaakceptować, wyciągnąć wniosek i skupić się na następnym zagraniu. Nie mogę przez kilka kolejnych minut myśleć o tym, co zrobiłam źle. Mecz cały czas trwa i zawsze pojawia się kolejna szansa.
Każda odmiana bilardowa ma swoją specyfikę. 8-bil wymaga bardzo dobrego planowania całego układu i właściwego wyboru grupy bil. 9-bil jest bardziej dynamiczny, a ogromne znaczenie ma w nim między innymi rozbicie, kontrola białej bili i umiejętność wykorzystania kolejnych sytuacji na stole. 10-bil natomiast wymaga bardzo dużej precyzji i dobrego planowania, ponieważ margines błędu jest niewielki. Lubię tę różnorodność, ponieważ dzięki niej cały czas mogę się rozwijać i uczyć nowych rzeczy.
Myślę, że w bilardzie najbardziej fascynuje mnie właśnie to, że nigdy nie można powiedzieć: „już umiem wszystko”. Zawsze można poprawić technikę, lepiej kontrolować białą bilę, dokładniej analizować układ, popracować nad rozbiciem czy poprawić swoje przygotowanie mentalne. Każdy trening może przynieść coś nowego.
Dużą rolę w moim rozwoju odgrywa oczywiście mój trener, Bogdan Wołkowski. Z pełnym przekonaniem mogę powiedzieć, że jest on nie tylko wybitnym trenerem, ale moim zdaniem najlepszym trenerem bilardowym na świecie. Możliwość trenowania pod okiem czternastokrotnego Mistrza Świata, zawodnika o ogromnym doświadczeniu, wiedzy i niezwykłym wyczuciu gry, jest dla mnie czymś naprawdę wyjątkowym.
Nieocenione wsparcie dają mi również moje trenerki zarówno trenerka mentalna Anna Woźniak, jak i trenerka bilardowa Beata Humańska. Każda z nich wnosi do mojego rozwoju coś wyjątkowego. Dzięki ich wiedzy, zaangażowaniu i indywidualnemu podejściu mogę nie tylko doskonalić swoje umiejętności, ale także lepiej radzić sobie z presją, budować pewność siebie i rozwijać właściwe nastawienie podczas rywalizacji. Ich wsparcie jest dla mnie niezwykle cenne i stanowi ważny element mojej drogi sportowej. Jestem bardzo wdzięczna, że mogę korzystać z ich doświadczenia i wspólnie z nimi pracować nad tym, aby stawać się coraz lepszą zawodniczką.
Kiedy patrzę na swoją dotychczasową drogę, widzę, że wszystkie wcześniejsze doświadczenia miały znaczenie. Gimnastyka nauczyła mnie dyscypliny i systematyczności, taniec koordynacji i świadomości ruchu, turystyka piesza wytrwałości, a akrobatyka powietrzna odwagi i kontroli nad własnym ciałem. Dzisiaj wszystkie te umiejętności w pewien sposób wykorzystuję przy stole bilardowym.
Bilard jest jednak nie tylko moją pasją sportową. Stał się częścią mojego codziennego życia. To właśnie dlatego tak ważne jest dla mnie, aby czerpać z niego satysfakcję, niezależnie od wyniku konkretnego meczu. Oczywiście zwycięstwa i medale dają ogromną radość, ale równie ważne jest dla mnie poczucie, że robię postęp i z każdym miesiącem staję się lepszą zawodniczką.
Sport nauczył mnie także pokory. Im więcej się uczę, tym bardziej zdaję sobie sprawę z tego, ile jeszcze przede mną. Każdy przeciwnik może czegoś nauczyć, każda porażka może być wskazówką, a każdy sukces powinien być początkiem kolejnego etapu, a nie końcem drogi.
Poza bilardem staram się również znaleźć czas na inne zainteresowania. W wolnych chwilach szydełkuję, wykonuję makramy, maluję, rysuję i czytam książki. Te zajęcia pozwalają mi odpocząć od sportowej rywalizacji i wyciszyć się. Są zupełnie inne niż trening przy stole, ale właśnie dlatego dają mi możliwość zachowania równowagi.
Dzisiaj, kiedy myślę o tym, że wszystko zaczęło się od półrocznych zajęć z baletu w przedszkolu, trudno uwierzyć, jak bardzo zmieniła się moja sportowa droga. Później była gimnastyka artystyczna, taniec, rajdy piesze, rower, akrobatyka powietrzna, aż w końcu bilard. Początkowo był tylko ciekawostką i sportem, który poznałam dzięki oglądaniu trików Bogdana Wołkowskiego. Po kilku dniach zdecydowałam się rozpocząć treningi, a dziś jest to moja największa sportowa pasja.
Mam już na swoim koncie cztery tytuły mistrzyni Polski oraz dwa srebrne medale mistrzostw Europy juniorów. Jestem dumna z tych wyników, ale jednocześnie wiem, że przede mną jeszcze bardzo dużo pracy. Chciałabym nadal rozwijać swoje umiejętności, rywalizować na najwyższym poziomie i zdobywać kolejne tytuły.
Moim najbliższym celem jest dalszy rozwój i utrzymanie wysokiego poziomu sportowego. Chciałabym również w przyszłości powalczyć o mistrzostwo Europy. Srebrne medale zdobyte w tym roku pokazały mi, że jest to cel ambitny, ale możliwy do osiągnięcia. Wiem jednak, że aby po niego sięgnąć, potrzebne będą kolejne godziny treningów, jeszcze większa koncentracja i konsekwencja.
Gdybym miała jednym słowem określić bilard, powiedziałabym: precyzja. Ale zaraz potem dodałabym koncentracja. To właśnie te dwa elementy są dla mnie najważniejsze. Przy stole czasami o zwycięstwie decyduje jeden milimetr, jedno źle odczytane zagranie albo niewłaściwie dobrana siła uderzenia. Trzeba być skupionym, cierpliwym i przygotowanym na to, że każda sytuacja może wymagać innego rozwiązania.
Czasami spotykam się z opinią, że bilard nie jest prawdziwym sportem. Myślę wtedy, że wystarczyłoby, aby osoba wypowiadająca takie słowa spróbowała zagrać na poziomie turniejowym. Bilard wymaga regularnego treningu, przygotowania technicznego, ogromnej koncentracji, odporności psychicznej i umiejętności radzenia sobie z presją. Przy stole pracuje zarówno ciało, jak i umysł. Na wysokim poziomie nie ma miejsca na przypadek.
Dzisiaj wiem, że decyzja o rozpoczęciu treningów była jedną z najlepszych decyzji, jakie podjęłam. Nie wiem jeszcze, dokąd dokładnie zaprowadzi mnie bilard, ale wiem, że chcę dalej podążać tą drogą. Każdy trening jest kolejnym krokiem, każda partia kolejną lekcją, a każdy turniej kolejnym doświadczeniem.
Moja przygoda z bilardem trwa dopiero pięć lat, a już udało mi się osiągnąć rzeczy, o których wcześniej mogłam tylko marzyć. Cztery tytuły mistrzyni Polski, dwa srebrne medale mistrzostw Europy juniorów i przede wszystkim świadomość, że ciężka praca może przynosić efekty.
Nie traktuję jednak tych osiągnięć jako końca. Wręcz przeciwnie. Chcę, aby były początkiem kolejnego etapu. Wiem, że przede mną jeszcze wiele godzin treningów, wiele trudnych meczów, zwycięstw i porażek. Ale właśnie to najbardziej lubię w sporcie, świadomość, że zawsze można zrobić kolejny krok. A ja chcę ten krok zrobić przy stole bilardowym.
Korzystając z okazji chciałabym serdecznie podziękować Panu Prezydentowi Miasta Jaworzna Pawłowi Silbertowi za wsparcie i docenianie młodych sportowców. Przyznawane stypendia i nagrody są dla nas nie tylko ogromnym wyróżnieniem, ale również motywacją do dalszej, ciężkiej pracy i rozwijania swoich sportowych pasji.
Dziękuję za to, że Pan Prezydent dostrzega wysiłek, zaangażowanie i sukcesy młodych ludzi oraz daje nam poczucie, że nasza praca i osiągnięcia mają znaczenie. Takie wsparcie jest niezwykle cenne i dodaje wiary w to, że warto stawiać sobie kolejne cele i konsekwentnie do nich dążyć.
Jestem ogromnie wdzięczna za okazane zaufanie i wsparcie. To dla mnie wielki zaszczyt i dodatkowa motywacja, aby nadal ciężko pracować i godnie reprezentować nasze miasto na kolejnych zawodach.
Julia Cabała
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze