Pan Dziennikarz p.j. (piszę „Dziennikarz” z dużej litery zdecydowanie na wyrost) powinien być szczęśliwy, że Jego tekst zasłużył na kolejny komentarz. Tym razem napisany cudowną, wręcz perfekcyjną polszczyzną, przez Panią JKF (duże litery absolutnie zasłużone). Przyłoiła autorowi odpowiedzi (również zasłużenie) za złośliwości, których nie szczędził, bo też artykuł pod względem językowym i merytorycznym prosił się o złośliwości.
Przepraszam – ujawniając się, jako złośliwy współautor, współpracujący z MDK, prowadzący m.in. koło dziennikarskie, więc wpływający na styl odpowiedzi bez reszty. Na usprawiedliwienie mam wzrost mizerny, który wg obiegowego powiedzonka sprawia, że serce mam blisko d... Przy tym jestem nauczycielem od tak dawna, że patos i patriotyzm belferski mam we krwi.
Lecz złośliwości wywołały przede wszystkim bzdury zawarte w tekście Dziennikarza p.j.
Niestety i Pani nie ustrzegła się od „nieprecyzyjności”.
Najpierw punkty wspólne:
I ja jestem mieszkańcem Osiedla Stałego i ojcem (niestety matką być nie mogłem) dwójki dzieci. Także chcę ale dla dzieci jak najlepiej. Co więcej – zauważyłem, że od pewnego czasu Osiedle stało się ziemią opuszczoną przez kulturę. Ja dzieciństwo spędziłem w osiedlowym (raczej wówczas kopalnianym domu kultury). W młodości, a nawet jeszcze dłużej bawiłem się w amfiteatrze na wspaniałych koncertach. Potańcówki, urządzane później mnie nie porywały, ale była to mimo wszystko jakaś alternatywa.
Potem – stagnacja. I wiadomość, że szkoła społeczna stanie się jeszcze jednym blokiem socjalnym. Wiem, że są potrzebne. Jednak wiadomość, że dawny DK kwk Komuna Paryska stanie się MDK – przyjąłem, nie ukrywam, z radością.
Niestety. MDK to nie osiedlowy dom kultury, lecz młodzieżowy – zatem ogarniający swoim wpływem (przynajmniej tak jest lub powinno być w założeniach) młodzież całego Jaworzna.
I tu pierwsza kwestia, której Pani nie dostrzegła swoim bystrym niewątpliwie okiem. Nauczyciele MDK (wśród nich ja) funkcjonują w określonym środowisku – głównie młodzieży szkolnej, którą starają się aktywizować. Współpraca z MDK to forma niegdysiejszych szkolnych kółek zainteresowań. Bez MDK nie byłoby ich po prostu – czyli nie byłoby np. Festiwalu Twórczości Dzieci i Młodzieży „Jawor”, Diecezjalnego Konkursu Kolęd i Pastorałek „Złota Kantyczka”, Miejskiego Przeglądu Humoru i wielu innych inicjatyw, które tworzą nauczyciele jaworznickich szkół za naprawdę niewielkie pieniądze, wypłacane przez MDK.
Zdecydowanie niewielkie – bo brak zajęć oznacza brak wynagrodzenia, zastępstw nie ma, a na wakacje ZWALNIAJĄ Z PRACY!!!!! I nie płacą!!!!!
I - Droga Pani JKF nawet nie to jest najgorsze. Dyrektor zmuszony jest corocznie decydować o kontynuacji pracy nauczycieli! A jeszcze gorszy i głupi do bólu jest obowiązek przebadania się u lekarza pracy jako nowoprzyjęty!
Nic więc dziwnego, że w wakacje – co i dla mnie jest kompletnym absurdem, w MDK zajęć dla dzieci jest zdecydowanie zbyt mało. Jednak zatrudnionych na pełen etat jest zaledwie czworo nauczycieli. Takie są konsekwencje oszczędności, o które dopomina się Dziennikarz. Mimo to budynek całe wakacje otwarty jest dla dzieci i młodzieży np. odbywają się próby grup muzycznych, teatralnych – m.in. dzięki nauczycielom, którzy dobrowolnie (i bezpłatnie) poświęcają im swój czas.
Władze naszego miasta i tak są na tyle przezorne i zatroskane o przyszłość młodzieży, że mimo braków w budżecie, nie ulegają niezbyt mądrym sugestiom dziennikarza domagającego się likwidacji placówek kulturalnych. Na szczęście!
Dodam jeszcze: miejskie placówki kultury od dawien dawna przyjęły zasadę, że w weekendy nie pracują! Dlaczego? W świecie przyjęta jest zasada, że np. teatry mają wolne w poniedziałki, bo służyły widzom w sobotę i niedzielę. U nas – zróbcie sobie grilla. (Och, znów złośliwość! Lecz szedłem sobie ostatnio spacerkiem przez las z Podłęża na Osiedle i po drodze minąłem kilka grupek młodych ludzi, którzy „spożywali”. W lesie. Spokojnie, bez awantur. Ale w lesie. Nawet pod parasolem dla nich za drogo – rozumiem, bo w wakacje w MDK także nie zarabiam i wolę piwko za 2 zł ze sklepu niż za 7 w muzeum. Ale niestety MDK jako placówka oświatowa otworzyć młodzieżowej knajpki nie może).
Tu wrzucę kamyk do ogródka miejskiej kultury – czy nie byłoby miło pójść choć raz na jakiś czas do MCKiS-u na spektakl sobotni lub niedzielny? Gdzieniegdzie są letnie ogrody teatralne. OK. Za wiele wymagam – ale przecież są właśnie prowadzone przez nauczycieli MDK różnorodne koła artystyczne: teatralne, kabaretowe, muzyczne, wokalne, chóralne – które z największą ochotą pokazałyby mieszkańcom swoje umiejętności, ale nie mają gdzie.
MCKiS – nie zaprasza, a MDK nie dysponuje sceną, bowiem budynek jest ciągle w remoncie, stąd m.in. konieczność działania w palcówkach szkolnych.
Wreszcie ostatni akapit (by nie przedłużać), z którym całym sercem się zgadzam: (…) kultura w naszym państwie, a w końcu w naszym regionie jest niedofinansowana i traktowana po macoszemu. Trzeba zatem skoncentrować się na tych ośrodkach kultury w naszym mieści, które działają naprawdę dobrze, które tę kulturę naprawdę tworzą. Absolutnie zasadna konkluzja. Warto zastanowić się czy inwestować systematycznie w młodzież czy w jednorazowe fanaberie? Czy płacić więcej czy mniej? Czy działać efektywnie czy dla efektu?
Mnie wydaje się, że znacznie taniej i sensowniej zainwestować w młodzież i zapłacić niewielkie pieniądze nauczycielom – pasjonatom jak choćby Annom Dzierwie i Korczyk, Grzegorzowi Tuckiemu, Barbarze Banasik, Ewie Szpak, Nataszy Chochorowskiej (moi ulubieńcy) i wielu innym, którzy z dziećmi i młodzieżą potrafią pracować i to znakomicie udowodnili. Takie „głowy autor miał na myśli”. Zbigniew Adamczyk
(nauczyciel polonista, pomysłodawca i prowadzący m.in. Miejski Przegląd Humoru, Szału ni ma, animator teatralny, dziennikarz, złośliwiec)
UWAGA: Archiwum dyskusji na forum znajdziesz tutaj.
Aplikacja jaw.pl
Jeśli jeszcze tego nie zrobiłeś koniecznie zainstaluj naszą aplikację, która dostępna jest na telefony z systemem Android i iOS.
Obserwuj nas na Google News
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!