Ostatnie spotkanie naszych radnych z radnymi Mysłowic na wspólnej komisji zdrowia w sprawie ratowania Szpitala nr 2 w Mysłowicach, które odbyło się w jaworznickim szpitalu, stało się areną tryumfu Silberta. Brali w nim udział prezydenci obu miast i trudno się dziwić, że momentami dochodziło do bezkrwawego współzawodnictwa pomiędzy nimi. Taki „pojedynek” liderów, za którymi stoją ich drużyny. Z tą różnicą, że jaworzniccy radni sprawiali wrażenie drużyny konsekwentnie grającej na swego „kapitana”, którego skuteczność przyćmiła konkurenta z Mysłowic.
„Gramy u siebie” – to było czuć na sali. Nie było żartów. Było konkretnie, merytorycznie, ale i stanowczo. Niczym spotkanie dyplomatów przed ważną bitwą. Na pierwszej linii Paweł Silbert, z drugiej flanki Wojciech Banasik, a do tego Maciej Bochenek na wsparciu ataku, który w sprawie ewentualnego połączenia szpitali, ze spokojem na twarzy mówił do gości zza miedzy: „A my sami nie wiemy, czy chcemy się z wami łączyć”.
Do tego doszło jeszcze wychwalanie prezydenta Silberta przez radnych z Mysłowic. „Gdybyśmy mieli takiego jak on” – zdawało się wybrzmiewać między wierszami. Silbert z kolei ripostował w swoim stylu: że na przegrane wojny się nie wybiera, że albo będzie wygrana po obu stronach, albo żadnej decyzji nie podejmie. Niczym wódz, za którym idą tłumy.
Blado wypadł przy tym Dariusz Wójtowicz, prezydent Mysłowic, który odezwał się właściwie tylko dwa razy – na początku i na końcu. Podkreślał jedynie, aby proces łączenia przebiegał w dobrej atmosferze.
Trudno się zatem dziwić, że po stronie naszych radnych dało się na sali wyczuć nutkę dumy z naszego kapitana. Bo taki mądry. Ani jedno złe słowo nie padło w jego stronę, wręcz przeciwnie – wszyscy mu przyklaskiwali. No, ale jak się już podjarał – mówiąc po młodzieżowemu, bo czasami poczuł „krew”, to wylał swe frustracje na dyrektora mysłowickiego szpitala, z którym chciał się zakładać o to, kto ma rację. Później dodał do tego mały speech o tym, że warto działać razem ponad podziałami. Silbert chwalił się, że zgoda buduje i że choć w radzie miejskiej nie ma większości, potrafi się dogadać. Na co z sali ktoś humorystycznie rzucił, że na dodatek pensję mu podwyższyli.
Na koniec, gdy wszyscy już uznali, że warto podpisać list intencyjny, dokument znalazł się w teczce i po kilku minutach było po sprawie. Trzeba przyznać – dobrze rozegrane i przygotowane spotkanie. Z gruntu merytoryczne, a nie emocjonalne. No, może po stronie radnych z Mysłowic emocji było trochę więcej, bo niektórzy po raz pierwszy usłyszeli wreszcie szczegóły i plany dotyczące przyszłości ich szpitala.
Tyle, jeśli chodzi o meczowy aspekt podsumowania. Dość żartów, bo sytuacja jest poważna. Od tego procesu może zależeć przyszłość naszego szpitala.
Wiadomo, że w każdym sojuszu ten większy i silniejszy może dyktować warunki. W tej sytuacji to Jaworzno jest na lepszej pozycji, a szpital w Mysłowicach jest na „musiku”. Same odsetki od zaciągniętych kredytów topią całą jednostkę. Dlatego nie byłbym aż tak optymistycznie nastawiony do tego połączenia.
Może bowiem się okazać, że oddelegowany do tego procesu Krzysztof Lehnort, znajdzie tam niejednego trupa w szafie. I mimo dobrych chęci, takie połączenie nic nie da i będzie to jedynie pudrowanie zwłok.
List intencyjny został podpisany, analiza trwa. Myślę, że szybko będziemy wiedzieć, na czym stoimy. Na ten moment, dopóki nie zobaczymy dokumentów, żadna decyzja na pewno nie zapadnie. A czy warto to sprawdzać? Pewnie, że tak. List intencyjny nikomu nie szkodzi. Przecież takich listów mamy podpisanych już całkiem sporo, a największy z nich dotyczył chyba budowy hyperloopa z Gigantu do Szczakowej.
Na koniec. Te pochwały prezydenta były nieco na wyrost. Bo, o ile wspólny interes na chwilę zjednoczył wszystkich, o tyle jego nieobecność na ostatniej sesji uznać można za lekceważącą postawę wobec radnych. To tak jakby arbitralnie uznał: skoro jest tak dobrze, a ja i tak odchodzę, to może lepiej mi pójść na miejskie uroczystości i rozprostować kości niż przesiadywać z radnymi. Smutne.
Franciszek Matysik
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze