Reklama

Podarował życie mojemu dziecku

AWAP
04/11/2013 08:41
Wieczorem, 6 października 2013 roku moja piętnastoletnia córka Wiktoria wyszła z psem na spacer. Nie wiedziałam jeszcze wtedy, że będzie to najgorszy wieczór w jej dotychczasowym życiu.


Tego właśnie wieczoru spotkała się ze swoim chłopakiem. Nie wiem dlaczego i co ich tam poniosło, że przechodzili koło zbiornika z wodą na ul. Mieszka I. Nagle usłyszeli plusk wody i skowyt psa. Udali się w kierunku zbiornika, przeszli przez uszkodzone ogrodzenie, aby zawołać i wyciągnąć Pyśkę, która jest naszym psem a nie psem chłopaka. Niestety, chłopak mojej córki poślizgnął się na betonowej płycie, a że była ona stroma wpadł do wody. On sam tam nie skoczył!

Kiedy ten młody człowiek wpadł do zbiornika, córka chciała za nim wskoczyć i tutaj przetoczę słowa mojego dziecka, tak jak mi z płaczem opowiadała:

– Mamo, ja się już rozbierałam z kurtki i chciałam za nim skakać, ale on mi nie pozwolił. Mówił do mnie, żebym nawet nie próbowała tego robić. Zaczęłam krzyczeć o pomoc, ale nikt nie nadchodził, pobiegłam w kierunku najbliższych domów wołając o ratunek.
Nie wiem, jak to tam dokładnie wyglądało, bo nie chciałam jej naciskać, wiem jednak, że kiedy wróciła na miejsce zdarzenia, jej chłopak utrzymywał się jeszcze na powierzchni. Mówiła do niego, żeby płynął, że da radę i uda mu się dopłynąć do brzegu. Niestety, Daniel już nie wytrzymał, spojrzał tylko w oczy mojej córki i zaczął tonąć.

Zaznaczam, że nie jest to historia o chłopcu, który wskoczył do wody, by ratować psa, ale o młodym mężczyźnie, który praktycznie uratował życie mojej córki nie pozwalając jej za sobą wskoczyć. Mimo, że sam był w tak krytycznym położeniu, nie mogąc się stamtąd wydostać, pomimo strachu, który na pewno go nie opuszczał, nie myślał tylko o sobie, ale przede wszystkim o drugim człowieku.

Na końcu chciałabym podziękować Pani, która zaopiekowała się moją córką w trakcie trwania akcji ratunkowej, gdyż nasi stróże prawa, którzy tam byli, potrafili tylko do córki mówić, że chłopaka to już nie zobaczy, że z nim koniec, niech się z tym pogodzi i z nim pożegna. Tak pocieszali dziecko, które przechodziło w tamtym momencie chyba najgorsze chwile swojego życia. Na temat ich działań, nie będę się wypowiadać, bo to chłopakowi zdrowia nie wróci.

Najbardziej jednak dziękuję mamie tego młodego człowieka, za tak wspaniałe wychowanie syna, który dla mnie już zawsze będzie bohaterem darującym życie mojej córce.

Dziękuję z całego serca,
mama Wiktorii
Imię i nazwisko do wiad. red.

UWAGA: Archiwum dyskusji na forum znajdziesz tutaj.

Aplikacja jaw.pl

Jeśli jeszcze tego nie zrobiłeś koniecznie zainstaluj naszą aplikację, która dostępna jest na telefony z systemem Android i iOS.


Aplikacja na Androida Aplikacja na IOS

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Reklama

Wideo jaw.pl




Reklama