- Polityka zaślepia. Jest brudna, bezwzględna. Jest dla zimnych, wyrachowanych graczy - pisał niedawno na swej stronie prezydent Paweł Silbert. Teraz daje pokazówkę, jak te - wspomniane przez niego standardy - wprowadza się w życie.
Po ostatniej sesji rady miejskiej, kiedy radni PO, WdJ i SdJ przejęli kontrolę nad bezmyślnymi pomysłami Silberta zmian w budżecie, prezydent przeszedł do politycznej ofensywy. 6 listopada br. usunął jednego z członków rady nadzorczej MPWiK Marcina Kaszycę, który związany jest z PO.
W radzie nadzorczej wciąż pozostali: przewodniczący PiS w Jaworznie Dariusz Starzycki, który jest z-cą Silberta oraz członek zarządu lokalnej partii Silberta, przewodniczący Solidarności nauczycielskiej Maciej Brüll, który stał u jego boku w propagandowej walce na ostatniej sesji.
Za zasiadanie w tej radzie nadzorczej panowie ci otrzymują wynagrodzenie miesięcznie w kwocie ponad 2 tys. zł. W zamian za ten przywilej wymagana jest pełna lojalność wobec Silberta. Tak przynajmniej wynika z komunikatu szefa Biura Promocji – Sebastiana Kusia, który w odpowiedzi na nasze pytania krótko pisze: „... Prezydent Miasta zdecydował się na zmiany w Radzie Nadzorczej MPWiK, gdyż utracił zaufanie do Pana Marcina Kaszycy, który jest członkiem zarządu Platformy Obywatelskiej w Jaworznie.”
Gra polityczna zaczyna dotykać kieszeni byłych kolegów prezydenta. Do tej pory Silbert twierdził, że do rad nadzorczych zgłaszał fachowców, teraz okazuje się, że były to jednak polityczne nominacje. Niestety, prezydent nie miał dziś czasu, aby się z nami spotkać.
W ostatniej chwili dowiedzieliśmy się, że na 22 listopada prezydent zwołał walne zgromadzenie w ZLO, gdzie w porządku obrad przewidziany jest punkt „zmiany w radzie nadzorczej”.
Zasiadają w niej:
Grzegorz Wyrobiec - Przewodniczący
Renata Polańska - Wiceprzewodniczący
Maria Materla - Sekretarz
Dawid Domagalski - Członek
Na kogo wypadnie tym razem ?
Dzięki tej sytuacji Paweł Silbert ma szansę na wyczyszczenie kontrowersji związanych z radami nadzorczymi. Mamy nadzieję, że po zmianach w tych radach, przyjdzie czas na następne, a konkretnie w MPO. Tam swój dobry przykład da może sam prezydent, który jest przewodniczącym rady nadzorczej. Choć zrezygnować w jego przypadku z kwoty ok. 100 tys. zł rocznie będzie raczej trudno.