Tegoroczne wakacyjne warsztaty grupa teatralna Stefana Warzyńskiego zamknęła spektaklem pt. „Pocztówki z blokowiska”. Spektakl wystawiono na scenie ATElier Kultury przy ul. Mickiewicza.

Scenariusz i reżyseria, oczywista jak zwykle, autorstwa Stefana Warzyńskiego. Jest to zabawna, momentami nawet surrealistyczna, opowieść o wakacjach w blokowisku. Młodzi ludzie wyprawiają się na dach 14 piętrowego bloku, inni odkrywają tajemnicze jezioro, które pokazuje przyszłość, jeszcze inni próbują zdobyć pieniążki na słodycze. Tekst sztuki, jak to u pana Stefana, skrzy się inteligentnym poczuciem humoru i pomysłową akcją.
- Scenariusz powstawał jak zawsze, najpierw po konsultacjach z młodzieżą – mówi pan Stefan. - Zawsze rozmawiamy w naszym gronie o czym mógłby być taki spektakl. Staram się słuchać uwag i próśb młodzieży. Nie zawsze jest to w 100%, ale staram się, żeby gdzieś trafić w ich gust. Tak też ten scenariusz powstał. Motto spektaklu jest takie, żeby doceniać wakacje, zwłaszcza w młodym wieku. Przedstawienie ma trochę taki staroświecki wydźwięk. Chciałem, żeby to jednak młodzież się cofnęła do tego dzieciństwa, kiedy jeszcze nie królowały telefony komórkowe, tablety i komputery.
Na pytanie, co wynika z tego spektaklu odpowiada Julia: będąc dziećmi nie korzystamy z dzieciństwa, nie cieszymy się, nie doceniamy, jak wiele możemy i jakie mamy w tym momencie błogie życie. I co złego wynika z mojej postaci? To to, że uświadomiła sobie, że jest już dorosła, że dopadła ją ta dorosłość za późno, że nie skorzystała z dzieciństwa i że czas też za szybko upłynął.
Lila gra w grupie pana Stefana po raz pierwszy. Co szczególnie ci się podobało w pracy z całą grupą – pytam. - To, że zawsze była taka fajna atmosfera, a nigdy nie było takiej smutnej, tylko zawsze się coś działo i było śmiesznie – mówi z przekonaniem. W efekcie okazało się, że aktorstwo jest tym, czymś, co Lilii się podoba, „nie jest nudno i można odgrywać różne role, jest ciekawie”.
Kamil mówi o swojej postaci, że to postać zabawna. - Jakby tutaj atmosferę podwyższam – uzasadnia Kamil - żeby nie było tak poważnie, ale żeby było dynamicznie, śmiesznie, żeby ludzie się zaśmiali. To taka gwałtowna postać, taka nie wiadomo co, taka energiczna, ma nadmiar impulsów do mózgu.
Lena również gra w tej grupie po raz pierwszy. - Jakoś tak przyszłam tutaj, bo ostatnio byłam oglądać spektakl i mi się po prostu spodobało, więc stwierdziłam, że czemu nie, warto spróbować. Myślę, że trochę, mam jakiś talent. Z mojej postaci wynika to, że warto jeść takie trochę zdrowe rzeczy, niż same słodycze. To postać na pewno wesoła i ruchliwa.
Publika szczelnie wypełniła widownię, niektórzy siedzieli na schodach. Wszyscy bawili się wyśmienicie, teksty pana Stefana górą. Szczególnie zabawny wydał się oto taki fragment: „jak mam iść w prawo, to idę w to drugie prawo”. Nic bardziej absurdalnego a zarazem komicznego, kłania się Monty Python.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze