Reklama

U Babci Anny

AWAP
30/07/2012 14:07
Tu jest prawdziwy Śląsk. Tak o zabytkowej dzielnicy Katowic mówią mieszkańcy Śląska. Magiczny Nikisz- tak nazywają go jego mieszkańcy. Nikiszowiec, bo o nim mowa, to nie tylko skupisko familoków. To miejsce w którym naprawdę czuje się ducha śląska. Raz do roku można nie tylko go poczuć, ale i zobaczyć. Wszystko za sprawą odpustu w parafii św. Anny. Odpustu, który w tym miejscu nabiera wyjątkowego znaczenia.

Odpust w Nikiszowcu jest jednym z nielicznych tak uroczyście obchodzonych świąt w regionie. Nic więc dziwnego, że do zabytkowej dzielnicy Katowic jak co roku ściągnęły tłumy. To właśnie w tym miejscu można usłyszeć śląską gotkę, posmakować śląskiego jadła, czy zobaczyć odświętny strój śląski.

Panie tak jak i Panowie przyodziewały wyjątkowe szaty.

Uroczyście i wyjątkowo tak było zawsze. Odpust był bowiem i nadal jest nie tylko świętem kościelnym. Dla większości mieszkańców był wielkim dniem. Dniem na miarę Wielkanocy czy Bożego Narodzenia. Nic więc dziwnego, że poprzedzały go wielkie przygotowania. W Lśniących oknach Nikiszowca można było się przejrzeć.

Zapach kołocza, ale nie tylko ciasta uruchomił u Małgorzaty Derdzińskiej, mieszkanki Szopienic niezwykłe wspomnienia.

Prof. Dorota Simonides z wielkim sentymentem wspomina domowe przygotowania do odpustu. Czyszczenie złotych guzików w mundurze jej ojca, ówczesnego kapelmistrza Kopalnianej Orkiestry było czymś wyjątkowym.

Były też karasole, na których można było do woli pojeździć.

Odpust dla profesor Doroty Simonides miał wyjątkowo słodki smak. Smak pieników i waty cukrowej.

Parafia Św. Anny tak jak i Nikiszowiec jest wyjątkowa. Poświęcony w 23 października 1927 roku jest centralnym punktem Nikiszowca. Swoją budową nawiązuje do budowli z II połowy XVIII wieku. Zaprojektowany przez Emila i Georga Zillmannów, na zlecenie Uthemanna stanowi reministancję austriackiego czasu rządów na tych ziemiach.

Kościół Jest także nowoczesny, czym jak mówią znawcy nawiązuje do kubizmu.

Uroku świątyni dodają dzieła Otta Kowalewskiego, artysty należącego do Związku Artystów Niemieckich, mieszkającego w tym czasie na Śląsku.

Świąteczne "kramy", w których można było kupić: pierniki, makaroniki czy cukierki. Karasole, kolorowe stoiska z zabawkami, balony na druciku to dziecięce wspomnienia. Dla górników kopalni Gischen był to dzień odpoczynku, odskoczni i oświetlenia ich codziennej Szychty. Zdzisław Majerczyk malarz z Grupy Janowskiej, wspomina to co mówił mu ojciec.

Święto jak żadne inne integrowało i integruje mieszkańców Nikiszowca. To także okazja do otwarcia się na społeczność całego miasta, regionu a nawet świata.

Za sprawą takich jak ta uroczystości można w pełni poczuć magię tego miejsca, a co ważniejsze- Można usłyszeć o Nikiszowcu. To niezmiernie ważne, bo to wyjątkowe miejsce, unikat na skale europejską. Warto częściej i głośniej chwalić się tym co mamy. W końcu to perłą górnośląskiej architektury robotniczej.

UWAGA: Archiwum dyskusji na forum znajdziesz tutaj.[hana-flv-player video="http://www.jaw.pl/wp-content/uploads/archive/video/35/57.flv" height="auto" description="" player="2" autoload="true" autoplay="false" loop="false" autorewind="true" splashimage="http://www.jaw.pl/wp-content/uploads/archive/video/35/57.jpg" /]

Aplikacja jaw.pl

Jeśli jeszcze tego nie zrobiłeś koniecznie zainstaluj naszą aplikację, która dostępna jest na telefony z systemem Android i iOS.


Aplikacja na Androida Aplikacja na IOS

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Reklama

Wideo jaw.pl




Reklama