Reklama

„Wielebni” i Amarant

AWAP
28/09/2015 12:34
Z dramatopisarzem Mrożkiem jest jak z motyką na słońce, przynajmniej dla niektórych reżyserów, niejeden się na nim wyłożył. Sztuki Sławomira Mrożka uchodzą za dowcipne i inteligentnie skonstruowane, ale trudne w realizacji. Nie bacząc na te opinie Danuta Noszczyńska i teatr Amarant zaproponowali rzadko grywaną sztukę Mrozka „Wielebni”.

Akcja sztuki dzieje się w protestanckiej parafii na prowincji w Nowej Anglii. Tamtejsza rada parafialna oczekuje na nowego proboszcza, pojawiają się dwaj - pan Bloom, przechrzczony Żyd i urodziwa pani Burton. Wyboru ma dokonać ludowy komitet wolnej, niezawisłej i samorządnej parafii. W sztuce, jak to u Mrożka, pojawia się cała menażeria oryginałów i dziwaków: przewodnicząca rady parafialnej - niezaprzeczalna mistrzyni świata w grzechu ciężkim, Cziko - satanista, podkładający małe bomby, małżeństwo dawnych hipisów, dwie inne pary równych ekscentryków oraz ciotka Róża. Autor kpi z całej współczesnej kultury, z jej uprzedzeń i zabobonów.

Sztukę Mrożek, nie może być inaczej, nasycił zabawnymi strofkami, jak choćby opinią p. Burton o mężczyznach: nasze wady i wasze wady są rożne, a nasze zalety... mają więcej zalet, niż wasze.

Jako że tekst dowcipny aktorzy grali z prawdziwym radosnym zaangażowaniem, popisując się zupełnie udanymi kreacjami. Był jeden debiut sceniczny, w roli satanisty Cziko po raz pierwszy na scenie pojawił się pan Daniel.

Akcja sztuki zmierzała do zaskakująco makabrycznego zakończenia. Cziko wysadza kościół,

a członkowie rady parafialnej okazują się być prawdziwymi zwolennikami tortur natury... seksualnej. No i masz babo placek, cały Mrożek.
Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.


Reklama

Wideo jaw.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości