Ponad 10 tysięcy złotych zniknęło z saszetki zgubionej przez mieszkańca Jaworzna. Pieniądze miały trafić na wypłaty dla pracowników. Sprawa zakończyła się jednak jeszcze tego samego dnia, bo policjanci szybko ustalili, kto zabrał gotówkę.
Do zdarzenia doszło 13 maja przy ulicy Katowickiej w Jaworznie. Mężczyzna podczas zakupów zgubił saszetkę, a gdy po nią wrócił, pieniędzy już nie było.
Jak ustalili policjanci, pokrzywdzony podczas zakupów zgubił saszetkę, w której znajdowała się gotówka w kwocie ponad 10 tysięcy złotych przeznaczona na wypłaty dla pracowników. Gdy mężczyzna wrócił po swoją własność, okazało się, że pieniądze zostały skradzione - informuje KMP Jaworzno.
Na miejsce skierowano patrol oraz policjantów z wydziału kryminalnego. Funkcjonariusze sprawdzili monitoring i ustalili samochód, którym mogli poruszać się sprawcy. Trop doprowadził ich do jednego z hoteli pracowniczych w Jaworznie. Tam przebywali mężczyźni widoczni na nagraniach. Jeden z nich przyznał się do kradzieży i dobrowolnie oddał policjantom gotówkę. Pieniądze wróciły do właściciela jeszcze tego samego dnia.
Dzięki skutecznej współpracy policjantów wydziału prewencji oraz wydziału kryminalnego szybko wytypowano osoby mające związek ze zdarzeniem. Jeden z mężczyzn przyznał się do kradzieży i dobrowolnie wydał funkcjonariuszom skradzioną gotówkę w kwocie ponad 10 tysięcy złotych - napisała na swojej stronie jaworznicka policja.
Zatrzymany mężczyzna odpowie za kradzież. Grozi mu do 5 lat więzienia.
Pokrzywdzony podziękował jaworznickim policjantom za szybką interwencję. W piśmie skierowanym do komendy podkreślił zaangażowanie funkcjonariuszy prewencji i kryminalnych, dzięki którym odzyskał pieniądze.

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Ale jak, to? Zgubione - niekradzone!!! Nie rozumiem tego. Zgodnie z polskim prawem, znalazca rzeczy (niebędącej zabytkiem lub materiałem historycznym) ma prawo do znaleźnego w wysokości 10% wartości znalezionej rzeczy. Warunkiem otrzymania nagrody jest zgłoszenie roszczenia najpóźniej w chwili wydania rzeczy właścicielowi lub innemu uprawnionemu podmiotowi.
W taki sposób myśli tylko zgnilizna ludzka. Uczciwy człowiek oddaje co nie jego.
Ale jak, to? Zgubione - niekradzone!!! Nie rozumiem tego. Zgodnie z polskim prawem, znalazca rzeczy (niebędącej zabytkiem lub materiałem historycznym) ma prawo do znaleźnego w wysokości 10% wartości znalezionej rzeczy. Warunkiem otrzymania nagrody jest zgłoszenie roszczenia najpóźniej w chwili wydania rzeczy właścicielowi lub innemu uprawnionemu podmiotowi.
W taki sposób myśli tylko zgnilizna ludzka. Uczciwy człowiek oddaje co nie jego.