Agnieszka Tosza-Czak wróciła z dwóch ważnych startów z dwoma srebrnymi medalami. Mieszkanka Jaworzna najpierw wywalczyła wicemistrzostwo świata w Mołdawii, a dwa tygodnie później stanęła na podium Gwardyjskich Mistrzostw Polski w Gdyni.
Podczas mistrzostw świata Agnieszka Tosza-Czak rywalizowała w kategorii weteranów 45-54 lata. Startowała w rwaniu z odważnikiem 16 kg i zakończyła zawody ze srebrnym medalem. Po zawodach nie kryła radości, ale jak zwykle podeszła do swojego sukcesu z dużym dystansem i humorem.
Kto powiedział, że po czterdziestce jedyne, co można rwać, to boki ze śmiechu albo kręgosłup przy wstawaniu z łóżka? Oficjalnie: wracam z Mistrzostw Świata w Mołdawii ze srebrnym medalem w rwaniu! Kategoria weteran 45-54 lata, w dłoni czajnik 16 kg, a w sercu ogień - napisała w mediach społecznościowych.
Reklama

Na tym jednak nie skończyła. Dwa tygodnie później Agnieszka Tosza-Czak wystartowała w Gwardyjskich Mistrzostwach Polski w Gdyni. Tam również sięgnęła po srebro, a dodatkowo poprawiła swój rekord życiowy. Jej wynik to 241 powtórzeń z 16-kilogramowym odważnikiem.
To był dzień pełen skrajnych emocji, litrów wylanego potu i walki z samą sobą do ostatniej sekundy. Miesiące ciężkich, monotonnych treningów przyniosły zamierzony efekt. Dzisiejszy start przyniósł mi nie tylko srebrny krążek, ale też najlepszy wynik w mojej dotychczasowej karierze — 241 powtórzeń.
Reklama

Zawodniczka podziękowała również swojemu trenerowi Lechowi Kledzikowi oraz wszystkim, którzy ją wspierali. Jak zapowiedziała, nie zamierza na tym poprzestać. Po dwóch srebrnych medalach i rekordzie życiowym wraca do treningów, bo jak sama podkreśliła, poprzeczka poszła jeszcze wyżej.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze