Reklama

Ania Pycia potrzebuje naszego wsparcia! Operacja to jedyna opcja na ratowanie jej życia i zdrowia

Ania  Pycia jaworznianka, która zawsze chętna jest do pomocy innym, tym razem sama jej potrzebuje. Patrząc na nią, nie zobaczycie bólu, tylko szeroki uśmiech, bo takie ma usposobienie i takie jest jej nastawienie do ludzi, ale nie widać tego, co jest u niej w środku, kiedy to ból przeszywa ją każdego dnia. To niezwykła kobieta o niezwykle wielkim i cudownym sercu, która zmaga się z okropną chorobą-endometrioza głęboko naciekająca.
 

Tylko operacja może zapewnić jej lepsze jutro, bez bólu i cierpienia... i jednoczenie uratować jej życie. Najgorsze jest to, że operacja jest nierefundowana! Sam koszt operacji i hospitalizacji w klinice został oszacowany na 60 000 zł, a przygotowanie do operacji dalsze leczenie pooperacyjne ok. 10 000 zł. Taka kwota jest dla niej nieosiągalna, a jest jedyną szansą na ratowanie jej życia i zdrowia. Dlatego też prosi Was o wsparcie. Zawsze pomoc ofiarowywała innym, nie było dla niej rzeczy niemożliwych, że się nie da.... Trzeba było pomóc to pomagała, bez zastanowienia, teraz sama drodzy jaworznianie jej potrzebuje.



Kto mnie zna, ten wie, że jestem osobą zawsze uśmiechniętą, pozytywnie nastawioną do świata i zawsze chętną do pomocy, pomimo iż życie nie obchodzi się ze mną zbyt łagodnie. Niespełna 10 lat temu przeszłam udar niedokrwienny mózgu, lecz dzięki ogromnej woli życia, a także wsparciu rodziny i przyjaciół wyszłam z tego ciężkiego incydentu zdrowotnego bez większych problemów. Największym dla mnie mimo wszystko „bólem” była informacja, że nie mogę zajść w ciążę, ze względu na duże ryzyko zagrożenia życia. Nie pogodziłam się z tym do końca, że nie zostanę mamą, a na domiar złego około 2 lata po udarze pojawiła się  ona-endometrioza.
Przeszłam wiele zabiegów laparoskopowych, które tak naprawdę pogarszały mój stan. Były ulgą na chwilę, lecz endometrioza po krótkim czasie dawała o sobie znać ze zdwojoną siłą. Od ok. 2 lat nie jestem w stanie funkcjonować zarówno podczas miesiączki, jak i owulacji, a każdy wysiłek fizyczny kończy się dodatkowym bólem i dyskomfortem. Ze względu na moją udarową przeszłość, nie mogę uspakajać endometriozy i uśmierzać bólu lekami hormonalnymi. Jedynym moim ratunkiem podczas ataków jest na tę chwilę zwykły, dostępny wszędzie lek... ale to tak naprawdę nic nie daje. Endometrioza to przeszywający moje ciało ból przydatków, połączony z wymiotami, zawrotami głowy i totalną bezsilnością. Przez wiele lat słyszałam od lekarzy „miesiączka musi boleć”, „taka Pani uroda”, „endometrioza jest, ale da się z nią żyć”, „nie ma na to leku dla Pani, jest Pani zbyt ciężkim przypadkiem"! Teraz, jako świadoma # endokobieta wiem, że to nie prawda-to po prostu brak wiedzy specjalistycznej, przez co kobiety takie jak ja niesamowicie cierpią...
W tym roku trafiłam grupę  endokobiet, zmagających się z tą ciężką chorobą. Znaczna część z nich jest już po operacji endometriozy głęboko naciekającej i zaczynają nowe, lepsze życie... życie bez bólu i łez. Specjalistami w laparoskopowym usuwaniu endometriozy są lekarze z wrocławskiej kliniki. Zrobiłam więc duży krok do przodu w celu ratowania swojego życia i  zdrowia-zgłosiłam się do kliniki, poprzedzając wizytę rezonansem magnetycznym miednicy mniejszej. Sam wynik rezonansu dobił mnie bardzo, bo jego opis jest dla mnie druzgocący. Wiedziałam, że wizyta w klinice oparta będzie na  łzach-i tak też było. Lekarz prowadzący nie miał dla mnie żadnych pozytywnych informacji... Diagnoza-endometrioza głęboko naciekająca. Jedynym rozwiązaniem jest usunięcie macicy i przydatków, wraz z możliwością stomii czasowej. Jako kobieta, która nie rodziła i nie została mamą, to koszmar przeplatany łzami, złością, bezsilnością i strachem. Natomiast jako  endokobieta zdaję sobie sprawę z tego, że to jedyna opcja na ratowanie mojego życia i zdrowia.- napisała Ania  Pycia.

Proszę Was o wsparcie. Kwota operacji jest dla mnie nieosiągalna, a tylko operacja może zapewnić mi lepsze jutro, bez bólu i cierpienia... i jednoczenie uratować moje życie.
Patrząc na mnie, nie zobaczycie bólu, tylko szeroki uśmiech, bo takie mam usposobienie i takie jest moje nastawienie do ludzi, ale nie widać tego, co jest w środku, gdy ból przeszywa mnie każdego dnia... bo „najładniej uśmiechają się ci, którzy najbardziej cierpią...” Z góry bardzo dziękuję za każdą przekazaną złotówkę na moją zbiórkę!- o wsparcie prosi jaworznianka.

Każdy, kto tylko ma chęć wesprzeć Anię, może to zrobić poprzez wpłaty na siepomaga.pl poniżej udostępniamy link do zbiórki:


https://www.siepomaga.pl/endokobieta?fbclid

POMAGAMY ANI, JAWORZNIANCE O WIELKIM SERCU, KTÓRA ZAWSZE POMAGAŁA INNYM, TYM RAZEM TO ONA POTRZEBUJE NASZEGO WSPARCIA!!!


 

[vc_facebook]

Aplikacja jaw.pl

Jeśli jeszcze tego nie zrobiłeś koniecznie zainstaluj naszą aplikację, która dostępna jest na telefony z systemem Android i iOS.


Aplikacja na Androida Aplikacja na IOS

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.


Reklama

Wideo jaw.pl




Reklama