Reklama

Mamy jesień, dni stają się krótsze, generalnie jest nieco smutnawo i melancholijnie, ale nie dla wszystkich ośmiu jaworznickich zespołów śpiewaczych. Te tradycyjnie z wielką radością zaprezentowały się na Biesiadzie Jesiennej

W tym roku zorganizowano ją w czwartek 15 października. Na scenie ATElier Kultury Klub Relax śpiewały Jaworznianki, Dąbrowianki, Jelenianki, Ciężkowianki, Szczakowianki, Dobrzanki, Jeziorczanki i Byczynianki. Nie trudno się domyślić, jaki to repertuar zaproponowano. Mawia się o takim repertuarze, że to typowo jesienny. W tekstach nie brakuje elementów, które uchodzą za charakterystyczne dla tej pory roku, taki to must have piosenek jesiennych, bez tego ani rusz.

- Głównie śpiewamy o jesieni, ale nie tylko – mówi Anna Jachimczyk – ale nie tylko, żeby nie być przytłoczonym, że jesień jest oznaką jesieni życia, ponieważ wszyscy wiemy, że wiek to jest tylko liczba. Będzie o jesieni, o liściach, o parasolach, o rydzu, będzie o kasztanach, o tym wszystkim, co tematycznie związane jest z jesienią, ale będzie również o miłości, bo przecież miłość przychodzi bez względu na porę roku.

Reklama

W tekstach znajdzie się też nieco tematów do przemyśleń, właściwie nie wiadomo, dlaczego akurat ta pora roku sprzyja takim rozważaniom. Człowiek jakoś tak jesienią lubi się zadumać, czasem np. bardzo poważnie nad przemijaniem żywota.

- Jesień raczej jest taką smutną, kolorową porą, która zmusza do przemyśleń – mówi Wiesława Rączka z zespołu Dąbrowianki. - Więc my dzisiaj zaśpiewamy piosenkę jesienną, która na pewno będzie sprawiała, że człowiek zastanowi się, a przynajmniej pomyśli. Jednak będzie to bardzo wesoła piosenka z dużą dozą humoru, taka z przymrużeniem oka. Powiedziałabym nawet, że to jest coś w formie kupletu, bo nasz młodzieniec będzie śpiewać i obdarowywać babcię owocami jesieni, aby one się modliły, żeby jemu w życiu się powiodło.

Reklama

Wedle tekstów piosenek wprawdzie „życie toczy się kołem” i nie zawsze jest radośnie, ale muzyka ma siłę uszczęśliwiania. „Zagraj mi muzyko – śpiewano - zagraj ino ładnie, aż mi podkóweczka od buta odpadnie”. To raczej radosny tekst.

Przy okazji Biesiady Dąbrowianki pochwaliły się tym, iż w książce pt. „Od haluszek do hulajdów” zamieszczono ich trzy przepisy na potrawy regionalne. Książka była pomysłem skansenu w Wygiełzowie. Zaproszono do tego projektu trzy zespoły z Małopolski, cztery ze Słowacji. Dąbrowianki reprezentowały Krakowiaków Zachodnich.

Reklama

- Przede wszystkim tak jak w ogóle kuchnia chłopska była uzależniona od tego, co daje las, co daje pole, co dają drzewa – mówiła Sylwestra Tura z Dąbrowianek. - I generalnie właśnie w jesieni jedną z potraw, którą tutaj z Jaworzna rozpropagowałyśmy to są kluski tlone tak zwane, czyli prażona mąka zalana rosołkiem z grzybków zieleniatek, zwłaszcza jesienią, które tu na terenach piaszczystych Jaworzna występowały bardzo obficie.

Biesiadę prowadziła Anna Jachimczyk. Jak zwykle radośnie, ze swadą, panowała nad całym wydarzeniem, ubarwiając występy żarcikami i anegdotami, jak choćby tą: Byłam w parku jesiennym, na jesiennym spacerze z moim wnukiem, on nagle wykrzyknął: "Babciu, babciu, wiewiór". Ja mówię: "Kochanie, ale to jest wiewiórka". Oj, babciu, jaki ty masz wspaniały wzrok, jakie dobre oczy, że z tak daleka potrafiłaś rozpoznać płeć.

Reklama

Rzeczywiście w jesieni można też dopatrzeć się dobrych stron. M.in. pisał o niej Julian Tuwim, choć ten może nieco w nastroju grozy: „Śnią ludzie w izbach o strachach i zmorach, Hulają dusze po polach…”. Ale w to jesienne wałęsanie się duszy po polach nikt już pewnie nie wierzy.

Źródło i opracowanie własne Aktualizacja: 16/10/2026 10:53
Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo jaw.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości