Roman Szełemej został 11 sierpnia zaprzysiężony na prezydenta Wałbrzycha. 7 sierpnia wygrał przedterminowe wybory, zdobywając w pierwszej turze 60 proc. głosów.
Mieszkańcy obdarzyli go zaufaniem, bo znali jego dotychczasowe dokonania. Jako lekarz podjął się konsolidacji trzech zadłużonych wałbrzyskich szpitali. Po wyborach z łatwością wytłumaczył dziennikarzom, jak tego dokonał. – Zamiast trzech dyrekcji jest jedna, zamiast trzech księgowości jedna, zamiast trzech administracji jedna – mówił Szełemej, dodając, że odzyskano także wiele pomieszczeń, co w sumie przyniosło na tyle duże oszczędności, że obecny organizm szpitala jest na plusie.
W świetle powyższego przypadku zarówno prezydent Silbert, jak i radni płyną zdecydowanie po prąd. Nie chodzi wprawdzie o szpital, lecz o funkcjonowanie jaworznickiej kultury. Jeszcze nie tak dawno kultura była ze sportem w jednym organizmie o nazwie Miejskie Centrum Kultury i Sportu (MCKiS) – jedna dyrekcja, jedna księgowość, jedna administracja. Teraz mamy już trzy dyrekcje, trzy księgowości, trzy administracje. W tym dwie związane z jednostkami kultury (eMBand i Archetti) a szykuje się kolejna. Na sierpniowej sesji zostanie poddany pod głosowanie projekt utworzenia kolejnej jednostki samorządowej
– Teatr Sztuk. Jest już projekt statutu, nie ma tylko – mówiąc po chłopsku – biznesplanu.
Na tej samej sesji radni otrzymają sprawozdanie z wykonania planu finansowego samorządowych instytucji kultury. Skupię się na jednej z nich, która została wyodrębniona z MCKiS-u. Z góry uprzedzam, że nie jestem przeciwnikiem artystów i skłaniam się ku daleko idącej autonomii dla nich. W moich rozważaniach chodzi mi o określenie efektywności finansowej zastosowanych przez prezydenta i radę rozwiązań.
W pierwszej połowie roku orkiestrę Archetti podziwiało 670 jaworznian, zaś koszty poniesione przez 20-osobową orkiestrę wyniosły 144,442 tys. zł. Gmina wydała więc na jednego jaworznickiego słuchacza 214 zł. Jest to bliskie ceny biletu na koncert Stinga, który można było nabyć za 237 zł.
Z innej strony. Na wynagrodzenia w tym czasie wydano 86,538 tys. zł. Dzieląc to przez skład orkiestry, wypada po 4326,90 zł. na głowę. Jak twierdzi dyrektor orkiestry, muzycy spotykają się raz w tygodniu, w ciągu półrocza 26 razy. Przeliczeniowo zarabiają więc po 3661,22 zł na normatywny miesiąc (22 dni robocze). W Śląskiej Filharmonii przeciętne wynagrodzenie członka orkiestry za 2010 rok wyniosło 3262,00 zł.
Wszystko byłoby dobrze, gdyby poziom artystyczny orkiestry był porównywalny ze Stingiem lub przynajmniej z filharmonikami.
Kończąc. Nawet gdybyśmy mieli prezydenta Szełemeja, to i tak radni powinni kontrolować uchwały przez niego wnoszone, bo on też mógłby się pomylić. A to właśnie radni mają prawo te pomyłki wyłapywać i poprawiać. Obywatele mogą tylko pomóc je znaleźć.
Zapraszam do dyskusji.
Czy rada miejska zanim zacznie tworzyć nowe byty powinna:
Odpowiedzieć sobie na pytanie, czy jest sens wspólnego funkcjonowania kultury i sportu w MCKiS?
Stworzyć założenia do polityki kulturalnej w mieście?
Zrobić to także dla sporu?
Czy mieszkańcy mają prawo żądać tego od rady?
Czy mieszkańcy mają prawo wiedzieć dokąd zmierza jaworznicka kultura i jaworznicki sport?
Kto powinien określać zamierzenia i cele jaworznickiej kultury i sportu?
Józef Matysik
UWAGA: Archiwum dyskusji na forum znajdziesz tutaj.
Aplikacja jaw.pl
Jeśli jeszcze tego nie zrobiłeś koniecznie zainstaluj naszą aplikację, która dostępna jest na telefony z systemem Android i iOS.
Obserwuj nas na Google News
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!