To było prawdziwe zatrzęsienie publiki – miejsc siedzących nie uświadczył, nie inaczej z miejscami stojącymi, do tego różnorodne media. W takich pięknych dla tancerzy okolicznościach jaworznicka Szkoła Tańca Evented Dance zaprezentowała swoich podopiecznych w sobotę 4 lutego na deskach siedziby Orkiestry „Archetti”.
Szkołę prowadzi choreografka Ewa Leyko, której ostatnim zawodowym doświadczeniem był teatr tańca współczesnego w bajkowym Dubaju.
Zapytaliśmy o rolę tańca. Czy jest tak jak rzekł genialny tancerz Fred Astaire, że zamiast tupać ze złości lepiej nauczyć się tańczyć?
Na scenie pojawiło się dziewięć grup tancerzy i jedna solistka. Były więc Różyczki, Śnieżynki, grupy tańca współczesnego, grupy mieszane i solistka Emilka Stolarczyk. Wszyscy tancerze wyraźnie rozradowani i skupieni na tańcu, tremy jakby nie było. Czy jednak jeżeli delikwent nie robi galopujących postępów i nie jest ogromnie pracowity należy się z nim pożegnać?
Jedno jest pewne – wszystkim artystom występy przed publiką dają wielką frajdę, a taniec to dopiero zabawa i uciecha. Jak kształtuje małego artystę, co mu daje?
Tancerze Evented Dance tańczą, bo – jak zdradzili – lubią muzykę, ta daje im radość, można się pogimnastykować i ładnie się człowiek porusza. Rodzice tego utalentowanego artystycznego narybku podkreślili, że taniec uczy dyscypliny, otwartości i panowania na nieśmiałością.
Kto by pomyślał, że o Fredzie Astaire na początku jego kariery mawiano, że tańczy fatalnie i do tego ma odstające uszy. Pal licho krytykę, najważniejszy upór.
Galeria zdjęć zostanie opublikowana w najbliższym wydaniu gazety "Co Tydzień" (8lutego).
Obserwuj nas na Google News
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Komentarze